sobota, 24 maja 2008

Jakość czasu

Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty - hinduski mistyk, Paramahansa Yogananda

Jak na górze, tak na dole - hermetyzm

W dzisiejszym „racjonalnym” świecie czas mierzymy wyłącznie ilościowo, ale nie zawsze tak było. W starożytności bardziej interesowano się jego jakością, niż ilością.

Każda jednostka czasu posiada swoją jakość, w której mogą wydarzać się rzeczy tylko do tej jakości adekwatne. Nic nie dzieje się przez przypadek, więc wszystko, co się wydarza jest właściwe dla danego czasu.

Dawniej przywiązywano wielką wagę do tego, żeby każdą rzecz zaczynać we właściwym czasie, gwarantującym właściwy przebieg planowanego przedsięwzięcia. Diagnozowaniem czasu („hora” = godzina i „skopein” = zaglądanie, a więc horoskop to „zaglądanie w godzinę”) zajmowali się kapłani, którzy działali w myśl zasady, że „każdy początek niesie w sobie zalążek końca”. Znając datę początku dowolnego zjawiska możemy prześledzić, jak będzie się zmieniała jakość czasu na poszczególnych etapach jego rozwoju, a więc będziemy w stanie określać czas wzlotów i upadków oraz przewidzieć prawdopodobny koniec badanego zjawiska.

Do diagnozowania jakości czasu możemy zastosować dowolną płaszczyznę odniesienia. Wnioski można wyciągać obserwując ruchy planet na niebie, kształty chmur, lot ptaków, układ rozrzuconych patyków lub kamyków ze znakami runicznymi, zachowanie zwierząt, układ fusów w filiżance, rozkład kart tarota itp. Uzyskane rezultaty nie zależą od metody, lecz wyłącznie od fachowości osoby, która odczytuje znaki.

Każde z obserwowanych zjawisk dostosowuje się do panującej w danym momencie jakości czasu lub mówiąc inaczej: wszystko (planety, zwierzęta, rzucane przedmioty oraz my, ludzie) tańczy tak, jak gra muzyka sfer niebieskich. Z tego powodu nie możemy brać poważnie powszechnie przyjętego, lecz mylnego założenia, że planety wpływają na ludzi. Te planety, analogicznie jak karty tarota, fusy w filiżance czy kamienie runiczne służą wyłącznie jako płaszczyzna odniesienia, służąca do diagnozowania jakości czasu. Gdybyśmy mieli uwierzyć we wpływ gwiazd, przez analogię musielibyśmy również przyjąć, że wpływają na nas karty czy fusy. Śmieszne, prawda?

2 Comments:

Anonimowy said...

Witam. Tekst o jakości czasu pochodzi , jak sądzę, z książki Thorwalda Dethlefsena "Schicksal als Chance", który też ciekawie pisze o prazasadach. Niestety wymienia w niej cechy tylko dwóch prazasad (Saturn, Mars). Ty również, jako przykład, podajesz Saturna. Chciałbym zapytać, czy znasz jakiś link do charakterystyki wszystkich (7? 10? 12?) prazasad. Pozdr. Gollum

astromaria said...

Książeczka Dethlefsena, chociaż cieniutka i omawiająca temat skrótowo to prawdziwa szkoła myślenia.
Nie widziałam nigdzie wykładu na temat prazasad, ale mam coś o tym w moich notatkach. Widzę, że warto wrzucić to na blog. Mam nadzieję, że nie zapomnę, ale gdybym tego nie zrobiła w najbliższym czasie przypomnij mi, że obiecałam...