sobota, 6 września 2008

Horoskopy bliźniąt

Jakiś czas temu koleżanka ze znajomego bloga zadała mi interesujące pytanie:

Tak mi właśnie wpadło coś do głowy i pomyślałam, że warto zasięgnąć opinii eksperta :) Chodzi mi o horoskop bliźniaków. Bliźniaki rodzą się mniej więcej w tym samym czasie, więc na moją twardą logikę ich horoskopy powinny być podobne, podczas, kiedy często zdarza się, że jeden z bliźniąt jest wręcz przeciwieństwem w charakterze drugiego. Jak to sobie tłumaczyć?
Bardzo dobre pytanie, pokazujące przy okazji, że laicy mają zupełnie błędne wyobrażenia na temat astrologii (nie gniewaj się, nie mam do ciebie pretensji, bo to jest bardzo typowe dla matrixa, w którym jesteśmy zatopieni). Wytrenowani w kartezjańskim sposobie myślenia ludzie są na ogół przekonani, że astrologia twierdzi, iż gwiazdy niepodzielnie rządzą ludzkim życiem, że determinują charakter i los i że z horoskopu dobry astrolog potrafi dokładnie oraz bezbłędnie odczytać wszystkie życiowe zdarzenia. Otóż jest to zupełne nieporozumienie.

Pomijam tu taki przypadek, gdy mimo niewielkiej różnicy w czasie narodzin zachodzi dość znacząca różnica w ascendentach tych bliźniąt (a mogą one wypadać w dwóch różnych znakach) i przyjmuję, że horoskopy różnią się od siebie tylko tzw. dwadasamsą, czyli 1/12 stopnia (ascendent jest bardzo ważny, ponieważ wielu osobom łatwiej jest wyrażać cechy jego znaku, niż znaku słonecznego). Każda dwadasamsa wypada w innym znaku i każda ma swojego planetarnego władcę, którego położenie, aspekty oraz progresje mogą nam wiele powiedzieć o właścicielu horoskopu i jego losach.

Wbrew twierdzeniom ojca „racjonalizmu”, Kartezjusza i wychowanych na jego niemądrych naukach ludzi o światopoglądzie materialistycznym, człowiek nie jest maszyną (no cóż, pewnie niektórzy ludzie są, ale to raczej "nieludzkie" wyjątki). Nie jesteśmy zaprogramowanymi przez gwiazdy, geny, środowisko ani wychowanie i sterowanymi przez zewnętrzne impulsy bezdusznymi automatami, lecz istotami obdarzonymi inteligencją, wolną wolą i potężnym potencjałem rozwojowym. Ludzki charakter jest wypadkową wszystkich w.w. czynników, a jego losy zależą od jego mądrości i świadomości.

Nawet mimo posiadania identycznego horoskopu każda z tych osób jest inna, ma indywidualny wygląd, zachowanie, sposób bycia oraz koleje losu. Ludzie są naprawdę bardzo różni i mają różne zadania do wykonania, a horoskop zupełnie do niczego nie zmusza. Horoskop pokazuje tylko potencjały, a te możemy wspaniale wykorzystać lub zupełnie zmarnować. Różnica między ludźmi polega przede wszystkim na tym, że każda z tych osób jest na zupełnie innym etapie rozwoju duszy i świadomości, a więc zrealizuje swój horoskop na innym poziomie mistrzostwa. Żadna siła nie jest w stanie zmusić prostaka do słuchania Beethovena i odwiedzania Luwru, nikt z głupca nie zrobi laureata nagrody Nobla, ani nikt nie zmusi osoby pełnej kompleksów do tego, żeby rozwinęła swój pełny potencjał i ukazała światu swój prawdziwy blask. Każdy z nas może osiągnąć wiele (jednak na pewno nie wszystko), ale dopiero wtedy, gdy wykona ciężką i świadomą pracę nad sobą, co może wymagać wiele bólu i wysiłku. Ale kto chciałby się męczyć? Chyba tylko wariat...

