Kolejne wykopalisko z mojego archiwum: artykuł Margot Graham, która była jedną z osób opracowujących profil zawodowy astrologa:
Centralny Instytut Ochrony Pracy wspólnie z Ministerstwem Pracy i Polityki Socjalnej, Bankiem Światowym i British Council realizuje obecnie projekt Opracowanie charakterystyk zawodowych do klasyfikacji zawodów i specjalności. Celem tego przedsięwzięcia jest m.in. stworzenie zbioru szczegółowych opisów poszczególnych zawodów p.t. Informator o zawodach.
Informator taki już wkrótce znajdzie się we wszystkich urzędach pracy i poradniach zawodowych dla dorosłych i młodzieży na terenie całej Polski*). To wielotomowe kompendium stanowić będzie istotne źródło informacji dla osób poszukujących pracy lub podejmujących decyzję o wyborze zawodu. Wśród 546 zawodów wytypowanych do umieszczenia w tym banku danych znalazł się (po raz pierwszy w Polsce!) zawód astrologa i bioenergoterapeuty. O opracowanie tego pierwszego zwrócono się do Marii Graham jako do kierownika Sekcji Astrologii w Polskim Towarzystwie Psychotronicznym. Oprócz pełnego opisu zawodu (który jako ciekawostkę zamieszczamy poniżej), należało także sporządzić opis skrócony oraz wypełnić dwa niezmiernie szczegółowe kwestionariusze. Z kwestionariuszy tych można się m.in. dowiedzieć, że czynnością dominującą w pracy astrologa jest siedzenie, że nie ma on stałych godzin pracy, nie jest wymagane noszenie ubrania roboczego ani uniformu, że astrologiem można zostać mając 40 lat, nosząc okulary, a nawet będąc kobietą! To, że pozwalamy sobie na żarty wcale nie umniejsza naszej radości z faktu, że oto nasz zawód stał się legalny i że można będzie przyznawać się do niego nawet przy wypełnianiu urzędowych papierów. Doceniamy poważne i życzliwe podejście Wysokich Urzędów do umiłowanej przez nas dziedziny wiedzy i witamy ten fakt jako pierwszą jaskółkę zapowiadającą stopniowe ale radykalne zmiany w poglądach naukowców, urzędników i tzw. opinii publicznej na temat astrologii i pokrewnych jej kierunków. Warunkiem zmian w świadomości społecznej jest ułatwienie dostępu do rzeczowej informacji o przedmiocie, na temat którego panowała powszechna dezinformacja. Wciąż niestety pokutuje wiele przesądów i nieporozumień co do wagi, sensu i możliwości astrologii - starajmy się wyjaśniać i prostować je przy każdej okazji! W tym wypadku wyśmienita okazja nadarzyła się sama. Jest to tym bardziej potrzebne, że przecież w zbliżającej się Epoce Wodnika, wraz z poszerzeniem się świadomości zbiorowej, astrologia ma odzyskać utracone, ale należne jej miejsce w panteonie wiedzy i znów stać się nauką oficjalną. A więc wychodzimy z podziemia!
Nazwa zawodu
Inne określenia, jakie ostatnio są używane, to kosmobiolog i astroterapeuta. Wydają się one zapewne bardziej naukowe i nowoczesne w porównaniu z trącącą myszką nazwą astrolog, chodzi jednak wciąż o to samo: o powiązanie zjawisk dziejących się na niebie ze zjawiskami odbywającymi się na Ziemi, a więc te nowe nazwy, sugerujące odejście od tradycyjnej astrologii, są w gruncie rzeczy niepotrzebne i mylące.
Zadania i czynności zawodowe
Celem pracy astrologa jest analiza układów ciał niebieskich traktowanych jako wskaźniki procesów toczących się na Ziemi, a w szczególności w życiu ludzi. Jednym z głównych zadań astrologa jest sporządzanie horoskopów i ich interpretacja. Należałoby na wstępie wyjaśnić, iż tzw. horoskopy gazetowe nie mają z prawdziwą astrologią nic wspólnego. To one jednak kształtują popularne opinie o tej dziedzinie i wpływają na wypaczony i często krzywdzący ją osąd.
Horoskop jest to układ ciał niebieskich naszego Systemu Słonecznego względem określonego miejsca na Ziemi w określonym momencie czasu. Horoskopy sporządza się nie tylko dla osób, lecz także dla państw, organizacji, przedsięwzięć i wydarzeń, zgodnie z zasadą, że wszystko, co rozpoczyna się w danym momencie czasu zawiera w sobie niepowtarzalne cechy tego właśnie momentu.
Horoskop indywidualny to mapa nieba obliczona i wyrysowana dla dokładnego czasu i miejsca urodzenia danej osoby. Jest w nim zakodowana informacja o wielu sprawach, o charakterze, osobowości, zdrowiu, zdolnościach, o sposobie reagowania i przeżywania emocji, o przyczynach trudności i konfliktów, o możliwościach rozwojowych, o sprawach finansowych, partnerskich, rodzinnych, o pracy i sposobach spędzania wolnego czasu. Interpretacja tego symbolicznego zapisu jest skomplikowana, wymaga szerokiej wiedzy i doświadczenia, a także intuicji i subtelności psychologicznej, gdyż nieopatrznie wypowiedziane słowa mogą w istotny sposób zaważyć na losie osoby, której horoskop dotyczy. Astrolog musi być tego świadom i czuć się za to odpowiedzialny. Nie może też brać na siebie decyzji co do ważnych spraw danej osoby, ma jej jednak pomóc w zrozumieniu sensu sytuacji, przed jakimi ta osoba staje, i ukazać je w obiektywny i dynamiczny sposób. Ma przedstawić doświadczenia życiowe, nawet te bardzo trudne, jako pełne znaczenia i celowości lekcje, przez jakie przechodzimy.
