sobota, 6 września 2008

Horoskopy bliźniąt

Jakiś czas temu koleżanka ze znajomego bloga zadała mi interesujące pytanie:

Tak mi właśnie wpadło coś do głowy i pomyślałam, że warto zasięgnąć opinii eksperta :) Chodzi mi o horoskop bliźniaków. Bliźniaki rodzą się mniej więcej w tym samym czasie, więc na moją twardą logikę ich horoskopy powinny być podobne, podczas, kiedy często zdarza się, że jeden z bliźniąt jest wręcz przeciwieństwem w charakterze drugiego. Jak to sobie tłumaczyć?
Bardzo dobre pytanie, pokazujące przy okazji, że laicy mają zupełnie błędne wyobrażenia na temat astrologii (nie gniewaj się, nie mam do ciebie pretensji, bo to jest bardzo typowe dla matrixa, w którym jesteśmy zatopieni). Wytrenowani w kartezjańskim sposobie myślenia ludzie są na ogół przekonani, że astrologia twierdzi, iż gwiazdy niepodzielnie rządzą ludzkim życiem, że determinują charakter i los i że z horoskopu dobry astrolog potrafi dokładnie oraz bezbłędnie odczytać wszystkie życiowe zdarzenia. Otóż jest to zupełne nieporozumienie.

Pomijam tu taki przypadek, gdy mimo niewielkiej różnicy w czasie narodzin zachodzi dość znacząca różnica w ascendentach tych bliźniąt (a mogą one wypadać w dwóch różnych znakach) i przyjmuję, że horoskopy różnią się od siebie tylko tzw. dwadasamsą, czyli 1/12 stopnia (ascendent jest bardzo ważny, ponieważ wielu osobom łatwiej jest wyrażać cechy jego znaku, niż znaku słonecznego). Każda dwadasamsa wypada w innym znaku i każda ma swojego planetarnego władcę, którego położenie, aspekty oraz progresje mogą nam wiele powiedzieć o właścicielu horoskopu i jego losach.

Wbrew twierdzeniom ojca „racjonalizmu”, Kartezjusza i wychowanych na jego niemądrych naukach ludzi o światopoglądzie materialistycznym, człowiek nie jest maszyną (no cóż, pewnie niektórzy ludzie są, ale to raczej "nieludzkie" wyjątki). Nie jesteśmy zaprogramowanymi przez gwiazdy, geny, środowisko ani wychowanie i sterowanymi przez zewnętrzne impulsy bezdusznymi automatami, lecz istotami obdarzonymi inteligencją, wolną wolą i potężnym potencjałem rozwojowym. Ludzki charakter jest wypadkową wszystkich w.w. czynników, a jego losy zależą od jego mądrości i świadomości.

Nawet mimo posiadania identycznego horoskopu każda z tych osób jest inna, ma indywidualny wygląd, zachowanie, sposób bycia oraz koleje losu. Ludzie są naprawdę bardzo różni i mają różne zadania do wykonania, a horoskop zupełnie do niczego nie zmusza. Horoskop pokazuje tylko potencjały, a te możemy wspaniale wykorzystać lub zupełnie zmarnować. Różnica między ludźmi polega przede wszystkim na tym, że każda z tych osób jest na zupełnie innym etapie rozwoju duszy i świadomości, a więc zrealizuje swój horoskop na innym poziomie mistrzostwa. Żadna siła nie jest w stanie zmusić prostaka do słuchania Beethovena i odwiedzania Luwru, nikt z głupca nie zrobi laureata nagrody Nobla, ani nikt nie zmusi osoby pełnej kompleksów do tego, żeby rozwinęła swój pełny potencjał i ukazała światu swój prawdziwy blask. Każdy z nas może osiągnąć wiele (jednak na pewno nie wszystko), ale dopiero wtedy, gdy wykona ciężką i świadomą pracę nad sobą, co może wymagać wiele bólu i wysiłku. Ale kto chciałby się męczyć? Chyba tylko wariat...

W astrologii nic nie jest jasne, jednoznaczne ani oczywiste. W podręczniku przy każdym znaku, planecie i aspekcie zawsze podaje się pozytywne i negatywne warianty realizacji. Dawniej uważano, że aspekty harmonijne są gwarancją pozytywnego ich przejawiania się w życiu i zapewniają szlachetny charakter, a nieharmonijne wręcz przeciwnie, realizują się wyłącznie negatywnie, jako wady charakteru i klęski życiowe.

Dziś żaden dobry podręcznik astrologii nie czyni różnicy między harmonijnymi i nieharmonijnymi aspektami, ponieważ okazało się, że liczy się wyłącznie sam fakt, że między danymi planetami zachodzi przepływ energii, natomiast jakość tego przepływu jest kwestią drugorzędną. Badania wykazały wręcz, że nieharmonijność jest często błogosławieństwem i że to właśnie ona stanowi gwarancję pozytywnej realizacji, w przeciwieństwie do tak dotąd cenionej harmonijności, która okazała się czynnikiem demobilizującym i nie sprzyjającym rozwojowi.

Współczesna astrologia, dzięki możliwości wykorzystania naukowych metod badawczych, np. statystycznych, oczyściła swoje nauki z wielu przesądów i bzdurnych twierdzeń, które dotrwały jak te dinozaury do czasów współczesnych (astrologia „klasyczna” bynajmniej klasyczna nie jest, to twór powstały w XVIII/XIX wieku jako nieudana odpowiedź na żądanie „unaukowienia” astrologii).

Wracając do bliźniąt... Są różne rodzaje bliźniaków. Najważniejsza różnica polega na tym, czy są jedno- czy dwujajowe. Te jednojajowe są identyczne genetycznie, nic więc dziwnego, że bywają niekiedy nie do odróżnienia, prawdziwe klony, włącznie z charakterem oraz losami, ale i tu są wyjątki. Przecież niemal codziennie możemy obserwować wyczyny pewnej pary bliźniaków, które wcale nie siedzą na tym samym stołku ani nie osiągają tych samych stanowisk w tym samym czasie, zaprzeczając wierze w determinizm zapisany w gwiazdach i genach. Nad bliźniętami jednojajowymi przeprowadzono wiele eksperymentów. Pewien amerykański uczony badał losy jednojajowych bliźniąt rozdzielonych zaraz po urodzeniu i uzyskał wręcz szokujące wyniki. Ludzie ci zachowywali się i ubierali zupełnie identycznie, czasem nawet zupełnie bez sensu (np. nosili jakąś pseudo-biżuterię, np. gumki-recepturki okręcone na przegubie), mieli też takie same fobie i obsesje. Inna para (nie znających się!!!) bliźniąt miała zwyczaj wchodzić do morza tyłem. W TV widziałam program o bliźniętach, w którym poproszono dwie identyczne bliźniaczki, żeby kupiły sobie ubrania. Miały iść do sklepów osobno i nie kontaktować się ze sobą. I co się okazało? Obie udały się do tego samego magazynu kupiły takie same, wręcz identyczne ciuchy! Nie jest to jednak wcale regułą. Nierzadko wychowywane razem bliźnięta dążą do tego, żeby zachowywać się i ubierać zupełnie odmiennie (znam osobiście dwie takie dziewczynki). Nie wiem od czego to zależy - może od sposobu wychowania? Jeśli rodzice od początku kupują wszystko takie samo dla każdego z dzieci, to być może dzieci uczą się, że są takie same. A jeśli od urodzenia kupują im wszystko inne, to być może zachowują one tę odmienność również w przyszłości. Jeśli chodzi o bliźnięta jednojajowe, to mają one te same geny, jeśli więc zachowują się i ubierają podobnie, to nic dziwnego. Są jednak bliźnięta dwujajowe, urodzone w odstępie czasu tak małym, że w ich horoskopach nie widać żadnej różnicy. I te bliźnięta potrafią być naprawdę zupełnie i pod każdym względem inne. Znam takich dwóch chłopaków-bliźniaków, którzy nawet nie wyglądają na braci, a co dopiero na bliźnięta.

Jak dotąd nie zdarzyło mi się, żeby przyszły do mnie bliźnięta i poprosiły o wspólną interpretację ich horoskopów. Myślę, że byłoby to niezwykle interesujące przeżycie, szczególnie, gdyby byli to dwaj indywidualiści. Bardzo jestem ciekawa, w jaki sposób objawiłaby się ta ich różność i czy zdołałabym znaleźć w ich horoskopach różniące ich motywy.