W astrologii nic nie jest jasne, jednoznaczne ani oczywiste. W podręczniku przy każdym znaku, planecie i aspekcie zawsze podaje się pozytywne i negatywne warianty realizacji. Dawniej uważano, że aspekty harmonijne są gwarancją pozytywnego ich przejawiania się w życiu i zapewniają szlachetny charakter, a nieharmonijne wręcz przeciwnie, realizują się wyłącznie negatywnie, jako wady charakteru i klęski życiowe.

Dziś żaden dobry podręcznik astrologii nie czyni różnicy między harmonijnymi i nieharmonijnymi aspektami, ponieważ okazało się, że liczy się wyłącznie sam fakt, że między danymi planetami zachodzi przepływ energii, natomiast jakość tego przepływu jest kwestią drugorzędną. Badania wykazały wręcz, że nieharmonijność jest często błogosławieństwem i że to właśnie ona stanowi gwarancję pozytywnej realizacji, w przeciwieństwie do tak dotąd cenionej harmonijności, która okazała się czynnikiem demobilizującym i nie sprzyjającym rozwojowi.

Współczesna astrologia, dzięki możliwości wykorzystania naukowych metod badawczych, np. statystycznych, oczyściła swoje nauki z wielu przesądów i bzdurnych twierdzeń, które dotrwały jak te dinozaury do czasów współczesnych (astrologia „klasyczna” bynajmniej klasyczna nie jest, to twór powstały w XVIII/XIX wieku jako nieudana odpowiedź na żądanie „unaukowienia” astrologii).

Wracając do bliźniąt... Są różne rodzaje bliźniaków. Najważniejsza różnica polega na tym, czy są jedno- czy dwujajowe. Te jednojajowe są identyczne genetycznie, nic więc dziwnego, że bywają niekiedy nie do odróżnienia, prawdziwe klony, włącznie z charakterem oraz losami, ale i tu są wyjątki. Przecież niemal codziennie możemy obserwować wyczyny pewnej pary bliźniaków, które wcale nie siedzą na tym samym stołku ani nie osiągają tych samych stanowisk w tym samym czasie, zaprzeczając wierze w determinizm zapisany w gwiazdach i genach. Nad bliźniętami jednojajowymi przeprowadzono wiele eksperymentów. Pewien amerykański uczony badał losy jednojajowych bliźniąt rozdzielonych zaraz po urodzeniu i uzyskał wręcz szokujące wyniki. Ludzie ci zachowywali się i ubierali zupełnie identycznie, czasem nawet zupełnie bez sensu (np. nosili jakąś pseudo-biżuterię, np. gumki-recepturki okręcone na przegubie), mieli też takie same fobie i obsesje. Inna para (nie znających się!!!) bliźniąt miała zwyczaj wchodzić do morza tyłem. W TV widziałam program o bliźniętach, w którym poproszono dwie identyczne bliźniaczki, żeby kupiły sobie ubrania. Miały iść do sklepów osobno i nie kontaktować się ze sobą. I co się okazało? Obie udały się do tego samego magazynu kupiły takie same, wręcz identyczne ciuchy! Nie jest to jednak wcale regułą. Nierzadko wychowywane razem bliźnięta dążą do tego, żeby zachowywać się i ubierać zupełnie odmiennie (znam osobiście dwie takie dziewczynki). Nie wiem od czego to zależy - może od sposobu wychowania? Jeśli rodzice od początku kupują wszystko takie samo dla każdego z dzieci, to być może dzieci uczą się, że są takie same. A jeśli od urodzenia kupują im wszystko inne, to być może zachowują one tę odmienność również w przyszłości. Jeśli chodzi o bliźnięta jednojajowe, to mają one te same geny, jeśli więc zachowują się i ubierają podobnie, to nic dziwnego. Są jednak bliźnięta dwujajowe, urodzone w odstępie czasu tak małym, że w ich horoskopach nie widać żadnej różnicy. I te bliźnięta potrafią być naprawdę zupełnie i pod każdym względem inne. Znam takich dwóch chłopaków-bliźniaków, którzy nawet nie wyglądają na braci, a co dopiero na bliźnięta.