Astrolog zajmuje się także przewidywaniem przyszłości, co umożliwiają różne specyficzne metody predykcyjne. Prognozy te nie mówią o zdeterminowanym przebiegu wydarzeń i stanów psychicznych, lecz o tendencjach rozwojowych i możliwościach realizacji ukrytych potencjałów. Obecnie uprawiana tzw. astrologia humanistyczna przywiązuje dużą wagę do sprawy wolności wyboru i uważa, że człowiek jest w znacznej mierze autorem własnego losu i odpowiada za swe decyzje. W naszych czasach praca astrologa jest znacznie ułatwiona - nie trzeba prowadzić obserwacji położenia planet na niebie, gdyż są odpowiednie tablice, a komputery mogą nas wyręczyć w precyzyjnych obliczeniach i wykresach. Cała część interpretacyjna, ze względu na swą złożoność i unikalność każdego przypadku, wykracza poza możliwości komputerów i nadal dokonywana jest przez astrologów. Osobie zamawiającej horoskop (zwanej umownie klientem) interpretacja ta zostaje przedstawiona w czasie kilkugodzinnej rozmowy, której celem jest nawiązanie dialogu w sposób zrozumiały dla klienta i szerokie omówienie najistotniejszych dla niego spraw. Niekiedy sporządza się także interpretacje pisemne, choć są z tym związane pewne ograniczenia.
Astrologowie bywają także proszeni o wygłaszanie wykładów popularyzatorskich, o audycje w radiu i telewizji, o wywiady i artykuły do prasy. Bardziej zaawansowani spośród nich mogą prowadzić kursy i wykłady dla osób chcących zgłębiać tę dziedzinę. Astrolog może być także autorem, redaktorem lub konsultantem wydawnictw z tej tematyki.
Środowisko pracy
Praca astrologa odbywa się zazwyczaj we własnym domu, o dowolnych porach, w spokoju, ciszy i samotności. W tym zawodzie nie można liczyć na zatrudnienie w instytucjach, biurach czy szkołach, na stałą pensję, płatny urlop, ubezpieczenie socjalne czy inny parasol ochronny. Godziny pracy nie są stałe, pracować można i w dzień, i w nocy, w dni powszednie i w święta. Jest to praca samodzielna, nie nadzorowana i nie kontrolowana przez innych - własna wiedza, sumienność i odpowiedzialność są w niej najwyższym kryterium. Ilość pracy zależy od bieżących zamówień i ustalonych terminów, zależy też od renomy, jaką cieszy się (lub nie) dany astrolog.
Praca astrologa to także ciągłe poszerzanie i pogłębianie własnej znajomości astrologii - jest to pasjonujące zajęcie na wiele dziesiątków lat. Wymaga studiowania wielu książek (przydaje się znajomość języków obcych, gdyż po polsku została wydana niewielka ilość pozycji) i zdobywania doświadczenia poprzez praktykę interpretowania horoskopów. Niezbędne są także kontakty z ludźmi: są to rozmowy z osobami zamawiającymi horoskopy, spotkania i dyskusje z innymi astrologami, udział w różnych szkoleniach, seminariach i letnich szkołach, często o zasięgu międzynarodowym. Praca ta nigdy nie jest nudna ani monotonna, ponieważ każdy człowiek i każde wydarzenie jest niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. Dostarcza ona wielu satysfakcji i daje poczucie, że astrologia stanowi klucz do opisu i zrozumienia spraw, które w innym wypadku wydają się niepojęte, a często nawet bezsensowne.
Wymagania psychologiczne
Ze względu na złożoność i specyfikę swej pracy astrolog powinien umieć nawiązywać pozytywne i bezpośrednie kontakty z ludźmi, mieć łatwość wypowiadania się, umieć słuchać tego, co mówią inni, być spostrzegawczy, zrównoważony wewnętrznie, dyskretny i uprzejmy. Obliczenia i wykresy wymagają dokładności i zdolności rachunkowych, do ich interpretacji potrzebna jest wnikliwość psychologiczna, dobra pamięć, wyobraźnia i zdolność logicznego myślenia. Rozmowy z ludźmi o ich życiu i problemach wymagają taktu, życzliwości i szacunku dla osób o odmiennych poglądach, bez krytycyzmu, oceniania i chęci nawracania ich na jedynie słuszną (bo własną) drogę, a więc szeroko pojętej tolerancji i kultury wewnętrznej. Należy też zdawać sobie sprawę z dużej odpowiedzialności moralnej za swoje słowa. Aby być dobrym astrologiem, niezbędne są szerokie zainteresowania i znajomość wielu dziedzin, głównie psychologii i astronomii, lecz także medycyny, informatyki (korzystanie z komputera), literatury pięknej, historii i filozofii. Trzeba mieć otwarty i sprawny umysł, ponieważ astrologia wiąże się z nieustannym poszerzaniem swoich horyzontów, a praca nad nią nigdy się nie kończy. Nie każdy zresztą sprawny i pojemny umysł jest w stanie zaakceptować holistyczną perspektywę postrzegania świata, jaką proponuje astrologia i pokrewne jej dziedziny. Są to tzw. paranauki, należące do odwiecznej mądrości, będące raczej wiedzą o świecie w szerokim sensie niż konkretnymi wąskimi specjalizacjami.
Bycie astrologiem to bardziej powołanie życiowe, chęć zaspokojenia własnych pasji poznawczych i znalezienia odpowiedzi na własne pytania, niż wyuczony i beznamiętnie wykonywany zawód traktowany w kategoriach finansowych. Wymagania fizyczne i zdrowotne Jest to praca lekka pod względem wysiłku fizycznego, lecz opanowanie tego zawodu wiąże się z poważnym wysiłkiem intelektualnym, wieloma latami studiów i praktyki. Do pracy tej nie ma żadnych przeciwwskazań zdrowotnych, nie jest też potrzebna żadna określona sprawność, w związku z tym istnieje możliwość zatrudnienia osób niepełnosprawnych, z wadami wzroku i słuchu (podlegającymi korekcie), z dysfunkcją kończyn i na wózkach inwalidzkich.