Jak napisałam wyżej: horoskop niczego nie determinuje ani niczego nie wymusza, bo ludzie nie są kartezjańskimi maszynami, a horoskop jest tylko mapą drogową. Jak wiadomo do celu można dążyć na wiele różnych sposobów. W ramach tych samych kosmicznych energii każdy ma swój margines swobody i wolności, ma też prawo do swojego tempa podróży. Horoskop opisuje w ogólny i niezbyt ostry sposób nasze życiowe przeszkody i atuty, wynikające z karmy. Życie to nauka, to prawdziwa szkoła, która stawia nam konkretne wymagania. Mamy określony materiał do przyswojenia, a naszym zadaniem jest osiągnięcie możliwie najlepszych wyników. Możemy być prymusami, ale mamy też prawo być ostatnimi tępakami. W tym drugim przypadku czeka nas powtórka tego, czego nie przerobiliśmy za pierwszym podejściem. Będziemy uczyć się tak długo, aż wreszcie osiągniemy wolność i mądrość.

Nasze życie to matrix. Mnie kojarzy się ono z dobrze napisaną grą komputerową. Gracze, czyli my, mamy określony kolor skóry, wzrost, temperament, skłonność do ryzyka lub jej brak, jesteśmy takiej a nie innej płci i zostajemy rzuceni w życie, w którym musimy sobie jakoś radzić. Ktoś, kto gra pierwszy raz na pewno nie wykaże się mistrzostwem. Ale gdy nabierze wprawy ma szansę wzbudzić podziw i szacunek. I dlatego jestem przekonana, że reinkarnacja jest faktem. Czego nie przerobimy obecnie, będziemy musieli powtórzyć następnym razem; niekoniecznie w następnym wcieleniu, lecz przy kolejnym, podobnym aspekcie tych samych planet. Być może identyczne horoskopy i nieidentyczne życiorysy to programy, które są realizowane przez ludzi o różnym stopniu zaawansowania w reinkarnacyjnym teatrze?

Tak czy inaczej, oprócz tego, że horoskop pomaga w samopoznaniu, pozwala on również precyzyjnie określać cykle ludzkiego życia i w tym wyraża się pożyteczność astrologii. Dzięki temu możemy przewidzieć życiową „prognozę pogody” i określić np., kiedy będzie z górki, a kiedy pod górkę, kiedy będzie cisza morska, a kiedy należy spodziewać się tornad. Znacznie trudniej jest natomiast przewidzieć, jak dana osoba zareaguje na daną sytuację. Jeden lubi wyłącznie jazdę z górki, a przeszkody go zniechęcają, inny natomiast uwielbia wyzwania, więc zbyt łatwe życie go nudzi i frustruje.

-----
Ten wpis został przeniesiony ze starego bloga, wraz z komentarzami.

środa, 27 sierpnia 2008

Czy można połączyć kierowanie się w życiu horoskopem i ufanie Bogu?

Człowiek nie znający swego horoskopu jest jak kapitan statku, który wyrzuca za burtę mapy i woła: "Boże, prowadź!" - Leszek Szuman
To jest najczęściej zadawane przez katolików pytanie. Jak wyczuwam, ma mi ono uświadomić, że „wiara w horoskopy” jest sprzeczna z wiarą w Boga, więc muszę się wyrzec horoskopów, a zamiast tego całkowicie zdać się na prowadzenie Opatrzności. Jednak w dalszej części maila czytam, że owszem, pan uważa za zasadne przyjęcie poglądu, że Kosmos wpływa na życie na ziemi, a nawet przytacza dające do myślenia zdarzenie ze swojego życia: otóż miał kiedyś kolizję samochodową, w której uczestniczył pan urodzony dokładnie w tym samym dniu co on, a dalsza analiza zachowań ich obu wykazała, że były one podobne.

Zadam więc trzy (przewrotne) pytania:
  1. Czy można połączyć kierowanie się w podróży mapą lub GPS-em i ufanie Bogu?
  2. Czy sądzi pan, że ta stłuczka ucieszyła Boga? Czy Bóg życzył sobie, żeby pan miał taką przykrą przygodę, przeżył stres i poniósł straty, a może nawet odniósł obrażenia fizyczne?
  3. Jak w świetle opisanego zdarzenia wygląda to całe rzekome boże prowadzenie, skoro nie uchroniło pana od kolizji?
Liczenie na samą tylko boską opatrzność nie wydaje mi się rozsądne.

Gdybyśmy się zdawali wyłącznie na prowadzenie przez Boga, to po co mielibyśmy robić cokolwiek ze swoim życiem? W imię wiary w Boga można zburzyć szkoły i uczelnie, powrócić do jaskiń i zdać się na los, prawda? Można, czemu by nie...

Jednak ja w podróży korzystam z map, nie wyrzekam się też pomocy lekarzy, ubezpieczyłam swój majątek od nieprzewidzianych wypadków, a dzieci posłałam na studia. Być może na stare lata wyprowadzę się na wieś, co nie znaczy, że zamieszkam w jaskini bez wody i światła lub że zrezygnuję ze zdobyczy cywilizacji.

Mimo, że żyjemy w XXI wieku ludzie wciąż wierzą w średniowieczne zabobony, a religia ich w tym umacnia.

Kiedyś zabobonni ludzie wierzyli, że nie wolno operować liczbami większymi od dziesięciu, bo Bóg dał człowiekowi tylko dziesięć palców i musi mu to wystarczyć. To, co powyższej dziesięciu było domeną boską, więc wdzieranie się do królestwa większych liczb uważano za świętokradztwo. Czy to było mądre?

Jeszcze stosunkowo niedawno nie wolno było przeprowadzać sekcji zwłok, bo było to wydzieranie boskich tajemnic i naruszanie świętości ciała. Badanie ludzkiej anatomii łączyło się z ryzykiem złapania i postawienia przed sądem, a za to „przestępstwo” groziła kara śmierci. Czy było to słuszne?

Istnieje sekta, która zakazuje leczenia chorych, bo jak twierdzi choroba jest wyrokiem boskim, a jej leczenie jest ingerowaniem w boską wolę. Jedynym dopuszczalnym „lekiem” jest modlitwa. Jeśli ona nie pomoże, należy pogodzić się z faktami i przyjąć śmierć jako wyrok nieba. Czy to jest mądre? Czyż szpitale nie są miejscami, w których ludzkość występuje jawnie przeciwko boskim wyrokom i uniemożliwia zamanifestowanie się kary, spadającej na grzeszników?

W średniowieczu zakazywano gaszenia płonących domów, bo skoro dom płonie, to znaczy, że wolą boga było, żeby się spalił.

Niektórzy z przyczyn religijnych zakazują badań genetycznych.

Zakaz wyliczania horoskopu jest dokładnie takim samym zabobonem jak zakaz operowania liczbami większymi od dziesięciu, leczenia chorób, gaszenia pożarów czy przeprowadzania sekcji zwłok. Skoro wolno budować mikroskopy oraz inne urządzenia medyczne, umożliwiające badanie chorób i przewidywanie, a nawet kierowanie ich przebiegiem, to dlaczego nie można próbować przewidzieć i ewentualnie uniknąć stłuczki samochodowej?

Gdyby wcześniej odwiedził pan astrologa, ten powiedziałby panu, że danego dnia istnieje PRAWDOPODOBIEŃSTWO (ale nie przymus!!!) przykrego rozładowania nagromadzonej energii, co może się przejawić np. w postaci stłuczki samochodowej. Gdyby został pan o tym wcześniej uprzedzony, uważałby pan na drodze, zdjąłby pan nogę z gazu, a może nawet zostawiłby pan samochód w garażu i pojechał autobusem. Dzięki temu uniknąłby pan stresu oraz wydatków. Nadmiar stresowej energii można było rozładować w bardziej optymalny sposób, np. przekopując ogródek lub robiąc porządki w piwnicy, a w ostateczności waląc w worek treningowy w siłowni.

Na mojej stronie wyjaśniam dokładnie i logicznie, że horoskop jest tylko i wyłącznie mapą drogową. Jadąc w daleką podróż można korzystać z mapy lub GPS-u (moim zdaniem jest to rozsądne), ale można też zdać się wyłącznie na boże prowadzenie i błądzić po bezdrożach (co chyba nie tylko moim moim zdaniem jest nierozsądne). Pytanie tylko, po co tracić czas i benzynę na chaotyczną podróż po bezdrożach? Jeszcze nie spotkałam kierowcy, który uważałby korzystanie z pomocy mapy za grzech i brak zaufania do Boga, ale jak widzę można i tak...

Jeśli korzystanie z mapy jest dla katolika grzechem, to ja tego zupełnie nie rozumiem. Pewnie dlatego, że wychowali mnie ateiści. [Nie rozumiem też ateistów, dla których weryfikowalne fakty są przesądem].