Jak dotąd nie zdarzyło mi się, żeby przyszły do mnie bliźnięta i poprosiły o wspólną interpretację ich horoskopów. Myślę, że byłoby to niezwykle interesujące przeżycie, szczególnie, gdyby byli to dwaj indywidualiści. Bardzo jestem ciekawa, w jaki sposób objawiłaby się ta ich różność i czy zdołałabym znaleźć w ich horoskopach różniące ich motywy.

Jak napisałam wyżej: horoskop niczego nie determinuje ani niczego nie wymusza, bo ludzie nie są kartezjańskimi maszynami, a horoskop jest tylko mapą drogową. Jak wiadomo do celu można dążyć na wiele różnych sposobów. W ramach tych samych kosmicznych energii każdy ma swój margines swobody i wolności, ma też prawo do swojego tempa podróży. Horoskop opisuje w ogólny i niezbyt ostry sposób nasze życiowe przeszkody i atuty, wynikające z karmy. Życie to nauka, to prawdziwa szkoła, która stawia nam konkretne wymagania. Mamy określony materiał do przyswojenia, a naszym zadaniem jest osiągnięcie możliwie najlepszych wyników. Możemy być prymusami, ale mamy też prawo być ostatnimi tępakami. W tym drugim przypadku czeka nas powtórka tego, czego nie przerobiliśmy za pierwszym podejściem. Będziemy uczyć się tak długo, aż wreszcie osiągniemy wolność i mądrość.

Nasze życie to matrix. Mnie kojarzy się ono z dobrze napisaną grą komputerową. Gracze, czyli my, mamy określony kolor skóry, wzrost, temperament, skłonność do ryzyka lub jej brak, jesteśmy takiej a nie innej płci i zostajemy rzuceni w życie, w którym musimy sobie jakoś radzić. Ktoś, kto gra pierwszy raz na pewno nie wykaże się mistrzostwem. Ale gdy nabierze wprawy ma szansę wzbudzić podziw i szacunek. I dlatego jestem przekonana, że reinkarnacja jest faktem. Czego nie przerobimy obecnie, będziemy musieli powtórzyć następnym razem; niekoniecznie w następnym wcieleniu, lecz przy kolejnym, podobnym aspekcie tych samych planet. Być może identyczne horoskopy i nieidentyczne życiorysy to programy, które są realizowane przez ludzi o różnym stopniu zaawansowania w reinkarnacyjnym teatrze?

Tak czy inaczej, oprócz tego, że horoskop pomaga w samopoznaniu, pozwala on również precyzyjnie określać cykle ludzkiego życia i w tym wyraża się pożyteczność astrologii. Dzięki temu możemy przewidzieć życiową „prognozę pogody” i określić np., kiedy będzie z górki, a kiedy pod górkę, kiedy będzie cisza morska, a kiedy należy spodziewać się tornad. Znacznie trudniej jest natomiast przewidzieć, jak dana osoba zareaguje na daną sytuację. Jeden lubi wyłącznie jazdę z górki, a przeszkody go zniechęcają, inny natomiast uwielbia wyzwania, więc zbyt łatwe życie go nudzi i frustruje.

-----
Ten wpis został przeniesiony ze starego bloga, wraz z komentarzami.

3 Comments:

astromaria said...

Komentarze przeniesione ze starego bloga:

astromaria 2006-10-25 00:41:44 81.219.50.234

Dzięki Dori, miewam wśród swoich klientów również bliźnięta, ale one stawiają się u mnie w pojedynczym egzemplarzu, nie mogę więc ich ze sobą porównać. Zupełnie niedawno była u mnie taka dziewczyna, ale jej bliźniak to brat, czyli nie byli jednojajowi. O ile wiem brat jest zupełnie inny niż ona. A ona ma dość specyficzne problemy, nie występujące u brata. Ale nie było czasu zajmować się bratem, bo miałyśmy dużo do omówienia i bez niego.