Warunki podjęcia pracy w zawodzie
Wedle kryteriów przyjętych w klasyfikacji zawodów do tego, by zostać astrologiem, wymagane jest wykształcenie średnie, lecz ze względu na szerokość i złożoność tej dziedziny jest to na pewno warunek niewystarczający. Na kurs astrologii może zgłosić się każdy (nawet nie posiadając matury), ale ukończenie tego kursu i dalsze poszerzanie swej wiedzy wymaga szczególnych cech i uzdolnień. Nauka nie odbywa się obecnie na państwowych wyższych uczelniach (choć do XVI wieku astrologia była przedmiotem studiów na uniwersytetach), lecz w instytucjach o profilu paranaukowym (psychotronicznym), jakie coraz liczniej powstają, także w Polsce. W Warszawie prowadzi ją np. Sekcja Astrologii w Polskim Towarzystwie Psychotronicznym, w Łodzi Ośrodek Astrobiologii Jupiter i Studium Psychotroniczne. Szkolenia miewają różny zakres i czas trwania, w zasadzie wprowadzenie w astrologię i poznanie jej podstaw wymaga około roku intensywnej nauki. Niektórzy słuchacze nie zamierzają zostać zawodowymi astrologami, chcą poprzez kontakt z tą dziedziną poszerzyć i wzbogacić swoje rozumienie świata i ludzi, tym bardziej, że astrologia wiąże się z wieloma innymi obszarami wiedzy, np. z medycyną naturalną, psychologią czy z rolnictwem biodynamicznym. Kursy astrologii zwykle kończą się egzaminem (przystąpienie do niego nie jest obowiązkowe) i uzyskaniem świadectwa lub dyplomu. Astrologiem zostaje się jednak dopiero dzięki własnej pracy, przemyśleniom, lekturom i zdobytemu poprzez praktykę doświadczeniu - uczestniczenie w zorganizowanych zajęciach jest jedynie pomocą, ułatwieniem i inspiracją.
Możliwość awansu w hierarchii zawodowej
Ponieważ jest to praca samodzielna i nie zrutynizowana, nie ma tu formalnych stopni w hierarchii organizacyjnej. Są jednak wielkie, nawet nieograniczone, możliwości rozwoju kariery zawodowej - można zostać mniej lub bardziej cenionym, poważanym, znanym astrologiem lub uprawiać tę dziedzinę czysto prywatnie jako hobby dostarczające osobistej satysfakcji.
Możliwości podjęcia pracy przez dorosłych
W zawodzie tym nie istnieją preferencje co do płci ani wieku (nawet w zasadzie im astrolog jest starszy, tym lepiej, gdyż liczy się tu doświadczenie życiowe i zawodowe). Rozpocząć naukę może każdy, konieczna jest jednak wielka chłonność i otwartość umysłu oraz możność poświęcenia na nią dużej ilości czasu. Wiedza ta leży na pograniczu nauki i sztuki, a więc osiągnięcie w niej mistrzostwa jest także sprawą wrodzonych dyspozycji.
Możliwości zatrudnienia i płace
Dotychczas nie istnieją instytucje zatrudniające astrologów na etatach, są oni zdani na własną przedsiębiorczość i inicjatywę. Konieczna jest niezależność pod każdym względem. Jest to zawód rzadki, lecz dziedzina ta staje się ostatnio modna, rośnie zainteresowanie nią i coraz więcej osób chce uzyskać znajomość jej podstaw. Przedmiot ten jest jednak na tyle trudny, że nie grozi nadprodukcja astrologów. Wynagrodzenie w dużym stopniu zależy od poziomu posiadanej wiedzy, a także od własnej pomysłowości, ilości podejmowanej pracy i uzyskanej renomy. Wiele osób uprawianie astrologii traktuje jako ciekawe zajęcie wykonywane w czasie wolnym, pracując w innych zawodach, gwarantujących pewniejsze zabezpieczenie materialne.
Zawody pokrewne:
Bioterapeuta, radiesteta, homeopata, psycholog, wróżbita.
Margot Graham
-----------------
*) Już jest tutaj
piątek, 26 września 2008
Zawód numer 5150201
Autor: astromaria o 21:22 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Cytaty, Etyka pracy, Horoskop, Młoty na astrologię, Prawo, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny
Czy Kościół Katolicki jest przeciwny astrologii?
Wygrzebane ostatnio z mojego przepastnego archiwum:
Astrologia u starożytnych narodów Wschodu, w Asyrii, Babilonii i Egipcie znajdowała poczesne miejsce nie tylko w zastosowaniu do każdej niemal dziedziny wiedzy, lecz również była używana w zarządzaniu państwem oraz była ściśle związana z religią, tworząc jej podstawowe założenia.
W Grecji astrologia straciła swój charakter religijny, rozwijając się raczej jako światopogląd filozoficzny. Biblijni hebrajczycy, ściślej Izraelici, istnieli jako państwo buforowe między dwiema potęgami, hołdującymi astrologii: Babilonem i Egiptem, nic dziwnego zatem, że byli obeznani z religią gwiazd. Na poparcie tego w wielu miejscach Starego Testamentu znaleźć można astrologiczny tok myśli świadczący o tym, że astrologia była tam ogólnie znana i praktykowana. W wielkiej wizji Hioba rozpoznajemy stacje księżycowe, a w błogosławieństwie Jakuba (1.Mojż.49) znaki Zodiaku. Z Babilonu Żydzi przejęli również siedmiodniowy tydzień oraz nazwy miesięcy, wyznaczając dzień świąteczny czyli Sabat na sobotę czyli dzień Saturna.
U proroków i u następujących po nich prawodawców astrologia właściwa, tj. przepowiadanie z gwiazd, nie spotyka się z zakazem (Daniel II, 2; Izajasz 47,13; Jeremiasz 10,2). Jedynie wykonywanie czarów i wróżenie było wzbronione pod srogą karą (Deuteromn. 18, 10), zaś Żydowska Kabała w swych wszystkich rozdziałach wyraźnie nawiązuje do astrologii.