Oczywiście, spotkałam też kierowcę, który tak uzależnił się od GPS-u, że przestał kierować się własnym wzrokiem i wpadł w dziurę na drodze. Może trafi za to do piekła? No bo przecież zapomniał o zaufaniu do Boga, zastępując je zaufaniem do urządzenia?

wtorek, 19 sierpnia 2008

Michel Gauquelin wg. pisemka Focus

(...) Michel Gauquelin (zmarły niedawno psycholog i ekspert astrologiczny) umieścił w „Ici Paris" ogłoszenie, oferując za darmo osobisty horoskop. Każdej zainteresowanej osobie wysyłano ten sam opis uzyskany z komputera w oparciu o dane narodzin Doktora Petriota, notorycznego mordercy z Francji. Gauquelin prosił zamawiających o odpowiedź, czy utożsamiają się z przesłanym horoskopem. Spośród 150 respondentów 94% twierdziło, że w trafny sposób podsumował on ich cechy, a kiedy poproszono o komentarz ich przyjaciół i rodzinę, również 90% osób zgadzało się z opisem. (...) Na ile wiarygodne są więc przewidywania astrologów? Jak stwierdzili naukowcy zajmujący się tym zagadnieniem, z grupy 3011 przepowiedni opublikowanych na łamach amerykańskich magazynów astrologicznych w ciągu kilku ostatnich lat, sprawdziło się tylko 338 (...) jeśli wygłasza się odpowiednio dużo przepowiedni, wówczas niektóre z nich na pewno się sprawdzą" (Fragmenty artykułu „Astrologia, czytanie z gwiazd", Focus, czerwiec 1996, znalezionego na portalu Racjonalista).
A teraz przyjrzyjmy się całemu temu wywodowi bardziej szczegółowo, rozbierając go na części:
Michel Gauquelin (zmarły niedawno psycholog i ekspert astrologiczny)
Otóż Gauquelin nie był ekspertem astrologicznym, lecz wrogiem astrologii, a celem jego zakrojonych na szeroką skalę badań było udowodnienie, że astrologia jest oszustwem. Jak na ironię udowodnił coś wręcz przeciwnego, chociaż niekoniecznie zgodnego z klasycznym, astrologicznym kanonem.

Każdej zainteresowanej osobie wysyłano ten sam opis uzyskany z komputera
Komputerowy wydruk ma tyle samo wspólnego z astrologią, co komputerowy wydruk wyników analizy moczu z medycyną. Jest to tylko zestawienie różnych bardziej lub mniej istotnych części składowych, z których buduje się właściwą interpretację. Dokładnie tak samo postępuje się z wynikami analizy moczu: lekarz je odczytuje, porównuje z wynikami badania krwi, zdjęciem rentgenowskim oraz wieloma innymi danymi i dopiero na tej podstawie stawia diagnozę.

...opis uzyskany z komputera w oparciu o dane narodzin Doktora Petriota, notorycznego mordercy z Francji
W tym samym czasie i miejscu, co doktor Petiot (a nie Petriot!!!) urodziło się jeszcze ok. 10 dzieci, a to znaczy, że miały one identyczne horoskopy. Jak się okazało, w przeciwieństwie do doktora Petiota żadne z nich nie zostało notorycznym mordercą. O czym to świadczy? Wyłącznie o tym, że człowiek nie jest automatem ani niewolnikiem gwiezdnych wpływów, lecz wolną istotą, która sama decyduje o tym, czy podążać drogą cnoty, czy też stoczyć się na samo dno. Jak wielokrotnie pisałam: horoskop opisuje wyłącznie potencjały, a życiem człowieka nie rządzi żaden determinizm. Tak więc, nawet gdyby jego horoskop interpretował wysokiej klasy profesjonalista nie miałby szans odkryć, że doktorek jest wykolejeńcem. Bardzo prawdopodobne, że większość posiadaczy tego horoskopu to niezwykle sympatyczne i pozytywne osoby, które zrealizowały swoje potencjały w pozytywny sposób.

Gauquelin prosił zamawiających o odpowiedź, czy utożsamiają się z przesłanym horoskopem. Spośród 150 respondentów 94% twierdziło, że w trafny sposób podsumował on ich cechy, a kiedy poproszono o komentarz ich przyjaciół i rodzinę, również 90% osób zgadzało się z opisem.
I o czym to ma świadczyć? Na pewno nie obala to astrologii, ponieważ wydruk komputerowy to nie astrologia (patrz początek). Chyba tylko o tym, że ludzie nie znają siebie samych, że mają na swój temat wiele złudzeń i że tak się złożyło, że archetypowe psychologiczne „cegiełki” wypreparowane z całości w jakiś sposób pasowały do ich wyobrażeń (lub życzeń) na ich temat. Nie od dziś wiadomo, że ludzie nie myślą, że nie potrafią (lub nie chce im się) czytać ze zrozumieniem i że bardzo łatwo jest ich zasugerować lub zmanipulować. Zgodnie z naukową wiedzą zaledwie ok. 5 - 10% społeczeństwa to ludzie myślący i nie poddający się psychomanipulacji. Bezmyślne owieczki (94%) potwierdziły dane z oszukańczego horoskopu, w przeciwieństwie do owej krytycznie myślącej drobnej grupy (6%), która również w tym badaniu miała własne, odrębne zdanie i je wyraziła. A więc wszystko się zgadza, prawda?

Na ile wiarygodne są więc przewidywania astrologów?
Jakich astrologów? W tym badaniu nie było ani żadnych astrologów, ani żadnych przepowiedni, a jedynie głęboko niechętny astrologii psycholog oraz bezduszny wydruk komputerowy, zawierający sfingowany portret psychologiczny. Równie dobrze można było wysłać tym ludziom opis dowolnego typu osobowości z dowolnego testu psychologicznego (np. z enneagramu). Wynik byłby dokładnie taki sam.

Jak stwierdzili naukowcy zajmujący się tym zagadnieniem, z grupy 3011 przepowiedni opublikowanych na łamach amerykańskich magazynów astrologicznych w ciągu kilku ostatnich lat, sprawdziło się tylko 338.
I co w tym dziwnego? Jak dla mnie dziwne jest jedynie to, że w ogóle istnieją astrolodzy, którzy podejmują się sporządzania takich prognoz. Przepowiednie dla całego świata czy dla konkretnego kraju są raczej domeną jasnowidzów, a nie astrologów. A dlaczego? Bo żeby sporządzić prognozę astrologiczną dla kogoś lub czegoś trzeba znać dokładną datę, godzinę oraz miejsce narodzin tego kogoś lub czegoś, a potem... zgadywać, co z tego może wyniknąć (bo odczytać tego z horoskopu się nie da). Można znać dane urodzeniowe człowieka, jeśli przy porodzie asystowała osoba ze stoperem w ręku (znam takich maniaków), można też znać godzinę otwarcia firmy. Ale niech mi kto powie, w jaki sposób ustalić dokładną datę i godzinę narodzin państwa, że o całym świecie nawet nie wspomnę?

czwartek, 5 czerwca 2008

Czy wierzyć w horoskopy?

W gazetowe (takie „dla twojego znaku”) - absolutnie nie wierzyć! A dlaczego? Wyjaśniam to w tym blogu tutaj, tutaj i tutaj.

Jeśli astrolog sporządza dla Ciebie horoskop indywidualny i wieszczy Ci ze szczegółami przyszłe wydarzenia (spotkanie miłości Twojego życia, datę ślubu, chorobę czy śmierć kogoś bliskiego) - też w to nie wierz! Z horoskopu nie da się odczytać konkretnych zdarzeń, a jedynie ich prawdopodobieństwo.

Astrologia pozwala rozpoznać „jakość czasu” i dlatego jest bardzo w życiu pomocna. Jeśli chcesz żyć bardziej świadomie i mądrzej horoskop pomoże Ci lepiej poznać i zrozumieć siebie samą / samego, powie Ci, kiedy czekają Cię okresy powodzenia, a kiedy możesz spodziewać się kryzysów. Powie Ci również, w jakiej dziedzinie życia czekają Cię te sukcesy i kryzysy, ostrzeże przed zagrożeniami, zachęci do działania, gdy będzie czas sprzyjający sukcesom itp. Ale co konkretnie się wydarzy, tego nikt z „gwiazd” odczytać nie potrafi, chyba, że jest jasnowidzem (wśród astrologów czasem się tacy zdarzają).