Silverhands e-fina@wp.pl 2006-10-24 23:24:08 83.31.187.158

No właśnie, jutro mam 4 spotkanie z mamą tych bliźniaków w ich temacie:) Dwady tutaj nie wystarczyły. Ponieważ pomiędzy chłopcami jest zaledwie minuta różnicy (poród z cesarskiego cięcia), jedyne punkty, jakie zdołały zmienic stopień, a nie tylko sekundy katowe, to Vertex i Kovertex. I ta różnica jes istotna, już teraz widać, zę jeden jest artystyczny i będzie przywódcą-pionierem,a drugi będize szfem wpasowującym sie w system, zarządzającym ludżmi. Rzeczywiscie też posługiwałam się numerologią i ona dużo wniosła, ale astrologicznie widać jak na dłoni, ze tranzyty uderzają z pełną siłą w tego, który był pierwszy wyjęty z brzucha matki, a drugi chowa sie za bratem i jego wiele rzeczy omija, choćby takie sprawy jak przeziębienia;)



Silverhands e-fina@wp.pl 2006-10-24 23:16:42 83.31.187.158

Anahello, juz więcej nie powiem do ciebie per "Aniu" :]



dori dori7@gazeta.pl 2006-10-24 18:50:00 212.76.37.158

Nie zgodze sie, ze numerologia moze siegnac o wiele glebiej, niz astrologia - to sugeruje, ze astrologia nie siega gleboko, a kto tak sadzi, powinien sam sie w nia bardziej zaglebic :] Ale istotnie analiza numerologiczna moze byc pomocna, choc z czysto astrologicznego punktu widzenia i bez laczenia dyscyplin wystarcza dwady. O ile pamietam, Iokepine stosowala z powodzeniem numerologie do horoskopow blizniat. Poza tym, wezmy np. uklad Saturn na Sloncu i dwoje blizniakow - np. uzdolnionych sportowcow, z ktorych jeden zaczyna osiagac wybitne wyniki, duzo lepsze niz brat, a drugi "zaledwie" bardzo dobre. Ojciec obydwu pedzi do roboty - "zdolniejszego", zeby byl jeszcze lepszy i w ogole najlepszy, "mniej zdolnego" - zeby dorownal bratu. Dzialanie ojca podobne, choc pobudki inne, skutki i wplyw na psychike tych dzieci tez rozne, choc i u tego "lepszego", i tego "gorszego" (jak ich ustawil w relacjach rodzinnych, a byc moze i na cale zycie wczesniejszy sukces jednego z nich) przeciez wystepuja typowe manifestacje Saturna na Sloncu. Jesli chcesz Mayu, podesle Ci dane tych blizniakow - niestety, szanse uzyskania godziny starcilam bezpowrotnie po tym, jak zwrocilam uwage ich ojcu, ze nie linczuje sie publicznie dziecka, doprowadzajac je do lez i zawstydzajac przy wszystkich kolegach (chlopcy sa w juz wieku gimnazjalnym).



astromaria 2006-10-24 15:27:40 81.219.50.234

Ze mną jest podobnie, chociaż bardziej to skomplikowane, bo mam oficjalne imię Maria, którego do niedawna w życiu prywatnym w ogóle nie używałam. Od czasów szkolnych wszyscy nazywają mnie Majką. I też - nie Maja, tylko Majka! Maja to pszczółka, a ja, demoniczna czarownica, nie mogłam być jakąś słodką Mają... ani tym bardziej świętą dziewicą Marią. W szkole nazywali mnie Czarownicą. No i z tego powodu numerolodzy mają ze mną straszny problem, bo dodatkowo używam różnych nicków: maya, maya11, queenmaya, że o buddyjskim imieniu Drolma Tsering nie wspomnę... I co ze mną zrobić? Narobiłam numerologicznego bałaganu. Ot, co.