W starożytnym Rzymie prawo XII tablic (450 r. p.n.e.) zakazywało czarów pod karą śmierci. Jednak divinatio czyli przepowiadanie przyszłości i dowiadywanie się rzeczy ukrytych sposobem naturalnym traktowane było oddzielnie od czarów, uważanych za postępowanie nadnaturalne.
Chrześcijaństwo, w przeciwieństwie do tolerancji wyznań pogańskich, było z góry zasadniczo źle nastawione do innych kultów. Dlatego też Kościół Chrystusowy potępił kult i wiarę w uduchowienie gwiazd. Tak samo odrzucił fatalizm, który tak jak wiara we wszechmoc gwiazd, nie dał się pogodzić z chrześcijańską nauką o wolności woli i o odpowiedzialności za swe czyny.
Miejsce wiary we wszechmoc gwiazd zajął boski plan dla świata. Jeśli więc działanie jest planowe, a nie jest grą przypadku, to według nauk chrześcijańskich, dywinacja nie jest zasadniczo wykluczona, lecz jest zgłębianiem boskich wyroków. Gwiazdy nie rozwijają swej działalności wbrew woli Boga, lecz istnieją jedynie jako znaki; nie działają lecz wskazują. Kościół katolicki zajął stanowisko absolutnie nieprzychylne jedynie wobec pogańskich wyobrażeń w astrologii.
Już w księgach Starego Testamentu ujawnianie boskiego planu dla świata było w dużej mierze przedmiotem obszernych proroctw, które przez ziszczenie się w Chrystusie nie położyły kresu przepowiadaniu przyszłości. Najstarsi nauczyciele Kościoła katolickiego byli jednakże przeciwnikami astrologii. Tertullian był zdania, że Bóg dopuszczał sztukę magów do czasu pojawienia się Chrystusa, odtąd miała istnieć jedynie nauka astrologiczna o Chrystusie, a nie o Saturnie, Marsie i reszcie „zmarłych”. Tertullian uważał wszelkiego rodzaju przepowiednie za ukryte bałwochwalstwo i za „daemonum inocuta”. Również pisarz kościelny Lactantius uważał astrologię za wynalazek demonów. Lecz Grzegorz z Nissy, jeden z ojców Kościoła, pisze: „Tak jak pieczęć wyciska swój obraz na wosku, podobnie promienie konstelacji gwiazd narzucają człowiekowi w chwili poczęcia jego los”.
Również ojciec Kościoła Hieronim (zm. 420 r. n.e.) nie odrzucał wiary w przepowiadanie i jasnowidzenie, lecz uważał je za „privilegia singulorum”, z których jednak nie wolno wysnuwać praw ogólnych. Ojciec Kościoła Augustyn (354430 r. n.e.) w młodości zapoznał się z astrologią i przez długi czas był przekonany, że nieuniknione źródło grzechu znajduje się „na niebie” i że każdy poszczególny czyn jest od niego zależny. Po nawróceniu na chrześcijaństwo, skierował swą niechęć przeciw dawnej swej wierze w gwiazdy i to nie tylko w jej formie deterministycznej, lecz również w podporządkowaniu wpływu gwiazd woli Bożej. W swych Wyznaniach skierował gwałtowne ataki przeciw astrologii. W poczynaniach astrologii widział niebezpieczeństwo dla moralności. Nie chciał, aby grzesznik tłumaczył swe grzechy i zbrodnie „nieszczęśliwymi gwiazdami” i tym sposobem unikał odpowiedzialności. Augustyn, nawet jako nauczyciel Kościoła, pozostał umysłowością na miarę grecką, nie chciał by dywinację uzasadniać racjonalnymi argumentami.
Jeśli kto chce, znajdzie wytłumaczenie nawet i bez astrologii, np. przez dziedziczenie, zwodzenie czy nieszczęśliwe okoliczności. Astrologia stosowana w sposób rozsądny nie ma wcale za zadanie usprawiedliwiać człowieka, lecz chce zwrócić uwagę na grę wszystkich sił, jakimi się dysponuje, ukazać obraz duszy, zarówno z przestrogami jak i wskazaniem pomocy. „Gwiazdy nie zniewalają lecz ostrzegają”. Tak nauczali już neoplatończycy i to zgadzało się doskonale z łaską Chrystusową. Na tej podstawie Kościół katolicki tolerował później astrologię i wielu jego zwolenników było pilnymi astrologami.
„Przymus gwiazd” odczuwano często jako ciężar i jako zniweczenie wszelkiej wolności i cnotliwości ludzkiej. O „mocach niebios” Goethe mówi:
Wprowadzacie człowieka w życie,Siły te nie znały litości, jak uczyło fatum. Utarło się zdanie, że gwiazdy same nie mogą nic zdziałać, a jedynie zwiastują rozkazy Boga, którego wszechmocnej woli również one podlegają. Przez ofiary, skruchę i pokutę otwiera się jednak dla człowieka możliwość wymknięcia i ratunek z okropnego kręgu tego światopoglądu, z więzienia, w które człowieka zamyka astrologia. W ten sposób nauka Chrystusowa nie negowała znaczenia gwiazd, lecz również w nich znalazła podporę.
Biednego czynicie winnym,
A potem pozostawiacie go męczarniom
Gdyż wszelka wina mści się na ziemi.
Albert Wielki, święty Kościoła katolickiego napisał dużo dzieł astrologicznych, między innymi: Speculum astronomicum, Commentarium in Ptolemaei Almagestum, De imaginibus astrologorum, De sphaera mundi. Albert był pierwszym wybitnym astrologiem niemieckim. Po wnikliwych studiach doszedł do takiego wniosku: „Wszystko, co płodzi przyroda i sztuka, natchnione jest przez siły niebios, kształty niebios i ciał niebieskich istniały przed wszystkimi innymi rzeczami stworzonymi i właśnie dlatego posiadają wpływ na wszystko, co po nich powstało.”
Roger Bacon (12141292) był najpoważniejszym obrońcą astrologii spośród myślicieli katolickich nie pomimo, lecz właśnie dlatego, że był przyrodnikiem. W swych dziełach De locis stellarum, Opus maius jednoznacznie ujął się za astrologią.