Znajdujesz się teraz w podróży przez życie, a horoskop to znakomita mapa, która pomaga zorientować się w nieznanym terenie. Tylko tyle i aż tyle.

niedziela, 1 czerwca 2008

Przepowiednia astrologiczna

Oczekując, że astrolog odczyta z Twojego horoskopu urodzeniowego, co ci się przydarzy zakładasz, że twoje życie jest odgórnie i we wszystkich szczegółach zaplanowane, a ty jesteś bezwolną marionetką całkowicie zdaną na kosmiczne wpływy. Oznacza to jednocześnie, że uważasz siebie za osobę pozbawioną rozumu, wolnej woli i jakiegokolwiek wpływu na swój własny los.

Z horoskopu NIE DA SIĘ odczytać żadnych, konkretnych zdarzeń. Jeśli ktoś to robi i trafia, to znaczy, że jest jasnowidzem, a nie astrologiem. Żadne zdarzenia nie są z góry zapisane. Pewne rzeczy MOGĄ się zdarzyć, ale czy rzeczywiście się zdarzą zależy wyłącznie od tego, czy i co zrobisz. Wydarzenia są wyłącznie KONSEKWENCJĄ mądrych / głupich działań lub ich zaniechania. Nie są również ani karą, ani nagrodą. Każde wydarzenie, szczególnie nieprzyjemne, będąc konsekwencją błędnych decyzji i działań, jest jednocześnie lekcją, z której należy wyciągnąć naukę.

Horoskop pokazuje wyłącznie psychologiczne i życiowe potencjały, z którymi przyszedłeś na świat, a prognoza astrologiczna to nic innego, jak program nauki na najbliższy okres. Ten program należy zrealizować jak najlepiej, by wynieść z niego jak najwięcej mądrości.

Horoskop pozwala wyliczyć okresy życiowych przełomów i określić ich charakter, ale astrolog nie jest w stanie przewidzieć jak dana osoba zachowa się w obliczu trudnych wyzwań.

poniedziałek, 5 maja 2008

Czy z horoskopu można odczytać przyszłe wydarzenia?

czyli astrologiczne "wróżenie" jest praktycznie niemożliwe, ponieważ przyszłość nie jest i w żadnym wypadku nie może być odgórnie ustanowiona. Naszą przyszłość kształtujemy sami i zależy ona od naszych własnych decyzji oraz czynów.

Horoskop ukazuje typ temperamentu, talenty, ułatwienia i utrudnienia na drodze życia, ukazuje również najważniejsze lekcje, które w ściśle określonym czasie pojawią się na drodze właściciela horoskopu, lecz nie jest i nie może być sztywnym scenariuszem życia. Gdyby ludzkie życie było odgórnie zaplanowane nie miałoby sensu, ponieważ życie jest nauką. Zdarzenia są tylko znakami na drodze ku "stawaniu się" i dążeniu ku doskonałości. Jeśli są dobre, to znaczy, że rozwijamy się prawidłowo, a jeśli złe, to czas najwyższy zastanowić się, co robimy niewłaściwie i co los chce nam uprzytomnić. Jeśli chcemy zmienić swój los, to przede wszystkim musimy zmienić nasz umysł, a więc sposób myślenia, a to możemy osiągnąć tylko w jeden sposób - dzięki pogłębianiu rozumienia praw duchowych i regularnej praktyce duchowej (medytacja, joga itp.).

Horoskop jest czymś w rodzaju "mapy drogowej" i tak należy go traktować. Korzystając z jego wskazań możemy lepiej kierować swoim życiem. Mapy nie powinno się używać do tego, żeby sprawdzać, w którą dziurę na drodze wpadniemy w przyszłości, lecz po to żeby te dziury świadomie omijać, a jeszcze lepiej - załatać.

Koniec świata w 2012 roku

Zamieszanie związane z rzekomym "końcem świata" w 2012 roku wzięło się z niewłaściwego zrozumienia wiedzy pochodzącej z kalendarza Majów.

Za sprawą precesji Ziemi tak zwany punkt Barana (zwany inaczej punktem równonocy) przesuwa się i wędruje przed kolejnymi gwiazdozbiorami, jednak w przeciwną stronę niż znaki zodiaku. Zależnie od tego, na tle którego gwiazdozbioru aktualnie się on znajduje, na Ziemi następuje kolejna Era.

Obecnie kończy się Era Ryb i zbliża się Era Wodnika

Każda Era liczy w przybliżeniu 2000-2500 lat.

Pełny cykl obiegu Punktu Barana trwa 25 770 lat. Nasi uczeni ten okres nazywają "rokiem platońskim", Aztekowie "słońcem", a Majowie "ŚWIATEM".

Obecnie zbliżamy się do końca "świata" według kalendarza Majów, czyli do końca nie tylko Ery Ryb, ale całego roku platońskiego. Nie oznacza to wcale końca ludzkości, lecz koniec kolejnego, liczącego ok. 26 000 lat cyklu ewolucyjnego, którego początkiem (według Majów) były narodziny planety Wenus.

Przejście z Ery Ryb do Ery Wodnika przyniesie zmianę paradygmatu z religijnego na racjonalistyczny. Obecnie tendencja ta jest już coraz wyraźniej widoczna. Kościół Katolicki przeżywa stale pogłębiający się kryzys, a ateizm i materializm oraz pop-nauka stają się nową "religią" dla mas.

Dobry i zły charakter widoczny w horoskopie

podobnie jak dobre i złe znaki zodiaku jest wyłącznie wymysłem kiepskich astrologów oraz naiwnych amatorów. Mam w swoich notatkach z wykładów szczegółowy spis cech, które według zasad astrologii klasycznej mają rzekomo świadczyć o dobrym charakterze właściciela horoskopu, ale niestety moje doświadczenie życiowe obaliło wszystkie te zasady i udowodniło, że można je między bajki włożyć.

Można tam na przykład przeczytać, że Rak i Ryby to sama dobroć, a Skorpion to typ wredny, a nawet patologiczny. Pytanie tylko, jak to możliwe, skoro wszystkie trzy znaki należą do tego samego trygonu wodnego? Dlaczego dwa wodne znaki miałyby być "dobre", a trzeci "zły"?

W rzeczywistości owe "dobre" cechy w najlepszym wypadku manifestują się pewną miękkością, urokiem osobistym, a nawet wręcz słodyczą w sposobie bycia, lecz to mogą być tylko pozory i w środku może ukrywać się charakter silnie psychopatyczny.

Jeden z podręczników astrologii charakteryzuje "łagodnego" Neptuna (władcę Ryb) jako "żelazną pięść w aksamitnej rękawiczce".

Jeśli jednak to Cię nie przekonało, proszę bardzo, oto same konkrety w postaci danych z horoskopów psychopatycznych, seryjnych morderców:

Josef Mengele, hitlerowski "doktor" sławny z wyjątkowo okrutnych eksperymentów na ludziach - Słońce w Rybach;

Sammy Gravano, mafijny boss - Słońce w Rybach;

Aileen Wuornos, seryjna morderczyni mężczyzn - Słońce w Rybach;

Al Capone, sławny mafiozo - stellum w "dobrotliwym" Strzelcu;

Richard Ramirez, jeden z najbardziej przerażających i krwawych seryjnych morderców - piękne stellum ze Słońcem w Rybach;

John Wayne Gacy, w dzień zabawiający dzieci clown, w nocy morderca chłopców i młodych mężczyzn - Słońce w Rybach

O. J. Simpson - 3 planety w Raku;

Ted Bundy - 3 planety w Skorpionie i 2 (lub 3), w tym Słońce w Strzelcu

Skorpiony w tym zestawieniu wypadają słabo: tylko Charles Manson, Paul Bernardo i hitlerowski ideolog Paul Joseph Goebbels.

Najwięcej seryjnych morderców oraz psychopatycznych przywódców politycznych (Lenin, Stalin, Pol Pot) to ludzie trygonu ziemi.

wtorek, 19 lutego 2008

Etyka zawodowa astrologa

Co jakiś czas przychodzą lub piszą do mnie maile osoby, które otrzymały astrologiczną „przepowiednię”, która w najlepszym razie się nie sprawdziła, albo - co znacznie gorsze - spowodowała poważne zamieszanie w ich życiu. W tym wpisie opiszę kilka takich mrożących krew w żyłach autentycznych przypadków.

Koleżanka na swoim bogu podaje przykład nieetycznego postępowania osobnika, podającego się za astrologa wedyjskiego. Nie dość, że facet napędził strachu klientce grobowymi przepowiedniami, to jeszcze na końcu okazało się, że niczego nie mówił jej „z głowy”, lecz interpretację horoskopu cynicznie odczytywał z gotowego tekstu, wyświetlającego mu się na monitorze komputera. Żeby było jeszcze straszniej, miał przy tym problemy ze zrozumieniem sanskryckiego tekstu, więc co moment przełączał się na jego angielskie tłumaczenie. No i żeby wbić ostatni gwóźdź do jego trumny dodam do tej niewiarygodnej wprost historii, że po polsku mówił tak kiepsko, że co moment do pomieszczenia wpadała jego żona, żeby coś tam „dotłumaczyć”. Istna komedia pomyłek, braku fachowości i lingwistycznych wpadek.