anahella anahella@gazeta.pl 2006-10-24 01:16:03 195.90.102.58

Hm... dolaczam sie do tematu o imionach. Moj nauczyciel hiszpanskiego ostatnio zdziwil sie, ze kazalam sie tytulowac Anka, nie Ania. Odezwala sie tez druga dziewczyna - moja imienniczka i krzyknela, ze ona tez jest Anka. I tak sobie mysle: dlaczgo wlasnie Anka, czemu jestem przwyczajona do tego zdrobnienia? Po prostu Anka jest bardziej dynamiczna niz Ania. Ta druga dziewczyna to wulkan energii, wiec tez woli Anke od Ani. Nauczyciel popatrzyl na nas dziwnie, no ale on jest obcokrajowcem i jemu wolno sie dziwic;)



mbaj mbaj@interia.pl 2006-10-23 16:50:26 85.158.196.15

Kontynuujac watek dobierania imion moge stanowic przyklad nadania imienia przy opiniach typu 'taka ladna dziewczynka, szkoda, ze ma takie brzydkie imie'. A czy dobry wybor? Mam nadzieje miec w niedlugim czasie analize numerologiczna. Czy Jezus przypadkowo zmienil imiona swoim uczniom? Moze to wlasnie numerologia?



astromaria 2006-10-21 17:21:10 81.219.50.234

Acha, z tymi Sebastianami Kowalskimi jest tak samo, jak z bliźniętami astrologicznymi. Nie ma powodu sądzić, że są identyczni tylko dlatego, że tak samo się nazywają.



astromaria 2006-10-21 17:11:31 81.219.50.234

Nasz świat funkcjonuje na zupełnie innych zasadach, niż to się wydaje naukowcom i specom od racjonalnego myślenia. Nauka, owszem, coś tam zbadała, coś tam odkryła i pod wieloma względami ma rację, ale jak się dobrze przyjrzeć, to w tej koncepcji są luki i tak liczne wyjątki, że czasem cały ten gmach się chwieje. Jest tak dlatego, że nauka bada wyłącznie świat materii, odrzucając całkowicie sferę duchową. Dlatego ja wolę pozostawać przy myśleniu ezoterycznym, które jest o całe eony starsze i niesie w sobie przedwieczną mądrość. Nauka nie próbuje nawet wyjaśniać, dlaczego horoskopy się sprawdzają, dlaczego numerologia "działa" i jak to się dzieje, że przeprowadzka na drugi koniec świata wpływa na charakter człowieka, podobnie jak zmiana imienia czy nazwiska. A jednak jest to faktem. Właśnie dlatego ludzie, którym w życiu się nie wiedzie zwracają się po pomoc do numerologów, a ci po dłuższym namyśle, radzą im np. dodać sobie kolejne imię, zmienić podpis lub dobierają pseudonim, który pomaga rozwinąć karierę. Jest to działanie nienaukowe, ale skuteczne. Z wyborem imienia dla dziecka sprawa jest wielce tajemnicza. Po prostu rodzice wiedzą, jakie imię mu nadać. Skąd to wiedzą? Nie wiadomo. Po prostu to czują. Niektórzy twierdzą wręcz, że samo dziecko im to powiedziało. I nie przyjmują sugestii rodziny, która życzy sobie na przykład, żeby to było imię pradziadka czy ukochanej cioci. Oni mają własny pomysł i już.