Święty Kościoła katolickiego Tomasz z Akwinu (1225-1274) twierdzi w Summa theologiae, że różnica płci, konstytucja ciała i charakter indywidualny zależne są od gwiazd oraz, że: „Gwiazdy wywierają wpływ bezpośredni na niższe ciała... lecz wywierają wpływ pośredni i przypadkowy na właściwości duszy, które uzewnętrzniają się poprzez działanie organów cielesnych. Wszystko, co w niższym świecie płodzi rodzaj i utrzymuje go, jest narzędziem ciał niebieskich. Przepowiadanie przyszłych zdarzeń naturalnych, które wynikają z pozycji gwiazd, nie jest zabronione. Jeśli ktoś przepowiada zdarzenia, które muszą nastąpić, wówczas nie działa jako wróżbita, lecz jako ten, który wie i snuje przypuszczenia. Dyspozycje ciała ludzkiego podlegają ruchom gwiazd, to też Ptolemeusz twierdzi: „Nie jest zupełnym absurdem przypuszczać, że pewne emanacje gwiazd posiadają wpływ na cielesne różnice”. Również w dziełach Summa fidei catholicae contra gentiles i Opuscula teologica Tomasz wypowiada się o astrologii w sensie dodatnim.
W wielu wypadkach Kościół katolicki stosował kary wobec astrologów, lecz nie za ich działalność jako takich, lecz za zajmowanie się horoskopem Chrystusa, co poczytywano za kacerstwo (Piotr z Albano, Cecco d'Ascoli, Cardanus, Lucilio Vascini).
Jeśli Dante Alighieri (1265-1321) umieścił w swojej Boskiej Komedii najsławniejszych astrologów w piekle, uczynił to ze względów etycznych i politycznych, by potępić swych przeciwników. W Raju wysławia jednak wysokie znaczenie pozycji gwiazd w godzinie swego urodzenia. Sam był zwolennikiem astrologii i stosował ją.
Rafael Santi (1483-1520) na obrazie Dysputa zawieszonym w sali Seguetury w Watykanie, przedstawił w jaki sposób teologowie starali się pogodzić filozofię i astrologię z teologią. Widać na nim mędrców w czasie dysputy, z boku stoją astrologowie i kreślą na tablicach figury i znaki geometryczne oraz astrologiczne, które posyłają przez kilku ładnych aniołów ewangelistom, objaśniającym treść tablic.
Kodeks kościelny obowiązujący w Kościele katolickim do roku 1919, czyli Corpus iuris canonici, uważał, że badanie przyszłości nie jest grzechem, lecz próbą znalezienia wskazań Boskiej woli. Ale należy uważać, aby przez zajmowanie się przepowiedniami nie wkradł się pogański kult bałwochwalstwa. Dlatego też grozi on ekskomuniką tym wszystkim, którzy oddają się pogańskim przesądnym sposobom przepowiadania.
Tu zaznacza się wyraźna różnica pomiędzy astrologią „pogańską” a „chrześcijańską”. Rozumowano w ten sposób: Gwiazdy oddziaływują na wszystko, co ma swój początek pod Księżycem. Dusza człowieka pochodzi jednak od Boga i dlatego gwiazdy nie mają na nią wpływu. Wola człowieka jest wolna. Tymczasem gwiazdy, choć nie rządzą bezpośrednio działalnością człowieka, za którą jest on odpowiedzialny, to jednak wpływają per accidens na decyzję czynu poprzez stan organów cielesnych, będących stanowczo pod ich wpływem. Tym sposobem został zachowany dogmat o wolnej woli. Astrologia „pogańska” przeistoczyła się z czasem w astrologię „chrześcijańską”.
Najwyżsi dostojnicy Kościoła katolickiego byli w sposób dowiedziony zwolennikami astrologii, a wielu z nich, nie zadowalając się swymi nadwornymi astrologami, zajmowało się nią praktycznie. Astrologią zajmowali się następujący papieże: Sylwester II (9991003), Jan XIX (10241032), Aleksander IV (12541261), Mikołaj V (14471455), Pius II (14581464), Aleksander VI (14921503), Juliusz II (15031513), Leon X (15131521), który nawet ustanowił wydział astrologiczny przy ufundowanym przez siebie uniwersytecie papieskim Sapientia, Piotr III (15341549), Marceli II (1555). Kardynał francuski Pierre d’Ailly i kardynał niemiecki Mikołaj z Cusy byli czynnymi astrologami. Kardynał Richelieu bardzo często radził się astrologa Morinusa. Generał zakonu Karmelitów Franciszek Junctinus (15231580) był autorem obszernego dzieła o astrologii, które w dwu tomach liczy 2500 stron. Zawiera ono całkowitą wiedzę astronomiczną i astrologiczną swych czasów. Monumentalne dzieło astrologiczne Physiomathematica mnicha z Oliwy Placidus’a de Titis posiada oficjalne „Imprimatur”.
Wielu katolickich biskupów, przeorów i duchownych nie tylko zajmowało się astrologią, lecz napisali oni również wartościowe księgi z tej dziedziny. Sobór Trydencki (15451563) zakazał uznawania wszelkich ksiąg wróżbiarskich, czyli takich, które zawierały reguły przepowiadania przyszłych zdarzeń, które według nauki Kościoła podlegają wolnej woli człowieka. „Natomiast dozwolone są takie reguły i naturalne obserwacje, które napisane zostały dla dobra żeglugi, rolnictwa i sztuki lekarskiej”. Tym samym została zabroniona astrologia urodzeniowa lub prognostyczna, dozwolona natomiast astrologia tzw. naturalna. O dwu bullach papieskich, które zajmowały się astrologią, jest mnóstwo nieprawdziwych stwierdzeń.
W bulli Constitutio Coeli et terrae z 5 stycznia 1586 Sykstus V (15851590) zakazał jedynie lektury książek z dziedziny astrologii dociekającej, zabronionych na Soborze Trydenckim. Miało to na celu bezwarunkowe uznanie wolnej woli człowieka. Urban VIII (16231644) w bulli Constitutio Inscrutabilis z 31 marca 1631 r. zwrócił się jedynie przeciw nadużyciom ówczesnej astrologii i przeciw zaprzeczaniu wolności woli.