Dlatego podam tu kilka rad, po czym poznać profesjonalistę i przed kim wiać w popłochu.

Otóż po pierwsze profesjonalista korzysta wyłącznie z wydruku tak wyglądającej mandali horoskopu i nie może klientowi w czasie sesji odczytywać żadnego wydrukowanego lub wyświetlającego mu się na monitorze „gotowca”. Może sobie oczywiście na boku wydruku porobić niewielkie notatki dotyczące siły planet, figur planetarnych, żywiołów, aspektów itp., ale interpretując horoskop musi mówić „z głowy”, a nie odczytywać tekst z kartki lub komputera! Jeśli cokolwiek czyta, szuka w książkach lub posiłkuje się ściągami, to znaczy, że nie ma o astrologii pojęcia i zwyczajnie oszukuje.

Pewna osoba opowiedziała mi, jak wyglądała jej wizyta u rzekomego astrologa, tarocisty, jasnowidza i maga w jednym. Otóż facet szybko rzucił na stół karty, powiedział kilka zdań, po czym spytał o dane do horoskopu. Osoba ta nie znała godziny swojego urodzenia, ponieważ pan magik umawiając ją na wizytę zapomniał ją poinformować, że będzie tego potrzebował. Brak godziny urodzenia jest poważnym problemem, ponieważ od tego zależy interpretacja życiowych kierunków i tendencji, zarówno tych wrodzonych, jak i pojawiających się w przyszłości. Dlatego pracując z klientem należy tę godzinę zdobyć, a jeśli to jest niemożliwe, spróbować odtworzyć ją na podstawie wywiadu (jest to bardzo trudne i zawodne, więc początkującym nie zalecam takich prób). A co zrobił nasz astrolog? Ano nic nie zrobił. Wrzucił do komputera dane podając godzinę 12 w południe, po czym najspokojniej w świecie wydrukował to, co komputer wypluł i za tę ciężką pracę zainkasował 150 zł.

To, co nazywa się „komputerową interpretacją horoskopu” to tylko spis elementów, które można porównać do cegieł, z których buduje się dom. Jeśli chcesz mieć dom, to nie wystarczy ci góra wysypanych na dziedzińcu cegieł, bo cegły to nie dom. Analogicznie komputerowy wydruk również nie jest interpretacją. Żądanie za taką „pracę” kilku stówek jest potwornym oszustwem, ponieważ ten, kto handluje podobnym towarem sam nie zrobił zupełnie nic, ale każe sobie słono płacić za pracę, którą wykonał za niego autor programu komputerowego.

Kolejna sprawa, o wiele groźniejsza.

Astrolog nie jest w stanie odczytać z horoskopu żadnych wydarzeń. Nie ma tam zerwanych zaręczyn, rozwodów, ślubów, nowotworów, zgonów klienta i jego najbliższych, wypadków itp. Są tylko nie do końca sprecyzowane prawdopodobieństwa. Jeśli astrolog wróży, a zwłaszcza wieszczy grobowe wyroki, to należy wstać i od razu wyjść, nie płacąc za usługę.

Oto kilka przykładów z życia wziętych, które nie dość, że się nie spełniły, to jeszcze spowodowały poważny rozstrój nerwowy klienta lub podjęcie niewłaściwych decyzji życiowych.

Koleżanka niedawno opowiedziała mi historię, której była świadkiem. Pewien bardzo znany astrolog, patrząc w horoskopy młodego małżeństwa orzekł, że są oni niedopasowani biologicznie i nigdy nie będą mogli mieć dzieci, więc żadna antykoncepcja nie jest im potrzebna. Ludzie ci mieli zamiar mieć dzieci, ale nie na samym początku życiowej drogi. Słysząc taką przepowiednię dziewczyna odstawiła pigułki. I rzecz jasna kilka tygodni później była w ciąży.

Pan ten znany jest szeroko w środowisku z tego, że każdą wizytę rozpoczyna od podania klientowi daty jego śmierci.

Inna panna od kogoś innego usłyszała, że konkretnego dnia będzie brała ślub w bieli. Niestety, nie było nie tylko ślubu, ale nawet kandydata do roli męża.

Ktoś inny dowiedział się, że konkretnego dnia bliska mu osoba popełni samobójstwo. Człowiek ten tak się przeraził, że zaczął ostro pić.

Przykłady mogłabym mnożyć, ale nie ma to większego sensu. Powiem tylko, że tak właśnie jak w powyższych przykładach kończy się wróżenie i wieszczenia zdarzeń z horoskopu. Jednak to nie astrologia jest winna w tym przypadku, lecz nieodpowiedzialny astrolog.

Co zrobić, żeby uniknąć podobnych wpadek?

Nie chodzić do osób, których się nie zna. Zanim wybierzesz się na wizytę wypytaj znajomych lub zapoznaj się z treścią strony internetowej astrologa i dopiero potem podejmij decyzję.

piątek, 15 lutego 2008

Determinizm gwiezdny

DETERMINIZM to przekonanie, że człowiek nie ma żadnego wpływu na swoje życie ani na swój los. Jest to bardzo stara, przedchrześcijańska doktryna, która zawsze stanowiła kość niezgody wśród filozofów. W chrześcijaństwie jej głosicielem był największy chyba święty Kościoła, nie tylko katolickiego, ale i jego protestanckich odłamów, czyli św. Paweł (List do Rzymian). Wierzący w determinizm chrześcijanie głoszą, że człowiek został z góry wybrany do zbawienia lub potępienia na długo przed swoim narodzeniem i że żadne wysiłki z jego strony nie są w stanie zmienić nieodwołalnego wyroku boskiego w tej sprawie.

Jeśli dziś Kościół tak stanowczo odcina się od wiary w determinizm i twierdzi kategorycznie, że sam "pan Bóg obdarzył człowieka pełną wolnością", to albo jest to negowanie nieomylności świętego Pawła albo dowód na to, że nauczanie Kościoła jest niezgodne z poglądami jego największego autorytetu. Ta niekonsekwencja jest uderzająca i chyba nie można udawać, że nie istnieje.

Determinizm astrologiczny, bardzo silnie akcentowany w tradycyjnych szkołach XVIII wiecznej astrologii (do dziś pokutującej chyba tylko w Polsce), zakładający że układy planet i gwiazd stałych całkowicie determinują charakter i los człowieka i że nie ma on żadnej możliwości, żeby się spod tego wpływu wyzwolić został chyba zainspirowany z jednej strony przez poglądy głoszone przez św. Pawła, a z drugiej przez przymus myślenia naukowego, czyli przyczynowo-skutkowego. Ta "kosmiczna matryca" ma być rzekomo wchłonięta wraz z pierwszym oddechem i sprawić, że człowiek zostaje ukształtowany przez kosmos, stając się bezwolnym pionkiem w grze potężnych, kosmicznych sił. Takie przekonania znalazły swój wyraz w ocenianiu horoskopów oraz ich właścicieli jako "dobrych" i "złych", podobnie jak doktryna religijna podzieliła ludzi na świętych i grzeszników, wybranych do zbawienia lub do potępienia.

Astrologia humanistyczna zdecydowanie odcina się zarówno od wiary w moc sprawczą gwiazd i planet, jak i od myślenia przyczynowo-skutkowego.

Tak jak włożenie termometru pod pachę nie wywołuje gorączki, a tylko ją mierzy, tak i układ planet, widoczny w Twoim horoskopie nie powoduje twojej podłości ani szlachetności. Horoskop pokazuje tylko, w jaki sposób ukształtowałeś swój charakter w poprzednich wcieleniach i jakie z tego mogą wyniknąć utrudnienia i ułatwienia w obecnym życiu. Dlatego nie jesteś niewolnikiem ani ofiarą ani gwiazd ani swojego horoskopu. Tylko od ciebie zależy, w jaki sposób poradzisz sobie ze swoją karmą, z pracą nad sobą i jak pokierujesz swoim obecnym życiem. Twój los zależy wyłącznie od twojej świadomości. Im jesteś bardziej świadomy, tym lepiej, bo mądrzej, kierujesz swoim życiem.