lukas 2006-10-21 15:42:13 87.105.192.58

>nie umiem logicznie pojąć jak imię wybierane bądź co bądź przypadkowo może określać nasz charakter. Od razu nasuwa mi się analogia do astrologii. W naszym świecie też trudno znaleźć logiczne argumenty, jak położenie planet na czymś co istnieje tylko teoretycznie czyli Zodiaku, może określać nasz charakter i wpływać na naszą przyszłość. Czy imiona są wybierane przypadkowo? Tutaj też można polemizować. Trudno powiedzieć w jaki sposób rodzice wybierają imię dla swojego dziecka czy tzw. metodą losową, na chybił trafił :-) czy pod wpływem jakiegoś nagłego impulsu czy sygnału, który pojawia się nagle, nie wiadomo skąd albo też po głębokim i długim namyśle. Ja jeszcze nie miałem tej przyjemności wybierania imienia dla swojego dziecka, ale inni zapewne mogą przypomnieć sobie jak to było. Równie dobrze można też powiedzieć, że moment urodzenia się dziecka jest przypadkowy, po prostu jak się juz nie mieści w brzuszku u mamusi to wychodzi i tyle. I ten przypadkowy moment decyduje o naszym charekterze - co najmniej dziwne:-) >Poza tym np. Sebastianów Kowalskich w Polsce jest naprawdę wiele i dlatego ciężko mi uwierzyć, że oni wszyscy są tacy sami. Imię i nazwisko to nie jest wszystko co wpływa na nasz charakter numerologicznie, bez przesady, tutaj ma także znaczenie data urodzenia. No i trzeba wziąść także pod uwagę również horoskop astrologiczny. >A co jak Sebastian Kowalski podda się operacji zmiany płci i zostanie np. Alicją Kowalską? Jego natura się wtedy zmieni? Wtedy życie się trochę zmienia i zamiast imienia Sebastian do badania num. zaczyna używać się imienia Alicja, to samo robi się po zmianie nazwiska przez kobietę po ślubie >Trochę mi się to nie widzi, ale to tylko moje zdanie, nie neguję, że coś może w tym być. Najlepiej najpierw coś zbadać, chociażby w minimalnym stopniu.



Xenka 2006-10-21 13:56:15 83.144.88.136

Pewnie zostane uznana za ignorantkę, ale w to, że imiona określają nasz charakter po prostu nie wierzę... Po prostu nie umiem logicznie pojąć jak imię wybierane bądź co bądź przypadkowo może określać nasz charakter. Poza tym np. Sebastianów Kowalskich w Polsce jest naprawdę wiele i dlatego ciężko mi uwierzyć, że oni wszyscy są tacy sami. A co jak Sebastian Kowalski podda się operacji zmiany płci i zostanie np. Alicją Kowalską? Jego natura się wtedy zmieni? Trochę mi się to nie widzi, ale to tylko moje zdanie, nie neguję, że coś może w tym być.



lukas 2006-10-19 22:49:40 87.105.192.58

Co do bliźniaków, jest jeszcze coś takiego jak numerologia. Tutaj ma znaczenie nie tylko data urodzenia, ale także imiona. Bierze się pod uwagę sumę samogłosek i sumę spółgłosek - to jest najważniejsze. Podobno pomysł czy natchnienie, jak nazwać dziecko przychodzi nagle i niespodzianie na rodzica i jest tego pewny na 100%, nikt nie jest w stanie zmienić jego decyzji. Bliźniaki oczywiście różnią się - i to zdecydowanie od siebie - imionami, stąd mogą wynikać te różnice. Numerologia sięga dużo głębiej, niż astrologia. Jak pisze W.H. Zylbertal, suma samogłosek pokazuje nam, to coś, po osiągnięciu czego przestajemy pragnąć więcej :-) , takie coś na pewno determinuje nasze życiowe działania. Są i inne elementy w portrecie numerologicznym, ale nie chciałbym się tutaj zbytnio tutaj rozwodzić nad tym. Ważne, że jest coś co wskazuje na przyczynę różnic w zachowaniach się bliźniąt.