Z biegiem stuleci czynniki kościelne kilkakrotnie wypowiadały się przeciw nadużyciom w astrologii w sposób przez prawdziwych astrologów akceptowany. I dziś poważni astrologowie całego świata, w sposób zdecydowany przeciwstawiają się laikom i szarlatanom w tej dziedzinie.
Kościół katolicki nigdy nie potępiał ani nie zakazywał wiedzy astrologicznej! Wszelkie twierdzenia przeciwne są fałszowaniem historii, rozsiewanym przez przeciwników astrologii z przejrzystych powodów. Jeśli czasem niektórzy duchowni wypowiadają się przeciw astrologii, wyrażają jedynie własne niemiarodajne zdanie prywatne i to tylko wobec takiego audytorium, w którym ich zadziwiająca ignorancja historii i tematyki astrologicznej nie budzi sprzeciwu.Dlatego należy wyraźnie jeszcze raz zaznaczyć: Astrologia nie przeciwstawia się nauce Kościoła katolickiego, który też nigdy w przeszłości nie był przeciwny astrologii!Przekład z niemieckiego Stanisława Rosta uwspółcześniony przez Redakcję. Przedruk (z niewielkimi skrótami) z Polskiego Kalendarza Astrologicznego na rok 1939 opracowanego przez Franciszka A. Prengla.
Dr Hubert Korsch
sobota, 6 września 2008
Horoskopy bliźniąt
Jakiś czas temu koleżanka ze znajomego bloga zadała mi interesujące pytanie:
Tak mi właśnie wpadło coś do głowy i pomyślałam, że warto zasięgnąć opinii eksperta :) Chodzi mi o horoskop bliźniaków. Bliźniaki rodzą się mniej więcej w tym samym czasie, więc na moją twardą logikę ich horoskopy powinny być podobne, podczas, kiedy często zdarza się, że jeden z bliźniąt jest wręcz przeciwieństwem w charakterze drugiego. Jak to sobie tłumaczyć?Bardzo dobre pytanie, pokazujące przy okazji, że laicy mają zupełnie błędne wyobrażenia na temat astrologii (nie gniewaj się, nie mam do ciebie pretensji, bo to jest bardzo typowe dla matrixa, w którym jesteśmy zatopieni). Wytrenowani w kartezjańskim sposobie myślenia ludzie są na ogół przekonani, że astrologia twierdzi, iż gwiazdy niepodzielnie rządzą ludzkim życiem, że determinują charakter i los i że z horoskopu dobry astrolog potrafi dokładnie oraz bezbłędnie odczytać wszystkie życiowe zdarzenia. Otóż jest to zupełne nieporozumienie.
Pomijam tu taki przypadek, gdy mimo niewielkiej różnicy w czasie narodzin zachodzi dość znacząca różnica w ascendentach tych bliźniąt (a mogą one wypadać w dwóch różnych znakach) i przyjmuję, że horoskopy różnią się od siebie tylko tzw. dwadasamsą, czyli 1/12 stopnia (ascendent jest bardzo ważny, ponieważ wielu osobom łatwiej jest wyrażać cechy jego znaku, niż znaku słonecznego). Każda dwadasamsa wypada w innym znaku i każda ma swojego planetarnego władcę, którego położenie, aspekty oraz progresje mogą nam wiele powiedzieć o właścicielu horoskopu i jego losach.
Wbrew twierdzeniom ojca „racjonalizmu”, Kartezjusza i wychowanych na jego niemądrych naukach ludzi o światopoglądzie materialistycznym, człowiek nie jest maszyną (no cóż, pewnie niektórzy ludzie są, ale to raczej "nieludzkie" wyjątki). Nie jesteśmy zaprogramowanymi przez gwiazdy, geny, środowisko ani wychowanie i sterowanymi przez zewnętrzne impulsy bezdusznymi automatami, lecz istotami obdarzonymi inteligencją, wolną wolą i potężnym potencjałem rozwojowym. Ludzki charakter jest wypadkową wszystkich w.w. czynników, a jego losy zależą od jego mądrości i świadomości.
Nawet mimo posiadania identycznego horoskopu każda z tych osób jest inna, ma indywidualny wygląd, zachowanie, sposób bycia oraz koleje losu. Ludzie są naprawdę bardzo różni i mają różne zadania do wykonania, a horoskop zupełnie do niczego nie zmusza. Horoskop pokazuje tylko potencjały, a te możemy wspaniale wykorzystać lub zupełnie zmarnować. Różnica między ludźmi polega przede wszystkim na tym, że każda z tych osób jest na zupełnie innym etapie rozwoju duszy i świadomości, a więc zrealizuje swój horoskop na innym poziomie mistrzostwa. Żadna siła nie jest w stanie zmusić prostaka do słuchania Beethovena i odwiedzania Luwru, nikt z głupca nie zrobi laureata nagrody Nobla, ani nikt nie zmusi osoby pełnej kompleksów do tego, żeby rozwinęła swój pełny potencjał i ukazała światu swój prawdziwy blask. Każdy z nas może osiągnąć wiele (jednak na pewno nie wszystko), ale dopiero wtedy, gdy wykona ciężką i świadomą pracę nad sobą, co może wymagać wiele bólu i wysiłku. Ale kto chciałby się męczyć? Chyba tylko wariat...
W astrologii nic nie jest jasne, jednoznaczne ani oczywiste. W podręczniku przy każdym znaku, planecie i aspekcie zawsze podaje się pozytywne i negatywne warianty realizacji. Dawniej uważano, że aspekty harmonijne są gwarancją pozytywnego ich przejawiania się w życiu i zapewniają szlachetny charakter, a nieharmonijne wręcz przeciwnie, realizują się wyłącznie negatywnie, jako wady charakteru i klęski życiowe.
Dziś żaden dobry podręcznik astrologii nie czyni różnicy między harmonijnymi i nieharmonijnymi aspektami, ponieważ okazało się, że liczy się wyłącznie sam fakt, że między danymi planetami zachodzi przepływ energii, natomiast jakość tego przepływu jest kwestią drugorzędną. Badania wykazały wręcz, że nieharmonijność jest często błogosławieństwem i że to właśnie ona stanowi gwarancję pozytywnej realizacji, w przeciwieństwie do tak dotąd cenionej harmonijności, która okazała się czynnikiem demobilizującym i nie sprzyjającym rozwojowi.
Współczesna astrologia, dzięki możliwości wykorzystania naukowych metod badawczych, np. statystycznych, oczyściła swoje nauki z wielu przesądów i bzdurnych twierdzeń, które dotrwały jak te dinozaury do czasów współczesnych (astrologia „klasyczna” bynajmniej klasyczna nie jest, to twór powstały w XVIII/XIX wieku jako nieudana odpowiedź na żądanie „unaukowienia” astrologii).
Wracając do bliźniąt... Są różne rodzaje bliźniaków. Najważniejsza różnica polega na tym, czy są jedno- czy dwujajowe. Te jednojajowe są identyczne genetycznie, nic więc dziwnego, że bywają niekiedy nie do odróżnienia, prawdziwe klony, włącznie z charakterem oraz losami, ale i tu są wyjątki. Przecież niemal codziennie możemy obserwować wyczyny pewnej pary bliźniaków, które wcale nie siedzą na tym samym stołku ani nie osiągają tych samych stanowisk w tym samym czasie, zaprzeczając wierze w determinizm zapisany w gwiazdach i genach. Nad bliźniętami jednojajowymi przeprowadzono wiele eksperymentów. Pewien amerykański uczony badał losy jednojajowych bliźniąt rozdzielonych zaraz po urodzeniu i uzyskał wręcz szokujące wyniki. Ludzie ci zachowywali się i ubierali zupełnie identycznie, czasem nawet zupełnie bez sensu (np. nosili jakąś pseudo-biżuterię, np. gumki-recepturki okręcone na przegubie), mieli też takie same fobie i obsesje. Inna para (nie znających się!!!) bliźniąt miała zwyczaj wchodzić do morza tyłem. W TV widziałam program o bliźniętach, w którym poproszono dwie identyczne bliźniaczki, żeby kupiły sobie ubrania. Miały iść do sklepów osobno i nie kontaktować się ze sobą. I co się okazało? Obie udały się do tego samego magazynu kupiły takie same, wręcz identyczne ciuchy! Nie jest to jednak wcale regułą. Nierzadko wychowywane razem bliźnięta dążą do tego, żeby zachowywać się i ubierać zupełnie odmiennie (znam osobiście dwie takie dziewczynki). Nie wiem od czego to zależy - może od sposobu wychowania? Jeśli rodzice od początku kupują wszystko takie samo dla każdego z dzieci, to być może dzieci uczą się, że są takie same. A jeśli od urodzenia kupują im wszystko inne, to być może zachowują one tę odmienność również w przyszłości. Jeśli chodzi o bliźnięta jednojajowe, to mają one te same geny, jeśli więc zachowują się i ubierają podobnie, to nic dziwnego. Są jednak bliźnięta dwujajowe, urodzone w odstępie czasu tak małym, że w ich horoskopach nie widać żadnej różnicy. I te bliźnięta potrafią być naprawdę zupełnie i pod każdym względem inne. Znam takich dwóch chłopaków-bliźniaków, którzy nawet nie wyglądają na braci, a co dopiero na bliźnięta.
Jak dotąd nie zdarzyło mi się, żeby przyszły do mnie bliźnięta i poprosiły o wspólną interpretację ich horoskopów. Myślę, że byłoby to niezwykle interesujące przeżycie, szczególnie, gdyby byli to dwaj indywidualiści. Bardzo jestem ciekawa, w jaki sposób objawiłaby się ta ich różność i czy zdołałabym znaleźć w ich horoskopach różniące ich motywy.
Jak napisałam wyżej: horoskop niczego nie determinuje ani niczego nie wymusza, bo ludzie nie są kartezjańskimi maszynami, a horoskop jest tylko mapą drogową. Jak wiadomo do celu można dążyć na wiele różnych sposobów. W ramach tych samych kosmicznych energii każdy ma swój margines swobody i wolności, ma też prawo do swojego tempa podróży. Horoskop opisuje w ogólny i niezbyt ostry sposób nasze życiowe przeszkody i atuty, wynikające z karmy. Życie to nauka, to prawdziwa szkoła, która stawia nam konkretne wymagania. Mamy określony materiał do przyswojenia, a naszym zadaniem jest osiągnięcie możliwie najlepszych wyników. Możemy być prymusami, ale mamy też prawo być ostatnimi tępakami. W tym drugim przypadku czeka nas powtórka tego, czego nie przerobiliśmy za pierwszym podejściem. Będziemy uczyć się tak długo, aż wreszcie osiągniemy wolność i mądrość.
Nasze życie to matrix. Mnie kojarzy się ono z dobrze napisaną grą komputerową. Gracze, czyli my, mamy określony kolor skóry, wzrost, temperament, skłonność do ryzyka lub jej brak, jesteśmy takiej a nie innej płci i zostajemy rzuceni w życie, w którym musimy sobie jakoś radzić. Ktoś, kto gra pierwszy raz na pewno nie wykaże się mistrzostwem. Ale gdy nabierze wprawy ma szansę wzbudzić podziw i szacunek. I dlatego jestem przekonana, że reinkarnacja jest faktem. Czego nie przerobimy obecnie, będziemy musieli powtórzyć następnym razem; niekoniecznie w następnym wcieleniu, lecz przy kolejnym, podobnym aspekcie tych samych planet. Być może identyczne horoskopy i nieidentyczne życiorysy to programy, które są realizowane przez ludzi o różnym stopniu zaawansowania w reinkarnacyjnym teatrze?
Tak czy inaczej, oprócz tego, że horoskop pomaga w samopoznaniu, pozwala on również precyzyjnie określać cykle ludzkiego życia i w tym wyraża się pożyteczność astrologii. Dzięki temu możemy przewidzieć życiową „prognozę pogody” i określić np., kiedy będzie z górki, a kiedy pod górkę, kiedy będzie cisza morska, a kiedy należy spodziewać się tornad. Znacznie trudniej jest natomiast przewidzieć, jak dana osoba zareaguje na daną sytuację. Jeden lubi wyłącznie jazdę z górki, a przeszkody go zniechęcają, inny natomiast uwielbia wyzwania, więc zbyt łatwe życie go nudzi i frustruje.
-----
Ten wpis został przeniesiony ze starego bloga, wraz z komentarzami.
Autor: astromaria o 20:22 5 komentarze
Etykiety: Astrologia, Horoskop, Karma, Młoty na astrologię, Prognoza, Przepowiednie
poniedziałek, 1 września 2008
Dlaczego zarówno religia jak i nauka zwalczają astrologię?
Żyjemy w końcówce Ery Ryb, jednak żadna Era nie jest izolowana od obcych wpływów. Na Erę Ryb wpływają inne znaki, należące do tego samego (tzw. zmiennego) Krzyża Kosmicznego, a szczególnie spolaryzowany z nim przez opozycję znak Panny. Obecnie wyraźnie dają się wyczuć również wpływy nadchodzącego "wolnościowego" i młodzeńczo niesfornego Wodnika, zdecydowanie obcego obu wymienionym znakom.
Ryby symbolizują miłość, miłosierdzie, poświęcenie, ofiarę, iluzję, czasem wręcz ślepą wiarę (każdego rodzaju, nie tylko religijną), irracjonalizm i inne przeciwne rozumowi kwestie. Ich planetarny władca Neptun rządzi wodą (oceanami) i wszelkimi innymi płynami, chemią, w tym medykamentami i substancjami zmieniającymi świadomość (również narkozą i uśmierzaniem bólu), bakteriami, wirusami, marzeniami, iluzjami, sztukami pięknymi i innymi, podobnymi dziedzinami.
Za sprawą wspomnianej wyżej iluzji oraz podatności na wiarę ludziom ery Ryb można wmówić wszystko.
Jedni śpiewają pieśni uwielbienia dla swojego papieża, a inni takie same optymistyczne i pełne miłości pieśni śpiewają Stalinowi lub Kim Dzong Il'owi.
Jedni wierzą autorytetom religijnym, inni naukowym, jeszcze inni politycznym.
Symbolizujący wiarę i religię znak Ryb spolaryzowany jest przez opozycję z analitycznym i naukowym znakiem Panny. Panna jest patronką racjonalności, analityczności, pracy, czystości, zdrowia i perfekcyjnego wywiązywania się z obowiązków. To właśnie dlatego w Erze rządzonej przez bezkrytyczną i fanatyczną wiarę rozwinęła się racjonalna nauka. Stanowiła ona swoistą przeciwwagę dla powszechnie panoszącej się ciemnoty i zabobonu.
Te dwie tendencje początkowo odnosiły się do siebie z jawną wrogością, czego wyrazem było palenie na stosie pierwszych naukowców, a i dziś, mimo oficjalnego uznania przez Kościół odkryć naukowych z najbardziej sporną teorią Darwina włącznie, wciąż wybuchają między nimi bardziej lub mniej ostre polemiki i wciąż czuje się ich wzajemną niechęć.
Obie strony sporu zgodne są tylko pod jednym względem - gorąco nienawidzą reprezentującego obcą im obu energię Wodnika i z jednakową zajadłością zwalczają jego idee i przedstawicieli. Kto nie wierzy niech zajrzy na kościelne i racjonalistyczne strony internetowe. Obie opcje wciąż znajdują się po przeciwnych stronach barykady, ostro się ostrzeliwując, ale zarówno na jednych jak i na drugich wodnikowy ruch New Age jest wymieniany jako wróg numer jeden i zwalczany z wielką pasją i zawziętością. Gdyby zaszła taka konieczność, to nie wątpię, że oba obozy zapomniałyby o animozjach, by ramię w ramię zaatakować wspólnego wroga. A potem znów by się wzajemnie zwalczały.
Ludzie religijni bronią swojej wiary i nie słuchają ani astrologów, ani nauk misjonarzy innych wyznań, które nazywają destrukcyjnymi, niebezpiecznymi sektami.
Ludzie nauki bronią swojej wiary w słowa akademickich autorytetów i tylko z tego powodu nie chcą poznać ani astrologii, ani religii, które określają mianem ciemnoty i nieuctwa i twierdząc, że nie będą robić z siebie idiotów, słuchając tych bredni. Wierność autorytetom jest dla nich ważniejsza od możliwości poznania prawdy lub zdobycia nowej wiedzy.
Wiara oślepia i zupełnie uniemożliwia poznanie prawdy. W takim samym stopniu dotyczy to podlegających władzy znaku Ryb chrześcijan, jak i podległych Pannie "racjonalistów".
Wodnik to niezależny intelektualista i indywidualista, który z natury w nic nie wierzy, za nikim nie podąża i jest wielbicielem nieskrępowanej wolności. Dlatego nie da się go zmusić do pokornego podporządkowania się woli autorytetów, zarówno religijnych, jak i naukowych. Wodnikowa nauka, to niekonwencjonalna nauka Nowej Ery, w której stare podręczniki zostaną wyrzucone na śmietnik i zastąpione instrukcjami "jak myśleć samodzielnie i nie dać się ogłupiać tradycji".
To oczywiście wersja optymistyczna. Jeśli jednak naszą planetą wciąż będę rządzili psychopaci, tak jak dzieje się to obecnie, nasza przyszłość może być nie do pozazdroszczenia. Era Ryb miała być erą miłości, a wyszło niestety jak zwykle...
Autor: astromaria o 22:13 2 komentarze
Etykiety: Astrologia, Ateizm, Nauka, New Age, Racjonalizm, Religia