Jeżeli nie pracujesz świadomie nad sobą możesz mieć wrażenie, że los miota Tobą jak wiatr uschniętym liściem lub że jakaś potężna siła nie pozwala ci rozwinąć swojego potencjału ani uwolnić się z pęt złych skłonności. Astrolog spod znaku czarnej magii powie ci wtedy, że taki twój los, bo miałeś pecha wygrać zły los na loterii życia i że czeka cię tylko pasmo nieszczęść. Jeśli jednak rozpoczniesz świadomą pracę nad swoim charakterem oraz regularną praktykę duchową (medytacja, joga itp.) "złe moce" zupełnie stracą nad tobą władzę i poczujesz, że życie stało się proste i harmonijne, a przede wszystkim zrozumiałe.

niedziela, 10 lutego 2008

SMS-owe wróżby z kart i horoskopy astrologiczne

W telewizji wciąż widzimy reklamy typu: "wyślij sms-a pod numer xxxx podając swój znak zodiaku oraz znak partnera, a dowiesz się, co czeka wasz związek". Ja dostałam ostatnio kilka sms-ów na mój prywatny numer telefonu z dramatycznie brzmiącym apelem: "Uwaga, to ważne! Chcę cię ostrzec - karty wykazują że czeka cię BARDZO TRUDNA decyzja. Nie możesz się pomylić! Napisz TAROT na numer 7928". Tak się składa, że nie miałam do podjęcia dosłownie żadnej decyzji, ale gdybym miała i nie była świadoma, co się za tym sms-em kryje mogłabym się przestraszyć.

Jeśli sądzisz, że ma to cokolwiek wspólnego z astrologią lub tarotem, to bardzo, ale to bardzo się mylisz. Oto jak wygląda prawda:

  • W firmach świadczących podobne usługi zatrudnione są osoby nie mające zielonego pojęcia o astrologii i tarocie. Z reguły są to studenci i bezrobotne panie dorabiające sobie "robieniem w konia" naiwniaków, którzy dzwonią po wróżbę.

  • Żaden profesjonalny tarocista nie rozkłada tam kart specjalnie dla ciebie, z tego prostego powodu, że nie zatrudniają tam nikogo takiego. Wszystkie te oszukańcze "wróżby" wysysane są na skalę "przemysłową" z palca i hurtowo rozsyłane do wszystkich bez wyjątku (taka sama wróżba dla każdego);

  • Z solarnych znaków zodiaku (typu Baran, Byk itp.) nic nie wynika i nie da się z nich wróżyć, a zwłaszcza niemożliwe jest przepowiedzenie przyszłości związku - tego typu bujdy nie mają z astrologią absolutnie nic wspólnego;

  • Zadaniem tych straszących sms-ów ("Uwaga, to ważne! Chcę cię ostrzec...") jest zaszczepianie podświadomego lęku u odbiorcy i zmuszenie go tym sposobem do skorzystania z usługi - jeden sms wysłany z tego numeru kosztuje 10 zł - czyż to nie złoty interes?

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej na temat tego nieuczciwego biznesu przeczytaj relację z pierwszej ręki Józefiny Jagodzińskiej Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o wróżbach sms, ale boicie się zapytać.

poniedziałek, 28 stycznia 2008

Wpływ gwiazd na życie, charakter i los człowieka

Astrologia nie twierdzi bynajmniej, że planety wywierają wpływ na cokolwiek na świecie. Astrologia umożliwia jedynie diagnozowanie lub prognozowanie prawdopodobnego przebiegu dalszych losów badanego obiektu, a planety służą jej jedynie jako narzędzia pomiarowe.

Pomysł, że gwiazdy, planety lub kosmos „wpływają” na ludzi i zdarzenia był rezultatem nieudanej próby unaukowienia astrologii. Nauka dąży do uzyskania odpowiedzi na pytanie „jak (to działa)?” i stara się odkryć związek przyczynowo-skutkowy miedzy zachodzącymi zjawiskami, podczas gdy astrologii w ogóle ten problem nie interesuje. Zadaniem astrologa jest odczytać „jakość czasu” i poinformować klienta, czy jest ona sprzyjająca dla jego projektów, czy wręcz przeciwnie. A problem „jak to działa?” i „dlaczego” nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia. W astrologii zwracamy uwagę na korelacje między zachodzącymi zjawiskami, a nie poszukujemy ich rzekomych powiązań.

Astrolog oblicza horoskopy nie tylko na moment narodzin człowieka, lecz tworzy je również dla takich zdarzeń, jak np. data otwarcia firmy lub kładzenia kamienia węgielnego pod budowę. O ile w przypadku rodzącego się organizmu biologicznego możemy dopuszczać myśl o wpływie pól elektromagnetycznych czy innych energii na jego komórki (problem jednak w tym, że takiego promieniowania nigdy nie wykryto), o tyle pomysł, że „gwiazdy” miałyby wpływać na losy przedmiotów martwych (np. firmy) wydaje się zupełnie kuriozalny. Stanowi to dowód na nieprawdziwość teorii głoszonych przez astrologów zaślepionych przez terror myślenia naukowego.

Myślenie synchroniczne jest niezgodne z nauką, ale dla astrologów nie ma to znaczenia, ponieważ astrologia nie jest i nie ma obowiązku być nauką. Astrologia jest systemem prastarej wiedzy empirycznej i rządzi się własnymi prawami.

Gdyby astrologia była oszustwem, a astrolodzy naciągaczami, astrologia dawno przestałaby istnieć.

sobota, 22 grudnia 2007

To w końcu czy te planety wpływają, czy nie wpływają na życie ludzi?

Przyznam się zupełnie szczerze, że nie wiem. A przynajmniej nie mam pewności.

Są dowody na to, że mogą wpływać i są dowody na to, że nie wpływają. Uczeni nie są zgodni w tym względzie, natomiast ezoteryka przychyla się raczej ku twierdzeniu, że nie wpływają, lecz że działa tu zasada synchroniczności (patrz wykład fizyka, dr Willa Keepina o pociągach i zegarach w cytatach o astrologii).

Świat nie jest jednoznaczny ani czarno-biały. Wszystko jest względne. To, że działa prawo A nie znaczy wcale, że prawo B z tego powodu musi być fałszywe.

Podobnie jest z wpływami planet. Może one są, a może ich nie ma? Może one działają na jednych, a na innych nie? A może też jest tak, że działają i nie działają jednocześnie? To też możliwe. Jest wiele przykładów, zdających się świadczyć o takich wpływach, ale nie możemy wykluczyć, że nauka niewłaściwie interpretuje wyniki obserwacji, wyciągając z nich błędne wnioski.

Wiele wskazuje na to, że Księżyc ma duży wpływ na życie na Ziemi. Jeśli masz wątpliwości spytaj policjantów i lekarzy pracujących na ostrym dyżurze - każdy z nich ci powie, że w czasie pełni niezrównoważeni osobnicy wychodzą na ulice i sieją zamęt, a nawet zdarza się, że w poczciwych i spokojnych obywateli wstępuje jakiś demon, przez co te służby mają ręce pełne roboty.

Inne przykłady: przypływy i odpływy morza, rozmnażanie się koralowców, biodynamika, kobiecy cykl hormonalny itp.

Pogadaj z rolnikiem stosującym biodynamikę, a powie ci zdumiewające rzeczy o zależnościach między niebem, a uprawami oraz takimi czynnościami, jak np. produkcja masła, czy pieczenie chleba. Wiem coś o tym, ponieważ jako gospodyni domowa stosuję kalendarz biodynamiczny przy pieczeniu ciasta, dzięki czemu ze 100% pewnością unikam produkowania zakalców.

Analogicznie inne planety też mogą na coś wpływać, prawda?

Tak naprawdę nauka nie wyjaśniła, dlaczego tak się dzieje. Nikt tego nie wie. Ale psycholog i filozof Carl Gustav Jung wraz z fizykiem Wolfgangiem Paulim badali te sprawy i doszli do wniosku, że niektóre zdarzenia są ze sobą powiązane nie na zasadzie przyczynowo-skutkowej, lecz że rządzi tym zjawisko synchroniczności (ezoteryczna zasada „jak na górze, tak na dole”).

Nie będę tu robić wykładu z synchroniczności, bo to zbyt skomplikowane, jeśli kogoś to zagadnienie interesuje, to w sieci (choćby w Wikipedii) można znaleźć sporo wiedzy na ten temat.

Ja wierzę w wolność człowieka. Wpływy planet (jakkolwiek je pojmujemy, również synchronicznie) nie działają na wszystkich. Ale na niektórych owszem. Moim zdaniem wolność można uzyskać dzięki mądrości i zrozumieniu.

Dlatego głupcy niewolniczo podlegają przemożnym wpływom kosmosu, a mędrcy wykorzystują je tak, jak surferzy korzystne wiatry.

środa, 21 listopada 2007

Jaka jest różnica między wróżbą a prognozą astrologiczną?