astromaria 2006-10-18 22:16:00 81.219.50.234

Czytałam kiedyś sporo na temat bliźniąt, bo ten temat zawsze mnie fascynował, również wtedy, kiedy o astrologii nie miałam pojęcia. Widziałam kilka filmów dokumentalnych na Discovery i Reality TV, nie tylko o bliźniętach, ale i o wieloraczkach, ale czasem mam wrażenie, że wszyscy tendencyjnie poszukują dowodów na identyczność ich charakterów, upodobań i losów, podczas gdy w codziennym życiu widzi się bliźnięta jakby na przekór starające się żyć i wyglądać inaczej. Szukając informacji na ich temat pobuszowałam wczoraj po sieci. Trochę się rozczarowałam, bo nic rewelacyjnego tam nie znalazłam, poza jakimiś bardzo starodawnymi danymi. Niestety, króluje temat doktora Mengele, a przecież jest dużo innych fascynujących informacji, nie tylko zbrodnie faszystów. Trochę szkoda...



Xenka 2006-10-18 21:19:01 83.144.88.136

Ogromne dzięki za odpowiedź i to tak wyczerpującą :) Owszem, niestety jestem laikiem i nawet zdajesz sobie sprawy jak ciężko wyplenić z mózgu pewne błędne stereotypy związane z astrologią. Po tej notce mi się trochę rozjaśniło w mózgu. Staram się nie popadać w ignorancję i się dokształcam, ale to czasem nie takie proste :P Narazie moja wiedza astrologiczna zawęża się do kilku wiadomości. Wiem czym różni się zodiak od gwiazdozbioru, wiem co to ekpliptyka i precesja, oraz pojmuję co to punkt Barana - więc naprawdę narazie moja wiedza jest poniżej zera. Kwestia bliźniaków i ich symbiozy jest rzeczywiście bardzo ciekawa, jedna z tych rzeczy o których wiemy, że jest w pewien sposób niezwykła, ale jeszcze nie umiemy wykombinować "jak to działa".



MaSzowa 2006-10-18 20:10:38 83.6.205.91

Jeden z bliźniaków (podobnych jakby byli spod jednej pieczatki) opowiadał mi kiedyś, jak z bratem postanowili od siebie odpocząć. Wyprowadzili się właśnie z domu rodziców, obaj podjęli pracę i zaplanowali, że nie będą się widywać. Podobno w życiu bliźniąt czasem tak jest, że mają siebie tak bardzo dość, że aż patrzeć na siebie nie mogą. Po kilkunastu miesiącach trafiło się w rodzinie jakieś wesele i nie było innej możliwości - musieli obaj przyjść na imprezę. Przyszli! W identycznych garniturach, kupionych przed paroma dniami. Na dodatek obaj byli świeżo zaręczeni z dziewczynami o bardzo podobnym typie urody i mieli zaplanowany ślub w bardzo zbliżonym terminie. :)

Anonimowy said...

Przeczytałam tę notkę i się zastanawiam, czy skoro nawet minuty mają tak ogromne znaczenie w postawieniu horoskopu, to np. niezsynchronizowany zegarek w szpitalu (śpieszący lub późniący się na przykład o 5 min). Do tego dochodzi jeszcze różnica między czasem słonecznym, a urzędowym (która też może wynosić parę minut). Astrologia bierze na to jakąś poprawkę?

astromaria said...

Twoje pytanie świadczy o tym, że nie przeczytałaś ani tej, ani żadnej innej notki w tym blogu.

Jeśli chodzi o synchronizację czasu, to zapoznaj się z podstawami astronomii i dowiedz się, co to jest czas uniwersalny i gwiazdowy. O czasie, datach i kalendarzach pisałam w notce http://astrofaq.blogspot.com/2008/03/stracone-11-dni-wedug-hy-ruchlisa-czyli.html

Astrologia nie bierze żadnych poprawek, poprawki uwzględnia astrolog. Przed przystąpieniem do wyliczenia horoskopu astrolog rozmawia z klientem i wspólnie zastanawiają się czy godzina podana przez klienta (zapisana w dokumentach) jest prawdziwa. Jeśli nie, to następuje jej weryfikacja.