czwartek, 1 maja 2008

Dogmat (sceptyczny)

Dogmat - zasada teologiczna objęta kanonem wiary, podana przez kościół do wierzenia jako niewzruszona prawda, nie podlegająca krytyce ani dyskusji; twierdzenie przyjmowane bezkrytycznie za prawdę tylko na podstawie autorytetu, bez względu na zgodność z doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem [Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego].

Jak widać sceptycy są dogmatykami, ponieważ przyjmują jako święte i nie podlegające krytyce słowa akademickich autorytetów, nawet jeśli kłócą się one "z doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem".

W tych kręgach obowiązuje kategoryczny zakaz interesowania się, a zwłaszcza badania takich w pełni możliwych do zweryfikowania zjawisk jak astrologia, numerologia, UFO, jasnowidzenie, telepatia, cudowne uzdrowienia, akupunktura, medycyna niekonwencjonalna, szamanizm itp. Żaden ze sceptyków, dumnie nazywających siebie samych "racjonalistami" nigdy nawet nie spróbował osobiście zbadać (czyli "racjonalnie" zweryfikować) wartości astrologii ani żadnej innej dziedziny ezoteryki czy duchowości.

Ta kompromitująca ignorancja i całkowity brak jakiejkolwiek, choćby elementarnej wiedzy z dziedziny astrologii jak widać wcale nie przeszkadza im zajadle krytykować tego, o czym nie mają najmniejszego nawet pojęcia.

Odrzucają te dziedziny wiedzy jako herezje, ponieważ ich dogmatyczna wiara w słowa akademickiego nauczyciela nie pozwala im na rzetelne i obiektywne zbadanie tych spraw. Skutkiem tego wypisują o ezoteryce brednie, które ośmieszają i kompromitują nie kogo innego, jak ich samych!

4 Comments:

Michał said...

Dogmat: zasada TEOLOGICZNA objęta kanonem WIARY, podana przez KOŚCIÓŁ do wierzenia jako niewzruszona prawda...

Nie może już dobitniej wskazać, na to że dogmat jest pojęciem RELIGIJNYM a nie naukowym. Już wyraźniej napisać się tego nie da. Tymczasem jak sama Pani pisze w wielu miejscach na blogu (z czym się zgadzam), nauka jest przeciwieństwem religii. Gdzie tu sens? Oskarżenie naukowca o dogmatyzm, to dla niego największa obelga.

astromaria said...

W tym tekście nie ma ani słowa o naukowcach, bo jest w nim mowa o sceptykach.

Dogmat to zakaz myślenia. Wprawdzie wymyślił go Kościół na potrzeby religii, ale to jest pojęcie bardziej uniwersalne, dające się zgrabnie zastosować również do nauki i racjonalizmu.

Jeśli chodzi o prawdziwych naukowców, to dogmatyzm dotyczy mniejszości. Natomiast jeśli chodzi o ludzi, których nazywam "wyznawcami nauki" (a reprezentują ich liczne rzesze blogerów), to ich dotyczy to praktycznie w 100%. Wyznawca nie myśli, tylko bezkrytycznie wyznaje, a więc powtarza cudze prawdy jak papuga. Ci ludzie zwalczają wszystko, czego nie rozumieją (a przecież jeśli są "racjonalistami", to powinni to zbadać naukowo).

Również święta inkwizycja ma się dobrze. Nie ma już wielkiego pola do działania w Kościele, więc zapuszcza się na łączkę racjonalistów. Zajrzałam na pana blog i tam znalazłam mnóstwo linków do stron i blogów inkwizytorów - nie kościelnych, lecz racjonalistycznych. Już same tytuły tych stron kojarzą się z "Młotem na czarownice" ("Bezwzględnie i z należytym okrucieństwem wobec pseudonauki", "Homeopatia i inne medyczne bzdury") i jeżą włos na głowie, tyle tam pragnienia spalenia tych, którzy ośmielają się głosić nienaukową herezję.

Taki np. Adam Pietrasiewicz, nie dość, że zajadły fanatyk, to jeszcze nieuk, nie mający pojęcia o czym pisze i co krytykuje. Błąd na błędzie, poplątanie pojęć i do tego kompletna nieznajomość tematu. Zgroza.

Więcej o postawach inkwizytorskich napisałam w tekście Modne bzdury.

Tak na marginesie: korzystałam z usług lekarza homeopaty, który uratował nerkę mojego syna przed operacją, niestety obecnie świadczy on usługi Szwajcarom, bo w Polsce mało nie został zaszczuty na śmierć. W Szwajcarii jest ceniony i dobrze opłacany. Znam też wiele innych przypadków skutecznego wyleczenia rzekomo "śmiertelnych" chorób, w tym nowotworów, metodą homeopatyczną. W tej całej wojnie chodzi wyłącznie o INTERESY PRZEMYSŁU FARMACEUTYCZNEGO I ONKOLOGII, które czerpią zyski z długotrwałego i nieskutecznego leczenia. Jeśli pan to popiera, bierze pan udział w holokauście. Powodzenia. Ja wolę zostać uleczona przez "szarlatana" niż zabita przez autorytet medyczny.

astromaria said...

Panie Michale, komentarzy pełnych kłamstw, nietolerancji i inkwizytorskiej NIENAWIŚCI nie wpuszczam do mojego bloga.
Na pana blogu jest mnóstwo pseudo-prawd nie popartych żadnymi dowodami naukowymi. Jest to czysta WIARA i PRZEKONANIA analogiczne do religijnych. Jak pan dorośnie, to pan zmądrzeje, na razie jest pan dzieckiem, które wpadło w racjonalistyczno-ateistyczne oszołomienie neofity.

filipka said...

Smutne... "(...) przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze, lecz różne w stopniu".
Nie ma jak zdrowy rozsądek.
Pozdrawiam
filipka