Wróżenie, jasnowidzenie i inne zjawiska uznawane za "nadprzyrodzone" są możliwe i nie kłócą się z nowoczesną, otwartą na każdy rodzaj wiedzy nauką, która już od dawna kultywowana jest na wschodnich (rosyjskich i hinduskich) oraz niektórych zachodnich uczelniach.

Niestety, w Polsce jesteśmy straszliwie zacofani intelektualnie i pogrążeni w przesądach naukowych XIX wieku, które wciąż obowiązują w naszych uczelniach. Jednak nic nie trwa wiecznie i nawet nasi uczeni zaczynają myśleć w bardziej otwarty i nieortodoksyjny sposób. Obecnie trwa pokoleniowa wymiana kadr na katedrach i zmiany na lepsze już zaczynają być widoczne.

Nauka już wie, że czas nie płynie tak, jak sądzono dotąd i że nawet twarda materia jest zbudowana z energii i składa się przede wszystkim z pustych przestrzeni. Atom to w zasadzie zupełna pustka, podobnie jak nasz układ planetarny. Fizyka kwantowa przychyla się ku twierdzeniom filozofów wschodu, twierdzącym od wieków, że wszystko jest złudzeniem i że nasza rzeczywistość jest wykreowana przez nasze własne umysły.

Tak więc stajemy się obecnie świadkami kolejnej, wielkiej rewolucji w nauce i zaczynamy uczyć się nowego rozumienia świata oraz naszej rzeczywistości. Uczeni odkryli, że cuda nie są żadnymi cudami, lecz rezultatem naszej własnej siły ducha, zwanej wiarą. Ta wiara pozwala zmieniać stan świata, w którym żyjemy. Tego można się nauczyć, trzeba tylko pozbyć się sceptycyzmu, który skutecznie blokuje naszą boską moc czynienia rzeczy dotąd uznawanych za niemożliwe.

Są różne rodzaje przepowiedni, prognoz i wróżb.

Na przykład meteorologia podaje prognozę, a nie wróżbę. Skoro widzisz tę różnicę, to znaczy, że potrafisz odróżnić jedno od drugiego.

Większość ludzi kojarzy astrologię z wróżeniem z gwiazd i oczekuje prostej przepowiedni: "Spotkasz bruneta pod jaworem w sobotni wieczór". Tak właśnie w mniemaniu głupich pensjonarek i równie głupich sceptyków wygląda typowa wróżba. Taką jej wizję kreują też głupawe filmy.

Ludzie mądrzy i wykształceni wiedzą, że światem rządzą logiczne prawa, które zwykle dają się opisać, a więc - analizując je - można pewne rzeczy przewidzieć. Każde zjawisko rodzi się, dojrzewa, starzeje i umiera. Wiedząc o tym można przewidzieć, jak rozegra się scenariusz "życia" tego zjawiska. Okoliczności "narodzin" mogą wiele powiedzieć o dalszych losach każdej rzeczy.

Meteorolog widząc narodziny frontu atmosferycznego stara się przewidzieć, czy zaniknie on, czy przetrwa, a jeśli przetrwa, jak będzie się rozwijał i którędy przejdzie.

Nauka stara się opisać wszystko wzorami matematycznymi, często jednak stają się one tak skomplikowane, że nie nadają się do praktycznego zastosowania. Matematyka umożliwia tworzenie symulacji komputerowych, ułatwiających pracę meteorologów i innych specjalistów od prognozowania.

Wróż i astrolog stosują inne metody. Wróżba (z kart czy innych gadżetów) bazuje bardziej na intuicji, a astrologia na logicznej, choć nienaukowej, analizie kosmogramu.

Dobry wróż nie zawraca sobie głowy owym brunetem pod jaworem, ponieważ wie, że sam fakt spotkania go, ani nawet zakochania się w nim ze wzajemnością, nie oznacza automatycznie gwarancji szczęścia.

Dobre lub złe jest dopiero to, jak dana osoba podejdzie do tego spotkania i jakie będą jego dalsze konsekwencje.

Jeśli jest to głupia i naiwna panna, która natychmiast się zakocha tylko dlatego, że brunet ma ładne oczy, będzie żyła w euforii złudnego szczęścia, nawet jeśli brunet ją bije lub zdradza. Zawsze znajdzie jakieś usprawiedliwienie dla jego zachowania, "Bo miłość Ci wszystko wybaczy / Smutek zamieni Ci w śmiech. / Miłość tak pięknie tłumaczy: Zdradę i kłamstwo i grzech". Oto typowy przykład romantycznej głupoty, którą karmi nas ten świat.

Co będzie dalej? To panny nie interesuje, bo najważniejsze jest to, żeby przeżyć wielką, płomienną miłość i zdobyć męża. Kobieta musi mieć męża, bo inaczej nikt jej nie będzie szanował. A więc "niechby pił, niechby bił, byle był". Powodzenia.

My wiemy i bez wróżenia, jak się ta historia zakończy: piękny ślub, panna cała w bieli, ach, jak ślicznie wygląda, matka i wszystkie ciotki płaczą ze szczęścia, przyjaciółki zazdroszczą i marzą, żeby jak najszybciej stanąć na ślubnym kobiercu. Potem przychodzą na świat dzieci, ale ona wygląda coraz gorzej, jest blada, wręcz szara, postarzała się zbyt wcześnie, dzieci zatrwożone, kryją się po kątach. Ludzie domyślają się, że dzieje się coś niedobrego, bo on przesiaduje całymi dniami pod budką z piwem, do domu wraca zataczając się, a w nocy czasem słychać krzyki i odgłosy bicia. A tak się kochali i tacy byli szczęśliwi...

Może i mądry wróż coś wspomniał o takim scenariuszu, ale kto by tam słuchał ponurego krakania, przecież najważniejsze, to wyjść za mąż, to jest główny cel każdej szanującej się kobiety. Tak było od wieków i tak będzie zawsze. Lepsze to, niż być wyśmiewaną starą panną, której nikt nie zechciał.

Jest mnóstwo wróżek, a nawet astrologów, którzy tak działają i pracują wyłącznie z taką klientelą. Pieniądz nie śmierdzi, a poza tym "przecież takie jest życie, cóż więc można na to poradzić"? Takie wróżki po prostu przepowiadają przyszłość, tak, jak ją widzą. Nawet nie próbują niczego tłumaczyć. Może same nie widzą żadnej innej opcji, bo wierzą, że takie jest życie i "tak musiało być"?

Jest też grupa wróżów świadomych, którzy pomagają ludziom bardziej rozumnym.

Mądry wróż zadaje wyroczni trzy podstawowe pytania: "co doprowadziło do obecnej sytuacji", "jaka jest obecna sytuacja" i "jakie są perspektywy na przyszłość".

Sztuka polega na tym, żeby klientowi uświadomić, w jaki sposób sam przyczynił się do zaistnienia obecnego stanu, jakie błędy popełnił, a co zrobił dobrze. Dzięki temu klient zaczyna widzieć swoją własną siłę sprawczą i uświadamia sobie, że to on sam jest autorem rzeczywistości, w której się znalazł. Analiza istniejącego już stanu oraz towarzyszących mu emocji pomaga rozpoznać rzeczywiste położenie. Może nie wszystko jest stracone? Może nie dostrzegam czegoś, co jest ważne lub szans, które się rysują? Może niepotrzebnie się denerwuję lub niesłusznie kogoś podejrzewam?

Gdy to już wiemy, możemy spojrzeć w przyszłość.

Ta przyszłość nie jest jeszcze ukształtowana, chociaż jest już bardziej lub mniej wyraźnie naszkicowana. Ten szkic to nasze własne dzieło. Nasze i ludzi, z którymi pozostajemy w bliskich relacjach. Wszyscy tworzymy swój wspólny los i każdy z nas wpływa swoimi decyzjami na wydarzenia.

Osoba wróżąca potrafi dostrzec rozwidlenie dróg, na którym właśnie stoimy i pokazać nam, co będzie, gdy wybierzemy którąś z nich. Może nas ostrzec przed cudzymi złymi zamiarami lub wskazać prawdziwych przyjaciół. Gdy to wiemy, możemy mądrzej pokierować swoimi czynami.

Nie jest to więc proroctwo, mówiące jednoznacznie, co nas na pewno spotka, lecz informacja o tym, kim naprawdę jest brunet pod jaworem, co może się stać, jeśli rzucimy się bez namysłu w jego ramiona i co będzie, jeśli go zignorujemy.

Jeśli dowiemy się, że przyczyną naszych cierpień jest jakiś zły wzorzec myślowy, to da nam to szansę zmienić go na pozytywny lub być może skłoni nas to do podjęcia psychoterapii.

Prognoza astrologiczna jest czymś jeszcze innym.

Nie będę tu analizować trafności wróżb astrologów klasycznych, bo to nie moja działka, lecz opiszę czym jest prognoza, którą pozwala stworzyć astrologia humanistyczna.

Astropsycholog powie wam, że nie jesteście zdeterminowani przez żadne siły kosmiczne ani losowe i że nie wisi nad wami żadne fatum, lecz że celem życia jest nauka i dążenie do doskonałości. Horoskop nie jest spisem nieuchronnych wydarzeń, lecz mapą karmy i umysłu oraz planem tejże nauki. W horoskopie nie jest zapisane, co musi się stać, lecz czego masz się nauczyć. Można też odczytać z niego, kiedy dane wyzwanie stanie na twojej drodze. I tu astropsychologia ma znaczną przewagę nad psychologią, która nie jest wstanie przewidzieć czasu, w którym klient będzie się zmagał z problemami, nawet jeśli potrafi zdiagnozować, jakie to będą problemy.

Każdego człowieka czekają w życiu kryzysy. Niektóre przechodzą wszyscy ludzie w podobnym wieku. Jest to np. młodzieńczy bunt czy kryzys wieku średniego. Te cykle wyznaczają tranzyty Urana. Siedem lat tłustych i siedem lat chudych to z kolei cykle Saturna. Takich cykli jest więcej, ale nie to jest tematem tego hasła.

Prognoza astrologiczna nie "wywróży" ci konkretnego zdarzenia, jak spotkanie z owym brunetem czy nagła śmierć, lecz powie ci, kiedy na twojej drodze stanie wyzwanie życiowe, jaki ono będzie miało charakter, jak powinieneś podejść do jego rozwiązania i czego ma cię ono nauczyć. A więc nie oczekuj, że astrolog przepowie ci spadające niespodziewanie z nieba dobre wydarzenie lub niespodziewaną klęskę, lecz że poda ci termin, w którym w danej dziedzinie sprzyjają ci gwiazdy lub kiedy możesz spodziewać się utrudnień.

Ten sprzyjający czas nie da ci jednak nic, jeśli się nie ruszysz z kanapy i nie zaczniesz aktywnie pomagać losowi.

Kryzys zniszczy cię tylko wtedy, jeśli będziesz na siłę działał wbrew siłom kosmicznym lub jeśli nie zmobilizujesz się do działania wtedy, gdy jest to konieczne. Jeśli na przykład astrolog powie ci, że w danym terminie czekają cię ciężkie czasy w pracy, nie znaczy to, że powinieneś usiąść i płakać, bo na pewno cię z niej wyleją, lecz że stoi przed tobą decydujący i trudny egzamin w tej dziedzinie życia, więc powinieneś wziąć się do roboty ze zdwojoną pilnością, aby szef docenił twoją wartość. Astrolog nie jest w stanie przewidzieć ostatecznego wyniku tej próby, bo wszystko zależy prawie wyłącznie od twoich własnych starań. Jeśli się wykażesz, możesz otrzymać znaczący awans, a jeśli zawiedziesz, otrzymasz wymówienie lub przesuną cię na niższe stanowisko.

Astrologia pomaga zrozumieć życiowe lekcje i wcześniej przygotować się do ich wypełnienia. Jeśli wiemy, kiedy trzeba być pilnym, zaciskać pasa i jak długo oraz rozumiemy dlaczego, wszystko wydaje się łatwiejsze do przeżycia. Nie przesypiamy też swoich życiowych szans, ponieważ korzystne tranzyty niosą też bardzo miłe stany ducha, które niestety mocno nas rozleniwiają.

[Ten tekst pochodzi z FAQ z mojej strony www]

niedziela, 18 listopada 2007

Wróżenie z gwiazd

Astrologicznym wróżbiarstwem zajmuje się wyłącznie astrologia jarmarczna.

Prawie każda, nawet najbardziej szanowana dziedzina ludzkiej wiedzy ma swoją alternatywną lub wręcz szarlatańską, oszukańczą odmianę. Na przykład istnieje nauka, paranauka i pseudonauka, medycyna, paramedycyna i szkodliwe, zabobonne znachorstwo.

Tak jak nikt nie twierdzi, że oszukujący pacjentów znachor jest lekarzem i że kompromituje on medycynę, tak nikt nie powinien twierdzić, że astrologiczne wróżbiarstwo lub "astrologia" gazetowa są prawdziwą astrologią. To zwyczajna szarlataneria, na którą nabierają się bardzo naiwne osoby.

Jeśli jakiś astrolog twierdzi, że widzi w Twoim horoskopie wszystkie zdarzenia z twojego życia, że za rok czeka cię wypadek, po którym wylądujesz na wózku inwalidzkim, że w wieku 50 lat zachorujesz na raka i pół roku później umrzesz lub że spotkasz prawdziwą miłość dopiero po czterdziestce, ale będziesz wtedy żonaty, to wiedz, że masz do czynienia z szarlatanem.

Z całą pewnością w horoskopie tych rzeczy nie widać! Astrolog widzi tylko prawdopodobieństwa. Z tych prawdopodobieństw można próbować wyciągać jakieś wnioski - mądre lub głupie, w zależności od tego, czy Bozia dała rozum, czy też go poskąpiła, ale najlepiej postępuje ten astrolog, który szanując wolną wolę klienta potrafi jasno i uczciwie ukazać mu całe spektrum ograniczeń czy przeciwnie - szans, wobec których stanie on w określonym czasie.

Astrolog powinien ostrzegać przed podejmowaniem niewłaściwych działań jeśli widzi zagrożenia oraz wyjaśniać, z czego te zagrożenia wynikają, a co najważniejsze - informować, jakie nauki wynikają z danej sytuacji. Horoskop pokazuje przede wszystkim życiowe lekcje, wobec których stajemy i z których powinniśmy się jak najwięcej nauczyć. Dzięki astrologii klient może się dowiedzieć, kiedy czas sprzyja danej działalności, a kiedy należy się wstrzymać z aktywnością w danej dziedzinie.

Horoskop

"Horoskop" to słowo, które za sprawą "radosnej twórczości pseudo-astrologicznej" znanej z kolorowych czasopism nabrało tak niewłaściwego znaczenia i tak źle się kojarzy, że współczesna astrologia humanistyczna stara się go nie używać. Zamiast tego używamy określenia "kosmogram" lub "radiks". Podobnie zresztą dzieje się z samym słowem "astrologia", która powszechnie kojarzona jest z gazetowymi "horoskopami". Z tego powodu wielu astrologów próbuje znaleźć inną etykietkę dla poważnego zawodu, jakim się zajmują.

Pod nazwą "horoskop" publikowane są we wszystkich kolorowych magazynach comiesięczne, głupawe i nie mające szans się sprawdzić wróżby. Co gorsze, większość niedoinformowanych osób, ze sceptykami-racjonalistami włącznie, wierzy że to właśnie są prawdziwe horoskopy, a ta bezsensowna twórczość jest prawdziwą astrologią.

Horoskop gazetowy nie ma nic wspólnego z profesjonalnym kosmogramem. Omawia on wyłącznie przybliżone położenie Słońca oraz wielce niedokładne aspekty tranzytowe, które tworzą względem niego planety ciężkie. Więcej w tym literatury pięknej z dziedziny science fiction, niż astrologii.

Żeby sporządzić profesjonalny kosmogram należy znać datę, miejsce oraz dokładną do 15 minut godzinę urodzenia osoby, dla której jest on wyliczany. Tak przygotowany kosmogram uwzględnia nie tylko dokładną (co to sekundy kątowej!) pozycję Słońca, ale równie precyzyjnie wyliczone pozycje ascendentu (czyli znaku wschodzącego w chwili urodzenia), tzw. domów, Księżyca oraz 8 pozostałych planet naszego układu słonecznego. Interpretacja tego wszystkiego nie jest sprawą łatwą i nijak się ma do "horoskopu" gazetowego.

W przeciwieństwie do tego, czego można dowiedzieć się od niektórych astrologów horoskop nie opisuje wpływu gwiazd na życie na ziemi ani na ludzkie losy, ponieważ gwiazdy nie mają nad nami władzy i na nic nie wpływają (patrz: Mądrzy ludzie o astrologii, czyli garść cytatów). Poza tym w horoskopie nie uwzględnia się gwiazd, lecz planety naszego układu słonecznego.

Profesjonalny horoskop jest mapą, pozwalającą odczytać stan umysłu, karmę i zbliżające się życiowe wyzwania.

To nasza indywidualna karma kształtuje nasz przybliżony los, geny i horoskop, a nie odwrotnie.

Paramahansa Yogananda w "Autobiography of a Yogi" wyjaśnił to tak: Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty.