Nauka powstała jako szlachetny i mądry sprzeciw wobec ciemnoty i religijnego zabobonu średniowiecza. Pierwszymi naukowcami byli ludzie dociekliwi i odważni, którzy chcieli dowiedzieć się, jak naprawdę funkcjonuje świat. Niestety, jak wszystko na tej planecie nauka szybko została przechwycona przez ciemne siły i stała się narzędziem do kontrolowania umysłów. Wprawdzie mówi się nam ciągle, że żyjemy w epoce naukowego oświecenia i że jesteśmy ludźmi światłymi, niechętnie jednak się ujawnia, że nauka i jej zdobycze często szkodzą światu i ludzkości oraz zafałszowują rzeczywistość.
Oddając nauce władzę nad naszymi umysłami i duszami w rzeczywistości wskoczyliśmy z deszczu pod rynnę. Wprawdzie zagaszono stosy, na których kościół piekł heretyków, lecz rozpalono inne stosy, które - chociaż bez prawdziwego ognia - niszczą heretyków", którzy mają odwagę ujawniać nadużycia "metody naukowej". Jednak najgorsze jest to, że całą duchowość oraz leczniczą moc natury uznano za rzeczy "nienaukowe" i kazano przepędzić je z ludzkich umysłów.
Intencje były szlachetne, a wyszło tak, jak zawsze i nauka stała się nową, kontrolującą religią dla mas.
Nauka jest bardzo młoda i nie wie jeszcze bardzo wielu rzeczy, ale jak każda młoda religia charakteryzuje się fanatyzmem i arogancją, a nawet okrutną nietolerancją.
Z przyczyn niepojętych dla zdrowego i logicznego rozumu nauka każe ludziom bezkrytycznie wierzyć w to, że zjawiska, których nie potrafi wyjaśnić w ogóle nie istnieją.
Nauka zna zupełnie nieźle prawa i zasady rządzące światem twardej materii, nie ma natomiast pojęcia o rzeczach, których (przynajmniej na razie) nie umie zmierzyć ani wyjaśnić. Wprawdzie niedawno udało jej się stwierdzić istnienie niewidocznych gołym okiem bakterii, wirusów oraz różnego rodzaju niewidzialnego promieniowania, jednak nie uczy się na własnych błędach, nie wyciąga z nich wniosków i dlatego w dalszym ciągu neguje zjawiska, które wymykają się jej narzędziom pomiarowym. Tych, którzy o tym nie wiedzą informuję, że np. Ludwik Pasteur doznał mnóstwo szykan ze strony uczonych, którzy uważali go za szarlatana i rzucali mu kłody pod nogi. Podobnych przykładów historia nauki zna dużo więcej (Ignaz Semmelweis, za życia prześladowany i wygnany na prowincję, a po śmierci o ironio uhonorowany najpiękniejszym nagrobkiem na cmentarzu; Ludwig Wegener zaszczuty na śmierć za naukowe „herezje” i wielu innych).
Nieumiejętność naukowego wyjaśnienia mechanizmów działania jakiegokolwiek zjawiska nie może być równoznaczne z uznaniem, że owo zjawisko nie istnieje.
Musimy pamiętać o tym, że ludzki genom jest uszkodzony, a mózg stracił swoją sprawność, dlatego większość ludzi nie posiada wszystkich zmysłów, które kiedyś mieliśmy. Posiadają je tylko nieliczne jednostki, które widzą, czują i rozumieją więcej niż ogół. Zamiast więc mówić im, że kłamią, zastanówmy się, dlaczego sceptycy nie potrafią dostrzec tego, co oni.
Wyobraźmy sobie społeczeństwo, w którym większość stanowią daltoniści: w takim społeczeństwie ludzie głośno przyznający się do umiejętności rozróżniania kolorów byliby posądzani o oszustwo i prześladowani przez "kolorystyczną świętą inkwizycję". Tak właśnie nasza nauka traktuje jasnowidzów, radiestetów i ludzi obdarzonych zdolnościami paranormalnymi.
Najgorszym grzechem nauki jest ukrywanie przed ludzkością niewygodnej dla niej prawdy. Dzieje się tak, gdy jakieś nowe odkrycie burzy gmach skostniałej, wykładanej na uniwersytetach teorii naukowej. A tak właśnie zdarza się coraz częściej i coraz głośniej słychać głosy "heretyków", że historię świata i ludzkości trzeba będzie napisać od nowa.
Zasługą nauki jest wielki rozwój techniczny, lecz odbyło się to kosztem duchowości. Nasza ludzka wrażliwość i istnienie subtelnych praw boskich zostały zanegowane, a nasze potrzeby duchowe zignorowane lub wypaczone i wyśmiane. Latamy na Księżyc, niedługo być może skolonizujemy Marsa, lecz nie nauczyliśmy się żyć w miłości, harmonii i pokoju. Przy okazji prawie zniszczyliśmy naturę, a nawet całą naszą planetę, która jest naszym jedynym domem i bez której nie możemy istnieć.
Racjonaliści bezlitośnie wyszydzają wszystko, czego nie potrafią zmierzyć i zważyć swoimi gruboskórnymi metodami, lecz nie są w stanie uszczęśliwić ani uzdrowić cierpiącej ludzkości. Dlatego obecnie obserwujemy masowy odwrót od tak jednostronnego sposobu myślenia i postępowania. Stąd rosnące zainteresowanie niezależną duchowością, ezoteryką, zdrowym sposobem życia oraz medycyną naturalną.
sobota, 31 maja 2008
Nauka
Autor: astromaria o 15:10 0 komentarze
Etykiety: Dogmatyzm, Nauka, Racjonalizm, Religia, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny
piątek, 30 maja 2008
Królewska wiedza
Jeśli mówi się, że astrologia jest „wiedzą królewską”, to nie dlatego, że jest ona królową wśród nauk, a tylko dlatego, że kiedyś, z racji ceny usług astrologicznych, dostępna była wyłącznie dla królów i bogatej arystokracji.
Autor: astromaria o 16:19 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
czwartek, 29 maja 2008
Weryfikacja astrologii
Drodzy bywalcy tego bloga, zwracam się do tzw. „racjonalistów”: co rozumiecie pod hasłem „weryfikacja astrologii”? Chciałam tu napisać coś na ten temat, ale nie wiem właściwie co, bo nie rozumiem, co i jak chcielibyście weryfikować. Dlatego bardzo proszę o informacje w komentarzach (nie gryzę, jeśli wpisy nie porażają agresją).
Jednak jeśli masz zamiar napisać coś niezbyt mądrego, a zwłaszcza napastliwego o astrologii, na której się nie znasz przeczytaj jak nobliści znają się na astrologii oraz jak rzetelnie zbadał astrologię doktor z Manchesteru.
Autor: astromaria o 23:07 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Racjonalizm, Sceptycyzm, Światopogląd materialistyczny
Jaka jest różnica między astrologią a astronomią?
Różnica jest mniej więcej taka, jak między koniem, a koniakiem. Między tymi dziedzinami wiedzy zachodzi podobieństwo w nazwie i w tym, że obie mają jakieś związki z obiektami na niebie, ale każda z nich bada zupełnie co innego.
Astrologia jest jedną z dziedzin ezoteryki, zajmującą się rozwojem duchowym, a więc człowiekiem. Astronomia jest nauką, badającą gwiazdy i planety.
Astrologia nie jest nauką o gwiazdach, lecz o tzw. „prazasadach”.
Astrologia nie spełnia kryteriów naukowości, ponieważ nauka bada wyłącznie świat materii, negując ducha, a astrologia wręcz przeciwnie, eksploruje świat duchowy, ignorując martwą materię.
W nauce obowiązuje myślenie przyczynowo skutkowe, a celem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie „jak” („jak to działa”).
W astrologii stosuje się myślenie synchroniczne (równoległe), a celem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie „dlaczego” („dlaczego coś się dzieje lub stało”).
Autor: astromaria o 00:00 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Ezoteryka, Nauka, Racjonalizm
środa, 28 maja 2008
Czy można się uzależnić od astrologii?
Można się uzależnić dosłownie od wszystkiego, co istnieje na tym świecie, ale prawda jest taka, że uzależniają wcale nie substancje, czynności czy inne oskarżane o to czynniki, lecz... przyjemność.
Tak, tak, uzależniamy się nie od narkotyków czy seksu, lecz od przyjemności, której one dostarczają naszemu mózgowi.
Uzależniające substancje mogą pochodzić z zewnątrz, np. z jedzenia, słodyczy, alkoholu, narkotyków czy środków przeciwbólowych. Ale nie tylko. Organizm sam potrafi wytwarzać przeróżne związki chemiczne, a wśród nich endorfiny, działające podobnie jak morfina (endorfina to endo-morfina, czyli morfina wyprodukowana od wewnątrz). Te endorfiny powstają na skutek obsesyjnego zajmowania się dowolną pasją. Może to być "romantyczne" zakochiwanie się (również w Jezusie, świętej panience, Krisznie itp.), robienie szaleńczych zakupów, wpadanie w religijną / medytacyjną ekstazę, flirtowanie na czacie, hazard, uprawianie ekstremalnych sportów, seksu, magii, astrologii itp. Wszystko, co staje się przyjemnością łatwo może zamienić się w obsesję, a ta łatwo przechodzi w uzależnienie.
Większość ludzi pije alkohol, ale tylko niektórzy stają się alkoholikami. Prawie wszyscy uprawiają seks, ale seksoholikami stają się nieliczni. Inni sporadycznie zażywają środki przeciwbólowe, nie wpadając w lekomanię oraz robią zakupy, nie popadając przy tym w przesadę. Są też astrolodzy, którzy są trzeźwymi profesjonalistami, wolnymi od wszelkich opętań i zniewolenia.
W uzależnieniu czynnik jest najmniej istotny. To nie alkohol, seks, leki czy astrologia są przyczyną problemów. Problemem jest wyłącznie chora, nałogowa osobowość. A taka osobowość kształtuje się w dzieciństwie, na skutek złych (toksycznych) relacji w rodzinie.
Osoby, które bez astrologii nie były w stanie podjąć żadnej decyzji, a nawet wyjść z domu, wyzwolenia najczęściej szukają w religii (no bo przecież ksiądz ostrzegał i zapraszał). Dzięki temu rzeczywiście skutecznie wyzwalają się z astrologii, ale zupełnie nie są w stanie spostrzec, że wpadają z deszczu pod rynnę, zastępując nałóg astrologiczny nałogiem religijnym.
Uzależniony od religii jest w tak samo poważnym stanie, jak uzależniony od astrologii czy alkoholu.
Zwalanie winy na astrologię, tarota czy alkohol jest tchórzliwą wymówką, pozwalającą łatwo uwolnić się od poczucia winy. Ale jest to nic innego, jak samooszukiwanie się, które wpędzi cię w jeszcze gorsze problemy. Tylko odważna konfrontacja z niemiłą prawdą może cię wyzwolić z tego, i każdego innego, uzależnienia.
Uzależnienie od religii jest najniebezpieczniejszym ze wszystkich nałogów, ponieważ rzadko spotyka się ono z potępieniem społecznym czy odrzuceniem. Wręcz przeciwnie, nieświadome społeczeństwo najczęściej wpycha ofiarę jeszcze mocniej w szpony tego opętania uważając, że nareszcie nastąpiło szczęśliwe uzdrowienie dzięki modlitwom i nawróceniu.
Z astrologicznego punktu widzenia zarówno wszelka chemia, jak i religia oraz wszelkie oszukańcze idee podlegają władzy znaku Ryb, 12 domu i Neptuna. Jest więc oczywiste, że nie można wyleczyć się z jednego neptunicznego pomieszania świadomości (narkomania) popadając w inne neptuniczne pomieszanie świadomości (religia).
Autor: astromaria o 02:03 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Etyka pracy, Młoty na astrologię, Religia, Uzależnienia
Uniwersyteckie biadania naukawe nad znakami zodiaku
Wiadomość wielkiej wagi naukowej ze strony edulinki.pl:
Dr David Voas z Uniwersytetu w Manchesterze przeprowadził zakrojone na szeroką skalę badania przyciągania między znakami zodiaku. Wziął pod uwagę datę urodzenia 20 mln żon i mężów z Walii oraz Anglii i odkrył, że nie wpływa ona na szanse na zamążpójście/ożenek oraz trwałość związku. Dlatego też korzystanie z pomocy horoskopów przy poszukiwaniu idealnego partnera to, niestety, strata czasu.I kto za to wszystko zapłacił?
Sądzi się powszechnie, że ludzie z wyższym wykształceniem, a zwłaszcza z literkami "dr" przed nazwiskiem to osoby mądre i światłe. Kiedyś też w to wierzyłam, ale wielokrotnie się rozczarowałam. No bo jak można szanować "dra", nawet z renomowanego uniwersytetu, skoro on sam siebie nie szanuje i wystawia na pośmiewisko?
Na Uniwersytecie w Manchesterze zatrudniają chyba zbyt liczną kadrę naukową, która najwyraźniej nie ma zupełnie nic do roboty. Zamiast się dokształcać i podnosić swój poziom intelektualny na jeszcze (?!) wyższy poziom panowie doktorzy czytują pisma dla blondynek oraz innych bezmózgowców i przeprowadzają szeroko zakrojone biadania naukawe nad głęboką wiedzą, którą te tabloidy z takim poświęceniem i zaangażowaniem szerzą w społeczeństwie.
Nie raz wyśmiewałam tych czcigodnych "uczonych" na swojej stronie, umieszczając na samym jej początku takie oto stwierdzenie:
"HOROSKOPY DLA KAŻDEGO ZNAKU ZODIAKU ZNANE Z KOLOROWYCH CZASOPISM TO NIE ASTROLOGIA!!!Ale oni jak widać nie przejmują się tym, co jakiś głupi astrolog o nich sądzi. Widać uważają się za mądrzejszych. I skutki tego są takie, jak widać. Czyli żałosne.
Ta głupawa zabawa dla przysłowiowych blondynek nie ma zupełnie nic wspólnego z astrologią!
Jeśli jesteś przekonany, że jesteś racjonalistą i człowiekiem rozumu, a jednocześnie z całą naukową powagą polemizujesz z tymi głupstwami wierząc, że zwalczasz swoim światłym pisaniem astrologiczny przesąd, dajesz tym samym dowód na to, że o astrologii nie masz zielonego pojęcia. Krytykujesz zajadle coś, czego w ogóle nie znasz. Jeśli nie wiesz na czym polega Twój błąd, to zapraszam Cię do lektury mojej strony, gdzie wszystko jest dokładnie wyjaśnione".
I kto za to wszystko zapłacił?
Skoro uniwersytety (czyli w rzeczywistości rządy) wyrzucają pieniądze w błoto na zupełnie nieprzemyślane i nieprawidłowo zaplanowane badania nad czymś, co w ogóle nie istnieje lub w najlepszym razie jest fikcją literacką, to nic dziwnego, że nie ma kto zająć się dramatycznymi problemami nękającymi naszą planetę. W ten sposób nigdy nie uporamy się z głodem, chorobami i problemami klimatycznymi.
PS. Nie znającym astrologii ani poglądów, które wyłuszczam na swojej stronie wyjaśniam, że wróżenie z owych "znaków zodiaku" jest totalną bzdurą, wymyśloną przez wydawców gazetek dla inteligentnych inaczej. Nie ma to nic wspólnego z profesjonalną astrologią. To, że jesteś "Baranem" oznacza, że w tym znaku przebywało Słońce w dniu twoich narodzin. A gdzie ocena żywiołów, hemisfer i kwadrantów? Gdzie ascendent, MC, Księżyc i pozostałe planety? Jakie aspekty je łączą i co z tego wynika? Tego dowiesz się od profesjonalisty. W kolorowej prasie o tym nie mają pojęcia. Jak widać doktory też nie mają.
Czy pan doktor umie zinterpretować prawdziwy, astrologiczny horoskop? Z całą pewnością nie tylko tego nie potrafi, ale wręcz nigdy nie widział żadnego na oczy! Ograniczył się wyłącznie do położenia samego Słońca i nawet nie ma pojęcia, że publikując swoje rewelacje skutecznie się ośmieszył.
Przeczytaj również: Jakie znaki pasują do siebie.
Tu jest bardzo interesująca dyskusja o astrologii i etyce astrologa. Polecam tym, którzy chcą się dowiedzieć, o co w tej astrologii tak naprawdę chodzi (ja występuję tam jako queenmaya).
Przeczytaj również te teksty:
Młoty na astrologię (szybki przewodnik, specjalnie dla „racjonalistów”)
Doktor fizyki Will Keepin o astrologii
Nobliści o astrologii
Richard Dawkins i James Randi o astrologii
Hy Ruchlis, guru racjonalistów o astrologii
Badania statystyczne w astrologii
Dowody naukowe potwierdzające założenia astrologii
C. G. Jung (1875 -1961) o astrologii i nie tylko
Horoskop dla twojego znaku
Autor: astromaria o 01:24 1 komentarze
Etykiety: Astrologia, Horoskop, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, To nie jest astrologia
niedziela, 25 maja 2008
Młoty na astrologię (szybki przewodnik, specjalnie dla „racjonalistów”)
System heliocentryczny - nie obala astrologii, ponieważ horoskop obliczamy dla narodzin lub innego zdarzenia mającego miejsce na ziemi, a nie na Słońcu (horoskop jest nie geo- lecz homo-centryczny).
Precesji - podlegają gwiazdozbiory, ale w astrologii nie mają one żadnego zastosowania, ponieważ w horoskopie podajemy pozycje planet na tle zodiaku, który leży na ekliptyce.
Wężownik - jest gwiazdozbiorem zodiakalnym, a nie trzynastym znakiem zodiaku.
Gwiazdozbiory są fikcją - ale dla astrologii nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ astrologia za płaszczyznę odniesienia dla swoich obliczeń przyjmuje zodiak, a nie gwiazdozbiory.
Znaki zodiaku są fikcją - to prawda, ponieważ "znaki zodiaku" to wyłącznie umowne nazwy nadane każdemu z dwunastu 30-stopniowych odcinków ekliptyki, a nie obiekty widoczne na niebie.
Znaki zodiaku są złudzeniem wzrokowym - znaki zodiaku w sensie „wzrokowym” w ogóle nie istnieją (nie da się ich zobaczyć ani gołym, ani uzbrojonym okiem).
Astrologia jest niezgodna z nauką - a jak najbardziej, ponieważ astrologia to dziedzina ezoteryki, a ezoteryka to z samej swojej definicji „nienaukowy sposób postrzegania świata”. Czyżby nauka chciała przejąć funkcje świętej inkwizycji, palącej na stosie za nienaukowe poglądy, zupełnie tak samo jak jej poprzedniczka, paląca za poglądy niezgodne z religią? Na szczęście są naukowcy, potrafiący myśleć nieortodoksyjnie.
Dlaczego astrologowie nie poddadzą się naukowej weryfikacji? - Jak najbardziej chcieli, ale to naukowcy stchórzyli.
Wpływ planet na ludzi jest bzdurą - to oczywiste i astrologia wcale takiego wpływu nie zakłada. O „wpływach” (myślenie przyczynowo-skutkowe) mówi za to nauka i to „pod wpływem” tego sposobu myślenia racjonaliści wykombinowali sobie, że skoro astrologia działa, to muszą tu zachodzić jakieś „wpływy”.
Gwiezdny determinizm - nie jest założeniem astrologii, podobnie jak wpływ gwiazd, planet czy zodiaku na życie ludzi. Planety w horoskopie służą tylko jako narzędzie pomiarowe, pozwalające „mierzyć potencjały” lub „jakość czasu”. Równie dobrze można by posądzić rtęć w termometrze o powodowanie gorączki. I na tym właśnie polega „nienaukowość astrologii”.
Horoskopy są bzdurą, bo piszą je młodzi redaktorzy, zanim dostaną poważniejsze zadanie - święta prawda, bo gazetowe horoskopy nie są ani prawdziwymi horoskopami, ani astrologią, lecz wyłącznie wyssanymi z brudnego redaktorskiego palca wymysłami i fantazjami.
"Trafienie 20 razy z właściwą przepowiednią jest nie realne, bo była by to wtedy realna matematyczna nauka. Jeśli masz rację to obal to zdanie i przepowiedz mi coś 20 razy trafnie" - przepowiadaniem przyszłości zajmuje się jarmarczna odmiana astrologii, a ja zajmuję się ASTRO-PSYCHOLOGIĄ, która nie ma nic wspólnego z wróżbiarstwem.
Pluton przestał być planetą - Pluton został „zdegradowany” w astronomii, ale nie w astrologii.
Samosprawdzająca się przepowiednia - astrologia nie służy do przepowiadania czegokolwiek; jeśli natomiast chodzi o inne wróżby, to jaki sposób wyjaśnisz samosprawdzającą się przepowiednią trafne przewidzenie trzęsienia ziemi lub wygranej na loterii?
Richard Dawkins i jego logiczna klęska w wojnie przeciwko astrologii.
Hy Ruchlis miał astrologię razić śmiechem, tymczasem (po)raził wyłącznie siebie.
Brak dowodów naukowych na to, że z okolic zodiaku dochodzi jakieś promieniowanie - dowodów astrologicznych również brak. Astrologia nie zakłada istnienia jakiegokolwiek promieniowania ani żadnych innych, podobnych wpływów.
Oddziaływania planetarne są zbyt słabe, żeby mogły mieć wpływ na charakter i los ludzi - astrologia nie zakłada istnienia jakichkolwiek wpływów kosmicznych.
Gwiazdy znajdują się tak daleko, że żadne promieniowanie od nich do nas nie dochodzi - jasne, a promienie świetlne, widoczne w nocy na niebie to co?
Pluszowy miś / szafa / ściana ma większe oddziaływanie na dziecko niż odległe gwiazdy - astrologia nie bada ani nie zakłada istnienia żadnych wpływów, ponieważ w astrologii stosuje się myślenie synchroniczne, a nie przyczynowo-skutkowe.
To geny a nie gwiazdy decydują o wyglądzie i charakterze człowieka - astrologia twierdzi dokładnie to samo.
Michel Gauquelin (zmarły niedawno psycholog i ekspert astrologiczny) umieścił w „Ici Paris" ogłoszenie, oferując za darmo osobisty horoskop. Każdej zainteresowanej osobie wysyłano ten sam opis uzyskany z komputera w oparciu o dane narodzin Doktora Petriota, notorycznego mordercy z Francji. Gauquelin prosił zamawiających o odpowiedź, czy utożsamiają się z przesłanym horoskopem. Spośród 150 respondentów 94% twierdziło, że w trafny sposób podsumował on ich cechy, a kiedy poproszono o komentarz ich przyjaciół i rodzinę, również 90% osób zgadzało się z opisem. (Fragmenty artykułu „Astrologia, czytanie z gwiazd", Focus, czerwiec 1996, znalezionego na portalu Racjonalista). Tutaj jest wyjaśnienie, dlaczego ten cały eksperyment jest jedną wielką manipulacją.
Przeczytaj również te teksty:
Doktor fizyki Will Keepin o astrologii
Badania statystyczne w astrologii
Dowody naukowe potwierdzające założenia astrologii
Uniwersyteckie biadania naukawe nad znakami zodiaku
C. G. Jung (1875 -1961) o astrologii i nie tylko
Horoskop dla twojego znaku
Autor: astromaria o 20:45 12 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
Racjonalistyczna logika
Oto jeszcze jeden cytat z tego samego forum dyskusyjnego:
Rozpoczynając dyskusję chciałem poznać zdanie innych zwolenników astrologii, bo to co opowiadają moi znajomi "astrolodzy" delikatnie mówiąc mnie śmieszy, np. jeśli coś źle idzie - no tak, jesteś Koziorożcem, w jakimś tam ascendencie, Księżyc to, Jowisz tamto, nie mogło się udać (oczywiście bardzo upraszczam). Pytam skąd to wiesz - z twojego horoskopu. Oczywiście, ci ludzie mogą się nie znać na rzeczy, jedynie myślą że się znają, a astrologia jako wiedza jest prawdziwa, niemniej w moim przekonaniu, tak nie jest. Fakt, mam pewnie za mało danych, albo patrzę na świat za bardzo materialnie, albo jestem za głupi (pewnie wszystko naraz), żeby autorytatywnie stwierdzić, że to bzdury. Ale z tych samych powodów nie mogę stwierdzić, że astrologia to prawda.
Przyjrzyjmy się więc dokładnie, czy rzeczywiście mamy tu do czynienia z przenikliwym umysłem, dającym każdemu „racjonaliście” prawo do aroganckiego wynoszenia się ponad innych?
Rozpoczynając dyskusję chciałem poznać zdanie innych zwolenników astrologii
Nie za bardzo rozumiem, w jakim celu pragniesz poznać opinie innych osób, szczególnie, jeśli uważasz ich za „zwolenników”. Ktoś kto jest „zwolennikiem” nie może być uznany za osobę obiektywną, ani tym bardziej za profesjonalistę, z czego z kolei wynika logiczny wniosek, że jego opinia jest bezwartościowa.
Jeśli chcesz poznać prawdę nie możesz opierać się na cudzych opiniach, ponieważ ludzie z reguły z pasją dyskutują o rzeczach, na których w ogóle się nie znają. Aby dowiedzieć się czegoś prawdziwego należy się danej rzeczy nauczyć, najlepiej na profesjonalnym kursie.
bo to co opowiadają moi znajomi "astrolodzy" delikatnie mówiąc mnie śmieszy
Już sam fakt ujęcia słowa „astrolodzy” w cudzysłów świadczy o tym, że sam nie uważasz ich za fachowców, lecz za amatorów i że nie traktujesz ich opinii serio. O co więc chodzi? Chłop zawinił, a Cygana chcesz za to powiesić? Ot, typowa „racjonalistyczna” logika. Groźne jest to, że już się do tego powoli zaczynam przyzwyczajać.
to co opowiadają moi znajomi "astrolodzy" delikatnie mówiąc mnie śmieszy, np. jeśli coś źle idzie - no tak, jesteś Koziorożcem, w jakimś tam ascendencie, Księżyc to, Jowisz tamto, nie mogło się udać (oczywiście bardzo upraszczam).
Skoro upraszczasz, to o co ci w takim razie chodzi, do kogo masz pretensję i kto ponosi za to odpowiedzialność? Chyba nie sugerujesz, że winna jest astrologia?
Opinie niedouczonych amatorów nie mają, bo nie mogą mieć żadnej wartości, więc poważne traktowanie ich ględzenia jest niegodne osoby rozumnej.
Oczywiście, ci ludzie mogą się nie znać na rzeczy, jedynie myślą że się znają, a astrologia jako wiedza jest prawdziwa, niemniej w moim przekonaniu, tak nie jest.
Oczywiście, nigdy się tego nie dowiesz, jeśli tego sam, osobiście nie sprawdzisz. A dopóki tego nie sprawdziłeś, wyrażasz wyłącznie swoje PRZEKONANIA i nic ponadto. Przekonania z definicji są nic nie warte, ponieważ nie opierają się na wiedzy, lecz na plotkach i domysłach.
Fakt, mam pewnie za mało danych, albo patrzę na świat za bardzo materialnie, albo jestem za głupi (pewnie wszystko naraz), żeby autorytatywnie stwierdzić, że to bzdury. Ale z tych samych powodów nie mogę stwierdzić, że astrologia to prawda.
Przyznajesz się do braku wiedzy i do niekompetencji pisząc: „mam pewnie za mało danych”, albo „patrzę na świat za bardzo materialnie”, albo „jestem za głupi, żeby autorytatywnie stwierdzić, że to bzdury”, a zaraz potem piszesz „ale z tych samych powodów nie mogę stwierdzić, że astrologia to prawda”. I uważasz, że wszystko jest OK?!
Cały wysiłek twój i innych poszedł na marne. Miałeś okazję się czegoś nauczyć, co zamiast subiektywnych „przekonań” dałoby ci rzetelną wiedzę, ale nie skorzystałeś z okazji. To chyba jest brak logiki, prawda?
Tak więc straciłeś nie tylko swój czas, ale okradłeś z czasu innych, a pożytku z tego nie ma żadnego. Po co więc było rozpętywać tę całą zadymę?
PS. Oto inny, można powiedzieć "klasyczny" sposób prowadzenia dyskusji przez racjonalistów. Po zapoznaniu się z treścią mojej strony bohater tej opowieści tak podsumował treść na niej zawartą:
A tak na marginesie - kto jej to wszystko pisze? Osoby poniżej 60 IQ nie umieją pisać!!!!!!!
Prawda, jakie to intelektualnie głębokie i porażające racjonalnością?
Autor: astromaria o 18:41 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Etyka pracy, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny
Namnożyło się tysiące pojęć astrologicznych, których poza samymi astrologami nikt nie rozumie
Autentyczny cytat z forum dyskusyjnego:
Namnożyło się tysiące pojęć astrologicznych, których poza samymi astrologami nikt nie rozumie, po to aby ta "wiedza" wydawała się tajemnicza, a każda tajemnica przyciąga.
A nawet jeśli, to co z tego i dlaczego ciebie miałaby z tego powodu boleć głowa?
Jest rzeczą zupełnie oczywistą, że używanie niezrozumiałego dla klienta żargonu byłoby dla astrologa komercyjnym samobójstwem. Żaden klient nie przyjdzie do fachowca, którego rady są dla niego niezrozumiałe, a więc do niczego nieprzydatne.
Jest to logiczne i oczywiste dla wszystkich, poza racjonalistami, hmmm...
Autor: astromaria o 16:54 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
Znaki zodiaku
Znaki zodiaku to nic innego, jak umowne nazwy, nadane poszczególnym odcinkom ekliptyki, która została podzielona na 12 idealnie równych, 30-stopniowych części. Znaki zodiaku nie składają się ani z gwiazd, ani z gwiazdozbiorów. Są one tworem czysto abstrakcyjnym, nie dającym się zobaczyć na niebie ani gołym, ani też uzbrojonym okiem.
Od początku swojego istnienia astrologia jako płaszczyznę odniesienia stosuje zodiak, a nie gwiazdozbiory, jeśli więc jakiś "naukawiec" opowiada bajki o precesji, która rzekomo zadaje kłam astrologii, daje tym samym dowód swojego nieuctwa lub w pełni świadomej złej woli.
Pomimo identycznej nazwy znaki zodiaku nie są tym samym, co gwiazdozbiory zodiakalne, jeśli więc ktoś myli te pojęcia, wykazuje się ignorancją... astronomiczną!!!
Każdy astronom doskonale wie, czym różni się Zodiak od gwiazdozbiorów jak również o tym, że zodiak nie podlega precesji, jeśli więc podważa zasady astrologii używając argumentu o precesji, daje tym samym dowód złej woli, czyli mówiąc wprost - kłamie, świadomie i ze złą wolą wprowadzając w błąd niedouczone i bezkrytyczne audytorium.
Autor: astromaria o 15:52 3 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny
Co w końcu kształtuje mój charakter i los - gwiazdy czy zodiak?
Autentyczne pytanie, zadane w forum dyskusyjnym przez racjonalistę:
Czyli mam rozumieć, że znak Zodiaku wpływa na nas, a nie gwiazdy jako takie? To nie układ gwiazd na niebie w czasie naszych narodzin wpływa na dalsze nasze losy czy jednak tak? Czy w chwili moich narodzin (31 grudnia) Słonce znajdowało się w gwiazdozbiorze Koziorożca czy Strzelca? Jeśli znak zodiaku kształtuje mój charakter - jestem Koziorożcem, jeśli gwiazdy - Strzelcem.
Odpowiem po kolei:
Czyli mam rozumieć, że znak Zodiaku wpływa na nas, a nie gwiazdy jako takie? To nie układ gwiazd na niebie w czasie naszych narodzin wpływa na dalsze nasze losy czy jednak tak?
Nic na nas nie wpływa. Astrologia nie zakłada istnienia jakiegokolwiek wpływu: ani gwiezdnego, ani planetarnego, ani zodiakalnego. Jeśli coś takiego twierdzi jakiś astrolog, to jest to jego własna teoria, za którą astrologia nie ponosi żadnej odpowiedzialności.
W astrologii nie stosuje się myślenia przyczynowo-skutkowego, lecz synchroniczne. Między narodzinami w określonym czasie i charakterem człowieka zachodzi korelacja, a nie zależność, w myśl hermetycznej zasady „jak na górze tak na dole”. Bardziej szczegółowo wyjaśniam to na swojej stronie - gorąco zachęcam do lektury!
Planety, gwiazdy ani zodiak na nic nie wpływają ani niczego nie powodują. One pozwalają wyłącznie na diagnozowanie „jakości czasu”, panującej w chwili narodzin danej osoby lub w chwili zasięgania porady. Przyjrzyj się analogii: jeśli ktoś wróży ci z fusów, czy przyszłoby ci na myśl, że te fusy wpływają na twój charakter? Zarówno fusy, jak i planety służą wyłącznie jako narzędzie do odczytu, a nie czynnik determinujący cokolwiek.
Czy w chwili moich narodzin (31 grudnia) Słonce znajdowało się w gwiazdozbiorze Koziorożca czy Strzelca? Jeśli znak zodiaku kształtuje mój charakter - jestem Koziorożcem, jeśli gwiazdy - Strzelcem.
W astrologii gwiazdozbiory nie mają żadnego zastosowania, nie ma więc znaczenia, przed jakim gwiazdozbiorem wędrowało Słońce w dniu twoich narodzin. W astrologii ma znaczenie wyłącznie znak zodiaku. Z tego powodu byłeś, jesteś i zawsze będziesz Koziorożcem.
A co kształtuje twój charakter?
Kształtuje cię wyłącznie twoja świadoma praca nad sobą. Jeśli starasz się żyć mądrze, dobrze i szlachetnie, wtedy jest szansa, że ukształtujesz swój charakter we właściwy sposób. Wpłynie to również pozytywnie na twój codzienny los. To jest prawdziwa alchemia, czyli zamienianie brudnego i czarnego ołowiu (twojego charakteru) w szczere złoto.
Autor: astromaria o 15:43 2 komentarze
Etykiety: Alchemia, Astrologia, Jakość czasu, Młoty na astrologię, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny
Dlaczego Zodiak astrologiczny nie pokrywa się z astronomicznym?
Takie oto ciężkie działa przeciwko głupocie astrologów wytacza mądry racjonalista:
Wężownik jest trzynastym gwiazdozbiorem, w ogóle nie branym pod uwagę przez astrologów. (…) Dlaczego Zodiak astrologiczny nie pokrywa się z astronomicznym?
Ośmielę się zadać prowokacyjne pytanie: kto tu jest mądry, a kto niedouczony? Przyjrzyjmy się więc temu zdaniu dokładnie:
Wężownik jest trzynastym gwiazdozbiorem, w ogóle nie branym pod uwagę przez astrologów.
Wężownik nie jest „13 gwiazdozbiorem”, ponieważ nikt mu takiego numeru nie nadał. Co ważniejsze: astrologia nie bierze pod uwagę ŻADNYCH gwiazdozbiorów. Dlaczego więc miałaby interesować się akurat Wężownikiem? Płaszczyzną odniesienia dla astrologicznych dociekań jest wyłącznie zodiak, a Wężownik NIE JEST i z całą pewnością nie będzie znakiem zodiaku. Wężownik jest natomiast GWIAZDOZBIOREM ZODIAKU. Jaka jest różnica między znakami a gwiazdozbiorami zodiaku wyjaśnia astronom w Uniwersytetu Wrocławskiego.
Dlaczego Zodiak astrologiczny nie pokrywa się z astronomicznym?Jeśli takie pytanie zadaje ktoś, kto uważa się za lepiej wykształconego od astrologów tym samym demaskuje swoje straszne nieuctwo.
Istnieje tylko jeden zodiak, taki sam dla astronomów i astrologów.
Autor: astromaria o 15:10 2 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
sobota, 24 maja 2008
Jakość czasu
Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty - hinduski mistyk, Paramahansa Yogananda
Jak na górze, tak na dole - hermetyzm
W dzisiejszym „racjonalnym” świecie czas mierzymy wyłącznie ilościowo, ale nie zawsze tak było. W starożytności bardziej interesowano się jego jakością, niż ilością.
Każda jednostka czasu posiada swoją jakość, w której mogą wydarzać się rzeczy tylko do tej jakości adekwatne. Nic nie dzieje się przez przypadek, więc wszystko, co się wydarza jest właściwe dla danego czasu.
Dawniej przywiązywano wielką wagę do tego, żeby każdą rzecz zaczynać we właściwym czasie, gwarantującym właściwy przebieg planowanego przedsięwzięcia. Diagnozowaniem czasu („hora” = godzina i „skopein” = zaglądanie, a więc horoskop to „zaglądanie w godzinę”) zajmowali się kapłani, którzy działali w myśl zasady, że „każdy początek niesie w sobie zalążek końca”. Znając datę początku dowolnego zjawiska możemy prześledzić, jak będzie się zmieniała jakość czasu na poszczególnych etapach jego rozwoju, a więc będziemy w stanie określać czas wzlotów i upadków oraz przewidzieć prawdopodobny koniec badanego zjawiska.
Do diagnozowania jakości czasu możemy zastosować dowolną płaszczyznę odniesienia. Wnioski można wyciągać obserwując ruchy planet na niebie, kształty chmur, lot ptaków, układ rozrzuconych patyków lub kamyków ze znakami runicznymi, zachowanie zwierząt, układ fusów w filiżance, rozkład kart tarota itp. Uzyskane rezultaty nie zależą od metody, lecz wyłącznie od fachowości osoby, która odczytuje znaki.
Każde z obserwowanych zjawisk dostosowuje się do panującej w danym momencie jakości czasu lub mówiąc inaczej: wszystko (planety, zwierzęta, rzucane przedmioty oraz my, ludzie) tańczy tak, jak gra muzyka sfer niebieskich. Z tego powodu nie możemy brać poważnie powszechnie przyjętego, lecz mylnego założenia, że planety wpływają na ludzi. Te planety, analogicznie jak karty tarota, fusy w filiżance czy kamienie runiczne służą wyłącznie jako płaszczyzna odniesienia, służąca do diagnozowania jakości czasu. Gdybyśmy mieli uwierzyć we wpływ gwiazd, przez analogię musielibyśmy również przyjąć, że wpływają na nas karty czy fusy. Śmieszne, prawda?
sobota, 17 maja 2008
Prazasada
Prazasada to inaczej „archetyp”.
Prazasady są podstawowymi cegiełkami, z których zbudowana jest ziemska rzeczywistość. Astrologicznymi reprezentantami prazasad są planety, w numerologii są to liczby, w chirologii linie na dłoniach, w Tarocie symbole przedstawione na kartach itp.
W astrologii jako punkt odniesienia służy niebo. Jednak obserwacja dowolnej płaszczyzny odniesienia da się przetransponować na każdą inną płaszczyznę, na zasadzie analogii. Stosując ze znawstwem różne metody pracy (numerologia, astrologia, tarot itp.) możemy uzyskać te same rezultaty w postaci takiej samej diagnozy lub prognozy. Jeśli wyniki są niezadowalające, to nie z powodu zawodności metody, lecz wyłącznie z racji braku fachowości osoby parającej się daną dziedziną.
Na przykład prazasadzie o imieniu „Saturn” podlegają: góry, ołów, ostrokrzew, kruk, kości i zęby, klasztory, domy starców, ludzie starzy, mędrcy, górnicy, choroby zwyrodnieniowe i zwapnienia, kolor czarny.
Każda z planet reprezentuje inną prazasadę, a ich znajomość pozwala wyciągać wnioski na temat charakteru człowieka, rozumieć właściwe znaczenie zdarzenia, dobierać odpowiednie warunki do działania firmy itp.
Autor: astromaria o 21:06 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Ezoteryka, Numerologia, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
poniedziałek, 12 maja 2008
Wpływ horoskopu na życie
Pytać o wpływ horoskopu na życie to tak, jakby pytać o wpływ wyników badania krwi na zdrowie. Wynik badania nie wpływa na zdrowie, a horoskop nie wpływa na życie. Oba te narzędzia pozwalają jedynie na postawienie diagnozy i podjęcie decyzji o przyszłych działaniach.
Horoskop to tylko indywidualna mapa nieba, którą interpretuje astrolog, więc sam z siebie na nic wpływać nie może.
Wpływ na Twoje życie mają twoje własne, suwerenne decyzje, ale to ty i tylko ty sam/a decydujesz o tym, czy posłuchasz sugestii astrologa, czy nie. Poza tym, przed podjęciem działań możesz również skorzystać z konsultacji osoby trzeciej.
Gdybyś chciał czytelniku dowiedzieć się, jaki jest wpływ gwiazd na życie, co jest nieco bardziej logicznym pytaniem, to odpowiedź znajdziesz tutaj.
środa, 7 maja 2008
Sceptycyzm
doktryna przecząca możliwości uzyskania jakiejkolwiek wiedzy wiarygodnej i uzasadnionej a. wątpiąca o wartości ludzkiego poznania; metoda powstrzymywania się od osądu, systematycznego wątpienia a. destrukcyjnego krytycyzmu w stosunku do wszystkiego a. do pewnych określonych spraw - Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego.
Skoro taka jest definicja tego słowa, to ci, którzy podają się za sceptyków nimi nie są, ponieważ fanatycznie wierzą w moc poznawczą rozumu i nieomylność nauki. Również w żadnym wypadku nie można im zarzucić, że powstrzymują się od osądu.
Współczesny sceptycyzm jest rodzajem daltonizmu, tyle tylko, że dotyczy on nie wzroku, lecz umysłu. Wszyscy sceptycy mają klapki na rozumie, co nie pozwala na zdrowe i obiektywne funkcjonowanie tego narządu, a to z kolei nie pozwala im dostrzec całego bogactwa rzeczywistości.
Sceptycyzm naukowy nie jest przyjazny ludzkości, ponieważ uniemożliwia korzystanie z uzdrawiających sił natury (naturalnego leczenia, duchowego uzdrawiania itp.), korzystania z własnej intuicji oraz z rad wyroczni (tarot, runy, astrologia itp.)
Autor: astromaria o 02:05 0 komentarze
Etykiety: Ateizm, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny
Samosprawdzająca się przepowiednia
jest pseudonaukową próbą wyjaśnienia fenomenu sprawdzających się wróżb. Co gorsze, jest bzdurą, powielaną na masową skalę przez tabuny bezmyślnych wyznawców posłusznych autorytetowi religijnemu lub racjonalistycznemu. Hasło "samosprawdzającej się przepowiedni" jest ostatnio intensywnie lansowane zarówno przez "racjonalistów", jak i przez aktywistów działających w kółkach parafialnych, skutkiem czego gorliwe parafianki, bardzo przejęte swoją dziejową misją ratowania świata ze szponów antychrysta, wysyłają masowo maile do astrologów i wróżek, próbując im na siłę wcisnąć tę pseudonaukową teorię.
Gdyby teoria "samosprawdzającej się przepowiedni" była prawdziwa, to po uzyskaniu korzystnej wróżby każdy mógłby wygrać fortunę na loterii. A jednak tak nie jest. Dlaczego? Ponieważ ktoś pomylił tu pojęcia: sugestii hipnotycznej, pozytywnego wzmocnienia stosowanego w psychologii i umiejętności jasnowidzenia, a to są zupełnie różne rzeczy. Mylenie tych pojęć nie świadczy dobrze o wiedzy ogólnej i zdolności myślenia osoby, która popisuje się takimi "mądrościami".
Pozytywne wzmocnienie lub sugestia hipnotyczna są skuteczne wyłącznie w sferze działań, na które wpływa stan psychiczny danej osoby, a więc np. w procesie psychoterapii lub przy szukaniu dobrej pracy, nie mają natomiast najmniejszego wpływu na wydarzenia losowe, niezależne od działań danej osoby, takie jak powodzie, trzęsienia ziemi, zawalenie się budynku, bankructwo banku itp., a więc rzeczy, które może przepowiedzieć wróżba lub seans z jasnowidzem.
Jeśli ktoś potrafi udowodnić, że trzęsienie ziemi lub bankructwo banku zostały spowodowane przez "samosprawdzającą się przepowiednię" i wyjaśnić mi naukowo, w jaki sposób owa przepowiednia wywołała wymienione przeze mnie kataklizmy, to proszę o kontakt.
Autor: astromaria o 01:52 1 komentarze
Etykiety: Racjonalizm, Religia, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Tarot, Wróżby
wtorek, 6 maja 2008
Prawda i fałsz (po czym je rozpoznać?)
Prawda jest prawdą, jest wieczna, niepokonana i broni się sama - podobnie jak cnota, która nie boi się krytyki. Dlatego nie potrzebuje żadnych instytucji do jej utrwalania, narzucania, uzasadniania i obrony. Prawda zawsze zwycięża, chociaż czasem, pod rządami sił ciemności, musi działać w ukryciu i potrzebuje trochę czasu, by dojść do głosu.
Prawda nikogo nie kontroluje, nie narzuca nikomu jedynego właściwego sposobu myślenia i nie blokuje swobodnego dostępu do żadnej informacji. Jeśli ktoś tworzy "ośrodek apologetyczny" lub inny system "obrony" lub "krzewienia prawdy", to zachodzi podejrzenie, że dana idea jest prawdziwa tylko dla niego lub wygodna dla jakiejś instytucji, mającej ukryty cel w kontrolowaniu sposobu myślenia jak największej rzeszy ludzi. Tak więc mamy tu do czynienia z destrukcyjną sektą lub (zakamuflowanym) systemem totalitarnym.
Jeśli jakiś system tworzy psychozę twierdzy oblężonej przez heretyków, grzeszny świat, wrogów ideowych lub hordy nieoświeconej ciemnoty, jeśli sporządza indeks ksiąg zakazanych, blokuje swobodny dostęp do informacji, zakazuje samodzielnego myślenia, interesowania się jakimiś rodzajami wiedzy, nakazuje ślepą i bezkrytyczną wiarę w cokolwiek oraz bezwzględne posłuszeństwo wobec autorytetu, to służy to budowaniu systemu totalitarnej kontroli.
Dostęp do prawdy jest ograniczany nie tylko przez religię, jak głoszą racjonaliści, ale również przez system obowiązującej wszystkich obywateli edukacji.
Autor: astromaria o 00:46 0 komentarze
Etykiety: Dogmatyzm, Prawo, Religia, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny, Totalitaryzm
poniedziałek, 5 maja 2008
Tarot, astrologia i okultyzm to bardzo niebezpieczne rzeczy
Takie poglądy można przeczytać na wszystkich stronach parafialnych.
Równie dobrze można powiedzieć, że młotek jest bardzo niebezpieczny, bo można nim zabić mamusię, ołówkiem lub śrubokrętem można wybić oko, a nóż do chleba i siekiera to dopiero...
Znam astrologów i tarocistów, których z czystym sumieniem mogę nazwać babilońskimi czarnymi magami i znam nierzadko tragiczne skutki ich działalności. Ja sama i wielu moich przyjaciół doświadczyliśmy ich ataków i niektórzy z nas nawet to odchorowali. Jednak nie mogę powiedzieć, że zaatakowała mnie astrologia lub tarot i dlatego należy zakazać tej działalności. Zaatakowała mnie nie astrologia, lecz czarny mag, który stosował astrologię. W swych złych zamiarach mógł użyć każdej innej techniki.
Przypadki nadużyć i zbrodni zdarzają się w każdej bez wyjątku dziedzinie ludzkiej działalności. Niedawno cała Polska żyła aferą "łowców skór", coraz częściej mówi się o tym, że farmaceuci produkują leki, które zabijają lub okaleczają, zdarzało się też, że inżynierowie budowali mosty i budynki, które się zawaliły. Nie mogę pojąć, dlaczego oskarża się astrologię, czy tarota, a nie oskarża się medycyny czy inżynierii.
Autor: astromaria o 23:54 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Okultyzm, Racjonalizm, Religia, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek, Tarot
Czy z horoskopu można odczytać przyszłe wydarzenia?
czyli astrologiczne "wróżenie" jest praktycznie niemożliwe, ponieważ przyszłość nie jest i w żadnym wypadku nie może być odgórnie ustanowiona. Naszą przyszłość kształtujemy sami i zależy ona od naszych własnych decyzji oraz czynów.
Horoskop ukazuje typ temperamentu, talenty, ułatwienia i utrudnienia na drodze życia, ukazuje również najważniejsze lekcje, które w ściśle określonym czasie pojawią się na drodze właściciela horoskopu, lecz nie jest i nie może być sztywnym scenariuszem życia. Gdyby ludzkie życie było odgórnie zaplanowane nie miałoby sensu, ponieważ życie jest nauką. Zdarzenia są tylko znakami na drodze ku "stawaniu się" i dążeniu ku doskonałości. Jeśli są dobre, to znaczy, że rozwijamy się prawidłowo, a jeśli złe, to czas najwyższy zastanowić się, co robimy niewłaściwie i co los chce nam uprzytomnić. Jeśli chcemy zmienić swój los, to przede wszystkim musimy zmienić nasz umysł, a więc sposób myślenia, a to możemy osiągnąć tylko w jeden sposób - dzięki pogłębianiu rozumienia praw duchowych i regularnej praktyce duchowej (medytacja, joga itp.).
Horoskop jest czymś w rodzaju "mapy drogowej" i tak należy go traktować. Korzystając z jego wskazań możemy lepiej kierować swoim życiem. Mapy nie powinno się używać do tego, żeby sprawdzać, w którą dziurę na drodze wpadniemy w przyszłości, lecz po to żeby te dziury świadomie omijać, a jeszcze lepiej - załatać.
Autor: astromaria o 23:42 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Horoskop, Prognoza, Przepowiednie, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek, Wróżby
Wyznawcy UFO
Takiego określenia używa kanał Discovery, ale nie jestem pewna - bo nie udało mi się podsłuchać tekstu oryginalnego - czy nie jest to nadgorliwość tłumacza (a tłumaczenia bywają tam nader fantazyjne), czy też takie słowa zostały użyte w tekście oryginalnym.
Otóż "wyznawca UFO" to według kanału Discovery osoba, która jest przekonana, że UFO istnieją naprawdę i że odwiedzają naszą planetę. Użycie tu określenia "wyznawca" sugeruje, że UFO jest dla niej obiektem kultu. Tak właśnie sceptycy i ludzie pilnujący interesów religii, używając tonu pogardliwej ironii nadają całej sprawie nieco kabaretowy, a nawet wręcz śmieszny wydźwięk. To z kolei sprawia, że ludzie niezbyt dociekliwi, niespecjalnie inteligentni i zadowalający się najprostszymi, gotowymi wyjaśnieniami, podchodzą do tematu z ironicznym lub pełnym politowania uśmiechem jako do kolejnej bzdury, w którą wierzą tylko idioci. "Systemowi" o to właśnie chodzi - żeby jak najmniej ludzi wtykało swój nos w nie swoje sprawy i interesowało się rzeczami, niewygodnymi dla władzy.
Na całym świecie istnieje bardzo liczna grupa osób, które zajmują się badaniem wszystkich doniesień na temat UFO, przypadków tzw. "wzięć" i "obdukcji", ale żadna z tych osób nie stworzyła żadnego kultu związanego z tym zjawiskiem. Są to badacze, którzy podchodzą do zagadnienia w sposób prawdziwie naukowy i rzetelny.
Fakt, że o wynikach ich badań nie piszą w Gazecie Wyborczej, nie ogłaszają tego z ambony i nie mówią w telewizyjnych wiadomościach oraz że oficjalna nauka, kościoły czy politycy nie współpracują z nimi nie oznacza, że problem nie istnieje. Znaczy to tylko tyle, że zarówno nauka jak i religia boją się tego zjawiska lub że świadomie fałszują bądź ukrywają wiedzę na ten temat (w czym pomagają im rządy i wojsko).
Blokowanie informacji na ten temat jest spowodowane faktem, że większość manifestacji UFO ma związek z działalnością nieprzyjaznych ludzkości cywilizacji, z którymi rządy mocarstw światowych kolaborują, czerpiąc z tego wymierne korzyści.
Istnieje również obawa, że po ogłoszeniu informacji o "obcych" działających na naszej planecie ludzie mogliby wpaść w panikę. Nic więc dziwnego, że władze chcą ukryć ten fakt przed opinią publiczną. Pamiętajmy, że ciemność jest przeciwieństwem jasności i dlatego zawsze blokuje dostęp do wiedzy i do prawdy.
Dla niewierzących w UFO: dwaj wysocy rangą oficerowie amerykańscy ujawniają prawdę na temat istot pozaziemskich:
UFO - The Greatest Story Ever Denied (Napisy PL):
Playlista
Autor: astromaria o 04:22 18 komentarze
Etykiety: Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, UFO
Koniec świata w 2012 roku
Zamieszanie związane z rzekomym "końcem świata" w 2012 roku wzięło się z niewłaściwego zrozumienia wiedzy pochodzącej z kalendarza Majów.
Za sprawą precesji Ziemi tak zwany punkt Barana (zwany inaczej punktem równonocy) przesuwa się i wędruje przed kolejnymi gwiazdozbiorami, jednak w przeciwną stronę niż znaki zodiaku. Zależnie od tego, na tle którego gwiazdozbioru aktualnie się on znajduje, na Ziemi następuje kolejna Era.
Obecnie kończy się Era Ryb i zbliża się Era Wodnika
Każda Era liczy w przybliżeniu 2000-2500 lat.
Pełny cykl obiegu Punktu Barana trwa 25 770 lat. Nasi uczeni ten okres nazywają "rokiem platońskim", Aztekowie "słońcem", a Majowie "ŚWIATEM".
Obecnie zbliżamy się do końca "świata" według kalendarza Majów, czyli do końca nie tylko Ery Ryb, ale całego roku platońskiego. Nie oznacza to wcale końca ludzkości, lecz koniec kolejnego, liczącego ok. 26 000 lat cyklu ewolucyjnego, którego początkiem (według Majów) były narodziny planety Wenus.
Przejście z Ery Ryb do Ery Wodnika przyniesie zmianę paradygmatu z religijnego na racjonalistyczny. Obecnie tendencja ta jest już coraz wyraźniej widoczna. Kościół Katolicki przeżywa stale pogłębiający się kryzys, a ateizm i materializm oraz pop-nauka stają się nową "religią" dla mas.
Autor: astromaria o 04:10 8 komentarze
Etykiety: Astrologia, New Age, Przepowiednie, Religia, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek, Wróżby
Horoskopy do gazet wymyślają redaktorki, bo naczelny im kazał (za karę)
oto ukochany, koronny argument sceptyków, mający w ich mniemaniu skompromitować astrologię i dostarczyć ostatecznego dowodu na to, że jest ona oszustwem.
Tak kochani sceptycy, tym razem muszę się z wami w pełni zgodzić! Macie 100% racji: gazetowe horoskopy są wyssanymi z redaktorskiego palca fantastycznymi bajkami, ale pisząc tak, wbrew własnemu interesowi, oczyszczacie astrologów z podejrzeń, że mają oni cokolwiek wspólnego z tą dziedziną "tfu-rczości".
Uważacie się za tak inteligentnych, a nie zauważyliście, że tym sposobem strzeliliście sobie gola-samobója. Haczyk na głuptasów tkwi w tym, że gazetowe horoskopy nie są astrologią i rzeczywiście najczęściej są pisane przez osoby, które nie mają o astrologii zielonego pojęcia.
Potwierdza to swoim naukowym autorytetem sam Richard Dawkins, wasz nieomylny, ateistyczny guru.
Zapoznaj się również z jedynym, prawdziwym horoskopem dla Twojego znaku!
Autor: astromaria o 03:59 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Etyka pracy, Młoty na astrologię, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek, To nie jest astrologia
Udowodnij, że astrologia jest nauką
Co jakiś czas znajduję w skrzynce maila z kategorycznym żądaniem: "Udowodnij, że astrologia jest nauką"...
Ja mam coś takiego udowodnić?
Skoro twierdzisz, że astrologia jest nauką, sam sobie to swoje twierdzenie udowodnij! Ja twierdzę coś zupełnie innego. Poczytaj sobie moje teksty, a sam się przekonasz.
Domagając się ode mnie, żebym ci cokolwiek udowodniła w istocie oczekujesz, że odwalę za ciebie całą tę wielką robotę, jaką jest gromadzenie wiedzy - w dodatku chciałbyś otrzymać to "na tacy" i zupełnie za darmo.
Informuję więc, że dbanie o twoją edukację nie należy do moich obowiązków i w związku z tym nie zamierzam na oświecanie cię poświęcać swojego cennego czasu.
Jeśli rzeczywiście interesują cię dowody, to niestety sam musisz ich sobie poszukać i za nie zapłacić (dowody są w książkach i na kursach, a te mają swoją cenę).
Oto instrukcja, jak zacząć:
* Kup sobie za własną kasę podręczniki do nauki astrologii lub zapisz się na kurs.
* Następnie wylicz i wyrysuj swój horoskop.
* Potem zinterpretuj go zgodnie z zasadami.
Po wykonaniu tych czynności będziesz miał jakie takie (choć w dalszym ciągu blade) pojęcie o tym, czym jest astrologia i czy ona "działa" czy też nie.
Gdy zrobisz to wszystko jak należy, okaże się, że te działania wpłynęły zbawiennie na twój ogólny rozwój intelektualny, że poszerzyły się twoje horyzonty umysłowe i że twoja napastliwość, będąca wyłącznie wynikiem nieuzasadnionych uprzedzeń oraz niewiedzy ustąpiły miejsca pokorze, zdrowej ciekawości i chęci poznania obiektywnej prawdy.
Jeśli jednak uznasz, że potrzebujesz pomocy w zdobyciu potrzebnej ci wiedzy, to kulturalnie o tę pomoc poproś i nie zapomnij spytać, czy i ile powinieneś zapłacić za te materiały oraz za poświęcony ci czas. W przeciwnym wypadku okażesz się człowiekiem niekulturalnym.
Przede wszystkim jednak powinieneś uświadomić sobie, że nie masz absolutnie żadnych podstaw do wyśmiewania rzeczy, których nie znasz i nie rozumiesz, a tym bardziej nie masz prawa zabraniać komukolwiek zajmowania się czymkolwiek, co nie jest zabronione przez prawo.
Jeśli jednak w dalszym ciągu jesteś przekonany, że astrologia jest przesądem, to udowodnienie tego należy do ciebie - jak w sądzie: w myśl prawa oskarżony nie może być zmuszony do udowadniania swojej niewinności.
Jak dotąd nikomu się to nie udało, chociaż wielu próbowało. Wszyscy ci, którzy podjęli próbę obalenia astrologii i zabrali się za to w uczciwy sposób (to znaczy zapoznając się z jej naukami), w krótkim czasie przeszli na przeciwną stronę barykady i stali się wybitnymi astrologami.
Zapamiętaj:
* Nie mam obowiązku udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
* Nie wolno ci napastliwie żądać, żebym za darmo służyła ci swoim czasem i wiedzą.
I uwagi końcowe:
Astrologia nie jest nauką, lecz jedną z dziedzin ezoteryki, a ezoteryka to "nienaukowe patrzenie na świat".
Astrologii nie da się wyjaśnić stosując przestarzałe rozumowanie kartezjuszowsko-newtonowskiej nauki, ale być może stanie się to możliwe za kilka lub kilkadziesiąt lat. Pożyjemy, zobaczymy...
Autor: astromaria o 03:33 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
Dowody naukowe potwierdzające założenia astrologii
Sceptycy domagają się głośno, żeby dostarczyć im niezbitych dowodów naukowych, potwierdzających prawdziwość założeń astrologii oraz wielu innych spraw, którymi zajmuje się ezoteryka.
Skoro sceptykom tak bardzo zależy na dowodach, to niech ich sobie sami poszukają. Ezoterykom wcale nie zależy na przekonywaniu kogokolwiek, a sceptyków w szczególności i nawet w najmniejszym stopniu nie uważają otrzymania błogosławieństwa nauki za zaszczyt.
Jeśli jednak sceptycy chcą trwać w ignorancji i nie zamierzają zdobywać rzetelnej wiedzy o astrologii i ezoteryce, to jest to ich wolny wybór i my to szanujemy.
Poza tym, ponieważ ezoteryka nie jest nauką, zajmujący się nią ludzie nie mają uprawnień do przedstawiania dowodów naukowych. Nawet gdyby ich dostarczyli, to nauka i tak ich nie uzna i odrzuci jako niewiarygodne, niekompetentne i nienaukowe.
I tu dochodzimy do sedna problemu: od dostarczania dowodów naukowych jest nauka, ale nie ma ona najmniejszego zamiaru zająć się astrologią, ponieważ ją neguje, wyśmiewa i bez badania, z pogardą odrzuca.
I w ten sposób krąg się zamyka. Nasze dowody nie są uznawane, a dowodów potwierdzonych przez naukowców nie ma i nie będzie, ponieważ nauka nie chciała i dalej nie chce wykazać się otwartością i odwagą w podejściu do tego tematu.
Według niektórych ma to stanowić najlepszy dowód na to, że astrologia, UFO i inne tzw. zjawiska niewyjaśnione są wymysłem bandy szarlatanów. Tymczasem jest to wyłącznie dowód na to, że naukowcy są nieuczciwi i że boją się prawdy, którą mogłyby ujawnić rzetelne badania.
Jeśli należysz do tych krzykaczy, którzy uważają, że astrolodzy muszą spełnić żądania sceptyków, koniecznie zapoznaj się z niezbitymi dowodami, które przygotowałam specjalnie dla ciebie.
Zanim wygłosisz opinie świadczące o nieznajomości problemu zechciej zapoznać się przynajmniej z wynikami badań szwajcarskich pedagogów i psychologów, Bruno i Louise Huberów, z opinią doktora fizyki (który jako jeden z nielicznych uczonych astrologię osobiście studiował), z prawdą na temat rzetelności noblistów, zabierających głos w tej sprawie oraz z najbardziej nieprofesjonalnym, ale za to jak najbardziej "naukowym", bo przeprowadzonym na uniwersytecie w Manchesterze badaniem.
Autor: astromaria o 03:02 1 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
Dobry i zły charakter widoczny w horoskopie
podobnie jak dobre i złe znaki zodiaku jest wyłącznie wymysłem kiepskich astrologów oraz naiwnych amatorów. Mam w swoich notatkach z wykładów szczegółowy spis cech, które według zasad astrologii klasycznej mają rzekomo świadczyć o dobrym charakterze właściciela horoskopu, ale niestety moje doświadczenie życiowe obaliło wszystkie te zasady i udowodniło, że można je między bajki włożyć.
Można tam na przykład przeczytać, że Rak i Ryby to sama dobroć, a Skorpion to typ wredny, a nawet patologiczny. Pytanie tylko, jak to możliwe, skoro wszystkie trzy znaki należą do tego samego trygonu wodnego? Dlaczego dwa wodne znaki miałyby być "dobre", a trzeci "zły"?
W rzeczywistości owe "dobre" cechy w najlepszym wypadku manifestują się pewną miękkością, urokiem osobistym, a nawet wręcz słodyczą w sposobie bycia, lecz to mogą być tylko pozory i w środku może ukrywać się charakter silnie psychopatyczny.
Jeden z podręczników astrologii charakteryzuje "łagodnego" Neptuna (władcę Ryb) jako "żelazną pięść w aksamitnej rękawiczce".
Jeśli jednak to Cię nie przekonało, proszę bardzo, oto same konkrety w postaci danych z horoskopów psychopatycznych, seryjnych morderców:
Josef Mengele, hitlerowski "doktor" sławny z wyjątkowo okrutnych eksperymentów na ludziach - Słońce w Rybach;
Sammy Gravano, mafijny boss - Słońce w Rybach;
Aileen Wuornos, seryjna morderczyni mężczyzn - Słońce w Rybach;
Al Capone, sławny mafiozo - stellum w "dobrotliwym" Strzelcu;
Richard Ramirez, jeden z najbardziej przerażających i krwawych seryjnych morderców - piękne stellum ze Słońcem w Rybach;
John Wayne Gacy, w dzień zabawiający dzieci clown, w nocy morderca chłopców i młodych mężczyzn - Słońce w Rybach
O. J. Simpson - 3 planety w Raku;
Ted Bundy - 3 planety w Skorpionie i 2 (lub 3), w tym Słońce w Strzelcu
Skorpiony w tym zestawieniu wypadają słabo: tylko Charles Manson, Paul Bernardo i hitlerowski ideolog Paul Joseph Goebbels.
Najwięcej seryjnych morderców oraz psychopatycznych przywódców politycznych (Lenin, Stalin, Pol Pot) to ludzie trygonu ziemi.
Autor: astromaria o 02:46 1 komentarze
Etykiety: Astrologia, Etyka pracy, Horoskop, Przepowiednie, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
Badania statystyczne w astrologii
Zajadli wrogowie astrologii twierdzą, że astrologii, w przeciwieństwie do psychologii, nie da się badać statystycznie i że gdyby ktoś takie badania przeprowadził, okazałoby się, że astrologia jest przesądem.
Takie badania były przeprowadzane i to nawet na dużą skalę. Dokonali tego Bruno i Louise Huberowie, z zawodu pedagodzy i psychoterapeuci. Inny eksperyment przeprowadził Michel Gauquelin, psycholog i wróg astrologii. Uzyskał on wyniki zaskakujące zarówno dla "racjonalistów, jak i dla samych astrologów.
Autor: astromaria o 02:34 1 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
Czy astronomowie znają się na astrologii i wiedzą, co mówią, gdy ją krytykują?
Szanowny astronomie, nie wątpię, że jesteś świetnym fachowcem w dziedzinie, której dyplomem się legitymujesz. Zapewne, w pełni zasługujesz na tytuł eksperta w dziedzinie ASTRONOMII.
Jeśli jednak nigdy nie przyłożyłeś się solidnie do studiowania ASTROLOGII i nie masz za sobą co najmniej kilku lat praktyki w tym zawodzie, jesteś stuprocentowym IGNORANTEM w tej dziedzinie wiedzy i NIE MASZ PRAWA wypowiadać się o ASTROLOGII w ogóle, a szczególnie - z pozycji autorytetu.
Jako astronom też masz luki w edukacji, ponieważ albo nie potrafisz odróżnić zodiaku od gwiazdozbiorów i mylisz te pojęcia, albo cynicznie wprowadzasz niedouczonych ludzi w błąd, co z całą pewnością nie przynosi ci chluby.
Autor: astromaria o 01:57 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Młoty na astrologię, Nauka, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
Astrologia - nauka, przesąd czy twórczość dla blondynek?
Niektórzy „racjonaliści” są zupełnie irracjonalnie przeświadczeni, że astrologią jest to, co można znaleźć pod tą nazwą na internetowych portalach i w kolorowych czasopismach. Z całą (jakże śmieszną) powagą potrafią „polemizować” z przepowiedniami tam zawartymi i gniewnie rezonować, że nie ma żadnych podstaw do wierzenia, że prognozy te mogą się sprawdzić. Gdyby jednak użyli rozumu, odkryliby, że są to tylko żartobliwe miniatury literackie, służące wyłącznie przywabianiu czytelników i idącej w ślad za nimi brzęczącej mamony.
Comiesięczne „horoskopy” dla Baranów, Byków itd. są niewinną rozrywką i nie mają zupełnie nic wspólnego z prawdziwą astrologią, o czym wiedzą wszyscy, poza tymi, którzy żyją w złudnym i aroganckim przekonaniu, że zdecydowanie górują intelektualnie nad resztą ludzkości.
Pozostali sceptycy, a nawet niektórzy astrolodzy, polemizują zawzięcie ze swoim własnym, niesłusznie przyjętym założeniem, że astrologia jest nauką. Być może całe nieporozumienie bierze się z tej mylącej końcówki „-logia”, która sugeruje, że jest to „nauka o gwiazdach” („gwiazdologia”). Tymczasem nawet dzieci w szkole podstawowej wiedzą, że badaniem gwiazd zajmuje się astronomia. Astrologia wcale nie ma ambicji ani potrzeby, żeby wkraczać w jej kompetencje.
Astrologia nie jest nauką, lecz subtelną dziedziną ezoteryki, a ezoteryka to z definicji „nienaukowy sposób postrzegania świata”.
Astrologia nie jest nauką o gwiazdach, lecz o „prazasadach”, czyli archetypach.
Ezoterycy widzą rzeczywistość zupełnie inaczej, niż spadkobiercy Kartezjusza. Wszelkie próby „unaukowienia” astrologii są z góry skazane na niepowodzenie właśnie z powodu jej ezoteryczności i odmienności myślenia, stosowanego w tej dziedzinie wiedzy.
Nauka bada i mierzy świat materii, trzymając się przy tym liniowego sposobu myślenia (przyczyna - skutek), a ezoteryka przeciwnie - zajmuje się raczej światem ducha, a właściwie tzw. „prazasadami” i stara się myśleć nieliniowo, czyli synchronicznie.
Sceptycy i parafianie są naiwnie i zupełnie błędnie przekonani, że astrologia zajmuje się badaniem wpływu planet lub jakichś kosmicznych energii na życie na ziemi oraz na losy ludzi i sami ze sobą równie naiwnie i z zacięciem polemizują, dowodząc że wystąpienie takich zależności jest zupełnie niemożliwe.
Nowoczesna astrologia, dokładnie tak samo, jak jej prawdziwie tradycyjna odmiana*) nie mówi o jakimkolwiek oddziaływaniu energii kosmicznych ani nie zakłada istnienia wpływu gwiazd na ludzkie losy, lecz uważa, że ruchami planet oraz ludzkim losem rządzą te same „prazasady”. Mówi o tym powszechnie znane, lecz z reguły nierozumiane, fundamentalne prawo hermetyki, które brzmi „jak na górze tak na dole”. Czyli: jak na niebie, tak i na ziemi. Ruchy gwiazd nie wpływają na życie ludzi, lecz daje się z nich odczytać tendencje panujące we Wszechświecie, a więc i na ziemi.
Nie wierzę, że to planety nami rządzą. Dlaczego? To nie Saturn na nas wpływa, ale i my i Saturn jesteśmy skutkiem wynikającym z tej samej przyczyny. Istnieje pewien nadrzędny plan, który jest realizowany w każdej skali. Plan ten rozwija się na wielu poziomach. Jednym z nich są ruchy Saturna i Ziemi, innym zachowania wyłaniających się z niebytu ludzi. Robert Hand, astrolog i badacz starożytnych pismHoroskop można porównać do zegara z 10 wskazówkami, którymi są światła (czyli Słońce i Księżyc) oraz 8 planet. Obserwacja ruchów owych „wskazówek” pozwala odczytać te prazasady oraz tzw. „jakość czasu”. Dzięki znajomości „jakości czasu”, która patronowała momentowi narodzin człowieka lub początkowi dowolnego zjawiska można rozpoznać charakter oraz przewidzieć wzloty i upadki tej osoby lub zjawiska. Ze zmieniającą się jakością czasu są skorelowane (co nie znaczy, że są od niej zależne lub przez nią spowodowane!) również nasze stany psychiczne oraz zjawiska globalne, takie jak nastroje polityczno-społeczne, wskaźniki ekonomiczne, zmiany klimatyczne, a nawet trzęsienia ziemi. Te tendencje (tendencje, a nie konkretne wydarzenia!) możemy odczytać z tranzytów, czyli bieżących przebiegów planet, ale - jeszcze raz powtarzam - to nie planety powodują te zmiany!!!
Zaakceptowanie astrologii automatycznie pociąga za sobą wniosek, że Wszechświat funkcjonuje w sposób bardzo, ale to bardzo różny od wyobrażeń naukowców. Do astrologicznego obrazu świata zbliża się tylko mechanika kwantowa. - Robert Hand
Skoro wyjaśniliśmy już sobie, że astrologia nie jest nauką, to powiedzmy jasno i wyraźnie również to, że astrologia nie potrzebuje błogosławieństwa ani przyzwolenia ze strony nauki i naukowców. Astrologia istnieje dużo dłużej niż nauka i można przypuszczać, że w przyszłości będzie radzić sobie równie dobrze.
Astrologię można zweryfikować tylko w jeden sposób: podjąć samodzielną próbę jej obalenia i udowodnienia, że jest ona oszustwem (bardzo zalecane). W ten sposób zaczynali prawie wszyscy, którzy dziś są wybitnymi przedstawicielami tego zawodu. Stało się tak dlatego, że rzetelne badania zawsze prowadzą do prawdy.
Wśród astrologów - dokładnie tak samo jak w każdej innej grupie zawodowej - są geniusze, idioci i cała reszta. Jeśli jednak astrolog jest idiotą, to jest to jego indywidualny problem, za który astrologia nie ponosi winy, podobnie, jak medycyna nie ponosi winy za nieuctwo lekarza.
-----
*) Tzw. „astrologia klasyczna” wbrew nazwie nie powstała w czasach starożytnych, lecz jest jej sztucznie „unaukowioną” w XVIII i XIX wieku odmianą. Unaukowienie to polegało na próbie jednoznacznego określenia przyczynowo-skutkowych reguł, rządzących wpływami energii kosmicznych na życie na ziemi. Zgodnie z zasadami nauki określony wpływ powinien manifestować się zawsze w postaci określonej reakcji. Niestety, okazało się to ślepym zaułkiem i dziś wracamy do rzeczywiście „klasycznych”, czyli starożytnych, babilońsko-chaldejskich reguł interpretacyjnych.
Autor: astromaria o 01:08 8 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Jakość czasu, Młoty na astrologię, Nauka, Prognoza, Racjonalizm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
niedziela, 4 maja 2008
Pluton przestał być planetą, a wy tego nie uwzględniacie!
Z punktu widzenia astrologii nie ma żadnego praktycznego znaczenia fakt, że astronomowie zaliczyli Plutona do planet karłowatych. Zmiana naukowego przyporządkowania tego obiektu w najmniejszym nawet stopniu nie wpłynęła na potwierdzone przez wieloletnie, praktyczne doświadczenie reguły astrologiczne.
Poniższy tekst został przeniesiony z mojego starego, zlikwidowanego bloga (2006-08-26; 02:18:06):
Zdegradowano Plutona
A ja, istota do szpiku kości plutoniczna, zamiast się martwić, dziwię się, co to się dzieje na tej Ziemi...
Spodziewałam się chóralnego i gromkiego rechotu sceptyków, nabijających się z astrologów i sugerujących, że teraz to już na pewno horoskopy się nie będą sprawdzały, albo że nigdy się tak naprawdę nie sprawdzały, tylko teraz się to wydało, a tu nic. Nawet na moim „ulubionym” Racjonaliście tylko jeden ciężki intelektualnie dowcip i nic ponad to... Przejrzałam komentarze na Onecie, Interii, Wirtualnej Polsce i też nic nie znalazłam.
Jeszcze niedawno astrologia wzbudzała najgorsze emocje, a dowalanie astrologom było żelaznym punktem programu w każdym forum dyskusyjnym.
Nawet mój ulubiony astronom dr Z., słynny astrologożerca, który na śniadanie pożerał trzech, na obiad pięciu, a na kolację kolejnych dwóch astrologów zmienił dietę, bo chyba przestaliśmy mu smakować.
Chyba naprawdę idzie (przyszło?) nowe.
Ale na wszelki wypadek, uprzedzając ewentualne pytania napiszę o co chodzi z tym Plutonem i jego degradacją.
Kiedy go odkryto sądzono, że jest większy od Ziemi, jednak było to złudzenie. Po prostu jego albedo jest tak jasne, że wydawał się większy, niż jest. W tej sytuacji automatycznie i bez dyskusji uznano go za planetę. Jednak później okazało się, że jest malutki, a do tego towarzyszy mu księżyc prawie tak duży, jak on sam. No i jego orbita była wielce fantazyjna, ale nie jest w tym odosobniony, bo i Uran kręci się nie tak jak powinien.
Przez jakiś czas astrologowie nie byli pewni, co zrobić z trzema nowo odkrytymi planetami, ale po naradach oraz dzięki obserwacjom zupełnie zgrabnie włączyli je do systemu. Okazało się, że do niego idealnie pasują. Nota bene trzeba przyznać, że astronomowie, chociaż szczerze nienawidzili astrologii, uważając ją za szarlatanerię i zabobon, nadali im takie nazwy, które wprost idealnie oddają ich astrologiczny charakter.
Przypadek?
Gdyby chodziło o jedną planetę, to owszem, można uznać, że to przypadek. Ale trzy przypadki to już na pewno nie przypadek.
Odkrycie tych transsaturników, a następnie włączenie ich do astrologii miało znaczenie symboliczne. Zbiegło się ono z rewolucją przemysłową i naukową oraz z wielkimi zmianami w myśleniu, mentalności oraz sposobie życia ludzkości. Od tego czasu świat nie wygląda już tak, jak dawniej, gdy czuwał nad nim stary, poczciwy i konserwatywny Saturn.
Pod rządami Saturna każdy miał w życiu na zawsze wyznaczone miejsce: syn stróża zostawał stróżem, a syn profesora profesorem. Arystokracja miała swój świat, a plebs swój.
Dziś wszystko stanęło na głowie. Ludzie z nizin społecznych robią wielką kasę, dzięki której kształtują politykę i „kulturę”, co najlepiej słychać w muzyce, która nie różni się zbytnio od tej z wiochy i dżungli, wieśniacy studiują w Oxfordzie ramię w ramię z książętami, biali z czarnymi i żółtymi, a wszędzie wokół panuje pośpiech i chaos, który naszych dziadków doprowadziłby do obłędu. Technologia rodem z powieści sf dostępna jest nawet w toalecie. Istne szaleństwo.
A Pluton?
Może i jest najmniejszy, ale jak każdy kurdupel okazał się najambitniejszy.
I to właśnie on jest odpowiedzialny za najbardziej wstrząsające przemiany na Ziemi. Zsyłając na ludzkość obłęd niszczenia życia za sprawą nieprzemyślanej eksploatacji skarbów naturalnych, czego skutkiem są groźne skażenia, szaleństwo irracjonalnej nienawiści, zakończone potężnym akordem wojennego holokaustu i w końcu wybuch w elektrowni atomowej w Czarnobylu, doprowadził (miejmy nadzieję) do opamiętania i zadania sobie pytania, dokąd zmierzamy i do czego jeszcze może nas doprowadzić zaślepienie, chciwość i brak współczucia.
Każdy, kto interesuje się astrologią wie, jak potężny i nieprzeparty jest wpływ tej małej planety na osoby, będące jej dziećmi i jak niekiedy wręcz dewastujące mogą okazać się jej tranzyty. Z Plutonem nie ma żartów, albo się z nim świadomie współpracuje, co bywa niekiedy bolesne, albo człowiek staje się jego ofiarą, co jest wręcz traumatyczne.
Jego znaczenia w astrologii nie da się nie zauważyć ani nie docenić. Każdy, kto świadomie śledzi jego tranzyty wie, że najważniejsze życiowe przełomy wiążą się właśnie z jego wpływem.
Decyzja astronomów o pozbawieniu go przywileju bycia planetą nie wpływa w żaden sposób na interpretacje astrologiczne. Nikt Plutona z nieboskłonu nie zestrzelił, ani go nie wytarł gumką. Znajduje się on tam, gdzie znajdował się wczoraj i bezlitośnie daje popalić tym, którzy obecnie podlegają jego tranzytom.
Ten fakt może mieć jednak znaczenie symboliczne. Oto władca świata podziemnego wyszedł na powierzchnię, przez jakiś czas działał jawnie, a teraz powraca tam, gdzie jego miejsce.
A miejsce to znajduje się głęboko we wnętrzu Ziemi, gdzie spoczywają wszystkie skarby: metale, w tym złoto, węgiel i ropa. Z tej racji jest on największym bogaczem ze wszystkich. Może są na Olimpie bogowie wzbudzający podziw swoim pięknem lub dostojnością, ale kasę trzyma Pluton. Wszak jest on władcą 8 domu, zwanego „domem wspólnych wartości”, materialnych również.
Autor: astromaria o 23:56 5 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
Dlaczego w astrologii mówimy o "10 planetach"?
Czymże jest nazwa? To co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało - William Szekspir
Astrologia, jak każda inna dziedzina wiedzy, posługuje się żargonem zawodowym. Żargon to rzecz straszna, ale nic na to poradzić nie można...
Astrologiczne "10 planet" to w rzeczywistości "10 obiektów", które uwzględniamy w horoskopie. Zapewne lepiej by było, gdyby do żargonu przeszło określenie "10 ciał niebieskich" lub "10 obiektów kosmicznych", tak się jednak nie stało, niestety...
Zamiast za każdym razem mówić "Słońce, Księżyc i 8 planet", co wymaga używania wielkiej ilości słów, a więc jest męczące i czasochłonne, mówimy w skrócie "10 planet" i wszyscy i tak wiedzą o co chodzi.
Słońce i Księżyc nazywane są też w astrologii "światłami".
Fakt, że w astrologicznym żargonie Słońce i Księżyc niezgodnie z nauką zaliczane są do planet w żaden sposób nie wpływa na skuteczność pracy dobrego astrologa.
Nie ma dla nas również żadnego praktycznego znaczenia fakt, że astronomowie zaliczyli Plutona do planet karłowatych. Zmiana naukowego przyporządkowania tego obiektu w najmniejszym nawet stopniu nie wpłynęła na potwierdzone przez wieloletnie doświadczenie reguły astrologiczne.
Autor: astromaria o 23:35 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Młoty na astrologię, Nauka, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną" czyli wierny wyznawca
Wyznawca to ktoś, kto jest wierny I przykazaniu Dekalogu, które brzmi: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".
Tym bogiem, któremu wierność deklaruje Wyznawca może być cokolwiek lub ktokolwiek: Kościół, Jehowa, Allach, przywódca sekty, ateizm, sceptycyzm, nauka lub jeszcze inne urojenie.
Wyznawca jest ślepy i głuchy, a przy tym agresywny i bojowy, ponieważ panicznie boi się utraty swojej wiary i zdrady swojego boga. Pod wpływem tego lęku może stać się fanatykiem i/lub okrutnikiem.
Nie ma istotnej różnicy między talibem, którego serce przepełnione jest nienawiścią do innowiercy a fanatycznym sceptykiem, który równie płomiennie nienawidzi astrologów, ezoteryków, homeopatów czy joginów.
Autor: astromaria o 17:47 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Ateizm, Dogmatyzm, Nauka, Racjonalizm, Religia, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek
sobota, 3 maja 2008
Neuroteologia
To ostatnio (podobno) niezwykle bujnie rozwijająca się dziedzina (pseudo)nauki, a moim zdaniem jest to jeden z najśmieszniejszych i najzabawniejszych pomysłów ateistów.
Wymyślili oni sobie, na podstawie badań (a jakże) zupełnie naukowych, że wiara w Boga wynika wyłącznie z zaburzeń w pracy mózgu. Otóż doszło do ich wiadomości, że niektóre osoby cierpiące na padaczkę skroniową mają przed atakiem mistyczne wizje religijne. Dowiedzieli się również, że takie wizje można wywołać sztucznie, u zupełnie zdrowej osoby, drażniąc pewne partie mózgu prądem elektrycznym o niewielkim natężeniu. I to według nich ma stanowić niezbity dowód na to, że nie ma Boga i że każda osoba wierząca jest chora, ponieważ jej mózg funkcjonuje nieprawidłowo. Oczywiście zapomnieli podać informację, że zdecydowana większość wierzących nie cierpi ani na padaczkę, ani na żadne inne, podobne zaburzenia.
Zapomnieli również poinformować bezkrytycznych czcicieli ateistycznych autorytetów, że drażniąc inne partie mózgu można uzyskać przeróżne rodzaje wizji: pacjent może mieć wrażenie, że przebywa np. nad jeziorem, w górach lub w dowolnym innym miejscu, może słyszeć głosy lub inne dźwięki, czuć różne smaki i zapachy, przeżywać pozytywne lub negatywne emocje, wrócić do okresu dzieciństwa, czuć ból lub przeżyć orgazm.
Naprawdę, wszystko można wywołać sztucznie, drażniąc mózg. Z całą pewnością można też wywołać w ten sposób ciężki atak ateizmu lub racjonalizmu.
Rozumując w ten sposób musielibyśmy uznać, że nasze życie jest wyłącznie złudzeniem i chorą wizją naszego mózgu!
Autor: astromaria o 21:24 0 komentarze
Etykiety: Ateizm, Nauka, Racjonalizm, Religia, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny
czwartek, 1 maja 2008
Wiedza
Wszyscy znamy hasło "żądamy wiedzy dla mas" lub "wiedza dostępna dla wszystkich". Jednak prawdziwa wiedza to coś zupełnie innego, niż nauka. Słowo "wiedza" ma dziś inne znaczenie, niż miało przed wiekami. Dawniej wiedzę posiadali tylko wtajemniczeni, którzy osiągnęli zdolność wglądu, czyli duchowe oświecenie (od tego słowa pochodzi słowo "wiedźma" / "wiedźmin", czyli ta/ten, kto posiada wiedzę). Tak pojętej wiedzy nie można sobie przyswoić poprzez pilną naukę, można ją osiągnąć wyłącznie dzięki zaawansowanej duchowej praktyce, prowadzącej do wyższego zrozumienia.
Szkolną i akademicką wiedzę może posiąść każdy, kto ma sprawny umysł i jest wystarczająco pilny. Wiedza tego typu opiera się w znacznym stopniu na wierze w to, czego nas uczą (i z tego właśnie wynika zajadły fanatyzm tzw. sceptyków, będący nieodłączną cechą każdej wiary opartej na nauczaniu przejętym od autorytetów).
Geny czy gwiazdy decydują o wyglądzie i cechach człowieka?
Geny podobnie jak horoskop nie są "przyczyną" wyglądu, stanu zdrowia, charakteru ani temperamentu człowieka.
Geny są jedynie zapisem wzorca energetycznego, będącego z kolei skutkiem wzorca karmicznego. Są one "instrukcją budowy organizmu biologicznego" według tej karmiczno-energetycznej matrycy.
Zarówno horoskop, jak i genetyka przybierają teoretyczny kształt na długo przed poczęciem (wcieleniem). Wszystkie nasze atuty oraz wszystkie słabości zostają zaplanowane zanim zdecydujemy się przyjąć ciało fizyczne. Przed narodzinami dusza sama decyduje się na lekcje, które ma przerobić, godzi się również na ewentualne ułomności fizyczne lub psychiczne, wiedząc, z jakim cierpieniem się one wiążą. Dopiero po podjęciu tych zobowiązań dusza może się wcielić.
Tak "zaprojektowany" i wyposażony w odpowiedni do karmy zestaw genów człowiek rodzi się w dniu, w którym "jakość czasu" jest najwłaściwsza dla realizacji jego karmicznych zobowiązań, czyli wtedy, gdy warunki panujące na ziemi będą sprzyjać jego rozwojowi i nauce.
Jego zadania karmiczne staną się czytelne dla astrologa dopiero w dniu narodzin, a dlaczego dowiesz się czytając tekst Moment na który obliczamy horoskop.
Autor: astromaria o 01:57 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny
Determinizm
Determinizm to bardzo stara idea, w chrześcijaństwie głoszona przez świętego Pawła, który nauczał (List do Rzymian), że człowiek został z góry wybrany do zbawienia lub potępienia na długo przed swoim narodzeniem i że żadne wysiłki z jego strony nie są w stanie zmienić nieodwołalnego wyroku boskiego w tej sprawie (nota bene słowa Pawła przeczą najnowszemu nauczaniu Kościoła, który twierdzi, że pan Bóg obdarzył człowieka wolną wolą). Istnieje też bardzo silnie akcentowany w starych szkołach astrologii determinizm gwiezdny, zakładający, że układy planet i gwiazd stałych całkowicie determinują charakter i los człowieka i że nie ma on żadnej możliwości, żeby się spod tego wpływu wyzwolić.
Astrologia humanistyczna zdecydowanie odcina się od podobnych przekonań, twierdząc, że każdy jest kowalem własnego losu, a horoskop jest wyłącznie narzędziem do diagnozowania problemów, z którymi właścicielowi horoskopu przyjdzie się zmagać w życiu oraz do przewidywania ich rodzaju oraz czasu ich wystąpienia.
Astropsychologia (astrologia ezoteryczna) twierdzi, że życie jest czasem nauki, a horoskop pokazuje pan tej nauki. Jeśli przerabiamy zadane lekcje pilnie i starannie, rośnie nasza mądrość, a nagrodą za nią jest korzystna zmiana losu. Indyjski mistyk, Paramahansa Yogananda powiedział: "Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości". A więc, aby odwrócić fatum wystarczy po prostu stać się człowiekiem świadomym i mądrym.
Jeśli zabobonnie wierzysz w gwiezdny determinizm i w nieomylne "werdykty" astrologiczne, dotyczące zdarzeń, które rzekomo nieuchronnie czekają cię w przyszłości, zastanów się nad pewną kwestią: być może zdziwi Cię informacja, że bynajmniej nie jesteś jedynym na świecie posiadaczem tego horoskopu, który uważasz za swój osobisty. Przyjmij do wiadomości, że osób posiadających identyczne horoskopy może być ok. dziesięciu, a w niektórych rejonach naszej planety nawet więcej. I spróbuj sobie teraz wyobrazić, że wszyscy ci ludzie, zarówno kobiety jak i mężczyźni, mają taki sam charakter i będą mieli dokładnie takie samo życie. Wszyscy tego samego dnia będą cierpieć na ból głowy, złamią nogę, dostaną podwyżkę, stracą pracę, wezmą ślub, w tym samym czasie doczekają się dzieci, będą ich mieli tyle samo i tej samej płci, zachorują w tym samym czasie na to samo i w końcu tego samego dnia i o tej samej godzinie zejdą z tego świata. No i oczywiście wszyscy będą się śmiać, płakać i kłócić z bliskimi w tej samej chwili.
Śmieszne, prawda? Tego nie wymyśliliby nawet autorzy powieści sf! Ale są tacy astrolodzy, którzy w to wierzą. I to właśnie oni sprawili, że z astrologów śmieją się wszyscy racjonalnie myślący ludzie.
Istnienie takich "horoskopowych bliźniąt" jest najlepszym dowodem na twierdzenia astrologii humanistycznej, że HOROSKOP JEST JEDYNIE MAPĄ POTENCJAŁÓW. A potencjały można zrealizować pozytywnie, negatywnie lub wcale.
W życiu tych osób w zbliżonym czasie pojawią się określone tendencje. Jednak niektórzy tych tendencji nie wyczują, inni je stłamszą, a jeszcze inni z nich skorzystają z pożytkiem lub ze stratą. Są ludzie, którzy znakomicie wyczuwają kosmiczne energie i robią we właściwym czasie dokładnie to, co zrobić powinni. I wcale nie potrzebują do tego pomocy astrologa. Zdarzało mi się wielokrotnie podsuwać klientom pewne sugestie i słyszałam w odpowiedzi: "pani Mario, właśnie to zrobiłam/zrobiłem i tylko chcę spytać, czy to było słuszne posunięcie". Jeśli ktoś nie wyczuje właściwego momentu ani nie skorzysta z pomocy astrologa, tym samym nie wykorzysta okazji do rozwoju i lekcja nie zostanie przerobiona. Być może przerobi ją w przyszłości, ale wtedy prawdopodobnie będzie trudniej. Tak czy inaczej od danej lekcji nikt się nie wykręci i prędzej lub później będzie musiał znowu ją przerobić. Jednak człowiek ma wolną wolę i sam decyduje o tym, co, jak i kiedy robi. A to z kolei modyfikuje jego los. I właśnie dlatego, mimo że istnieje kilka osób posiadających identyczny horoskop nie istnieją identyczne życiorysy.
Jeśli teraz się śmiejesz i uważasz, że jest to dowód na "niedziałanie" astrologii w ogóle, to również się mylisz. Ale o tym możesz się przekonać tylko wtedy, gdy przestaniesz negować astrologię na zasadzie "nie będę badać takich bzdur jak astrologia, nie, bo nie i już" i zaczniesz ją zgłębiać samodzielnie.
Autor: astromaria o 01:50 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek
Karma
Karma (sanskryt) to prawo przyczyny i skutku. W naszej tradycji wyrażają to słowa Jezusa, który powiedział: "Co zasiejesz to i żąć będziesz". Oznacza to, że każdy nasz czyn przypomina zasiewanie dobrych lub złych nasion naszego przyszłego losu. Skutki złych uczynków przywiązują nas do planu ziemskiego i nie pozwalają nam osiągnąć stanu wyzwolenia od ziemskich cierpień. Dlatego zamiast przeklinać swój ciężki los lub zwalać winę na gwiezdny lub dowolny inny determinizm, "zły" horoskop, "porażone" planety natalne i inne, rzekomo niezależne od nas okoliczności, zastanówmy się, co takiego zrobiliśmy w poprzednich wcieleniach, że obecnie cierpimy i co można zrobić, by to zmienić.
Zarówno zapis horoskopowy jak i genetyka są rezultatem naszej karmy. Ani gwiazdy, ani geny nie są odpowiedzialne za zły los i trudny charakter człowieka, lecz odwrotnie - to karma kształtuje jego horoskop oraz geny. Jak nauczał Paramahansa Yogananda, człowiek rodzi się wtedy, gdy układy na niebie są zgodne z jego zadaniami karmicznymi lub mówiąc inaczej, gdy jakość czasu jest odpowiednia dla jego wcielenia.
Jasnowidzenie
Jasnowidzenie jest rzeczą realnie istniejącą i wcale nierzadko spotykaną. Jednym z wielu dowodów to potwierdzających jest fakt, że policje wielu krajów korzystają z usług janowidzów, gdy śledztwo utknie w martwym punkcie.
Jasnowidzenie i telepatia należały do naturalnych zdolności człowieka. Ponieważ jednak uniemożliwiają one złu swobodne działanie, nie mogły istnieć w świecie rządzonym przez siły ciemności. Gdyby wszyscy ludzie posiadali te zdolności zło zostałoby zdemaskowane w zarodku, jeszcze zanim by zaistniało. Z tego powodu zdolność jasnowidzenia i porozumiewania telepatycznego musiały zostać wyłączone.
Te jednostki, które w jakimś stopniu posiadają tę umiejętność stanowią dla "Systemu" wielkie zagrożenie. Właśnie dlatego wybitni jasnowidze narażeni są na przeróżne szykany - od negowania i wyśmiewania ich "rzekomych" zdolności po oszczerstwa i oskarżenia o oszustwo.
Autor: astromaria o 01:39 4 komentarze
Etykiety: Nauka, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny
Ignorancja
Ignorancja to całkowita nieświadomość praw duchowych. Można mieć iloraz inteligencji znacznie przewyższający przeciętny poziom i skończone kilka fakultetów i być przy tym totalnym ignorantem. I odwrotnie, będąc człowiekiem prostym można być wolnym od ignorancji.
Autor: astromaria o 01:35 0 komentarze
Etykiety: Racjonalizm, Religia, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny
Ezoteryka, wiedza tajemna, okultyzm itp.
Ezoteryka to jedyna właściwa wiedza. Niektórzy nazywają ją niesłusznie "wiedzą tajemną" lub "okultyzmem", co ma sugerować, że jest studiowana przez "wtajemniczonych" gdzieś w podziemiu i że jest celowo ukrywana przed światem. Są tacy, którzy wierzą, że jest niebezpieczna, wywrotowa i stanowi element spisku jakichś straszliwych masonów, Żydów lub innych wrogów ludzkości. Słowo "okultyzm" sprawia, że przez stado baranków bożych przebiega dreszcz przerażenia.
W przeciwieństwie do wiedzy naukowej wiedza ezoteryczna jest nieprzenoszalna na inną osobę, ponieważ nie jest wynikiem nauczania, lecz wypływa z osobistego doświadczenia (czyli z wewnętrznej iluminacji, zwanej również "oświeceniem"). Nie można jej wyrazić słowami, a więc nie da się jej przekazać innej osobie. Wbrew powszechnym przekonaniom "wiedza tajemna" nie jest ukrywana przed światem, a nawet przeciwnie - jest dostępna zawsze i dla każdego, kto osiągnął zdolność wglądu. Jest ona ukryta w naturalny sposób - osoba, która nie osiągnęła odpowiedniego zaawansowania w rozwoju nie jest w stanie jej zrozumieć ani przyswoić i nie rozpozna jej, gdy się na nią natknie.
W przeciwieństwie do przedstawicieli religii i nauki (czyli reprezentantów świata wiary) ezoterycy, jako ludzie prawdziwej wiedzy, nie są w najmniejszym nawet stopniu zainteresowani nawracaniem ludzkości ani narzucaniem "niewiernym" swoich nauk.
Ezoteryk zawsze gotów jest udzielić pomocy osobie potrzebującej, lecz robi to tylko wtedy, gdy zostanie o to wyraźnie poproszony. I tym właśnie różni się od reprezentanta religii i nauki, którzy siłą narzucają innym swój światopogląd.
Ezoteryka to sposób życia. Ezoteryk zobligowany jest do niestrudzonego podążania ścieżką rozwoju i do stałego doskonalenia siebie oraz do nieustającego pogłębiania swojego rozumienia praw rządzących światem. Jest to droga, którą każdy musi pokonać sam i doświadczyć jej osobiście. Uczniowie na lekcjach religii, w szkole lub uczelni najczęściej ograniczają się do poznania drogi na papierowej mapie, wierząc w to, że mapa i nauczyciel mówią prawdę.
Okultyzm jest znienawidzony i zaciekle zwalczany przez System, ponieważ człowiek oświecony, który posiadł prawdziwą wiedzę wzbudza lęk i silne poczucie zagrożenia w miernotach, które pragną sprawować kontrolę intelektualno-duchową nad ludzkością. Z tego właśnie powodu w średniowieczu wymordowano wszystkie wiedźmy i wiedźminów, a samo słowo "wiedźma" stało się synonimem wszelkiego zła, szpetoty, ohydy i czarnej magii.
W połowie lutego 2005 r. we wszystkich dziennikach telewizyjnych podano mrożącą krew w żyłach wiadomość, że wobec narastającego zagrożenia ze strony satanistów Kościół szkoli egzorcystów do walki z opętaniami. Jako tło do tej wiadomości posłużyła okładka wielkiej i opasłej księgi, której złowrogi tytuł brzmiał "L'esoterisme", czyli... "Ezoteryzm". Oto czego najbardziej (bardziej niż Szatana) boi się dziś Kościół...
Autor: astromaria o 01:28 1 komentarze
Etykiety: Dogmatyzm, Egzorcyzmy, Okultyzm, Religia, Słowniczek polemiczek
Opętanie
Opętanie to nie przesąd, jak sądzą sceptycy-racjonaliści, ani sprawka szatana, jak wierzą parafianie.
Sceptycy odrzucają wiarę w Boga, w życie po śmierci i wszelkie formy duchowości, a więc zaprzeczają również istnieniu nieśmiertelnego pierwiastka, jakim jest ludzka dusza. Wydaje im się, że człowiek jest niczym więcej niż stworzonym z białka i kości ciałem, które porusza się, myśli, czuje i działa racjonalnie bez żadnej przyczyny, a gdy białko ulegnie rozkładowi po śmierci ciała, nic po człowieku nie zostaje.
Większość katolików wierzy w szatana bardziej niż w Boga. Ludzie ci są przekonani, że Szatan ma moc większą niż Bóg, który jest wobec sił zła bezsilny. To właśnie ta ich wiara tworzy zło, które materializuje się i szkodzi ludziom. Na szczęście szkodzi ono głównie tym, którzy w nie wierzą i je kreują. Pozostali mogą być spokojni - skoro w szatana nie wierzą, nic im z jego strony nie grozi.
Co więc opętuje ludzi?
Za prawie wszystkie formy opętania odpowiedzialne są duchy. Czasem, chociaż rzadko, opętują demony.
Opętujący duch jest duszą zmarłego, który nie wierzył w Boga i nieśmiertelność duszy (a więc był ateistą) lub wierzył w boga okrutnego, karzącego i mściwego oraz w surowość sądu ostatecznego, który może człowieka skazać na wieczne potępienie (w to włśnie wierzą chrześcijanie). Ktoś, kto wierzy w takie szkodliwe przesądy za żadne skarby nie przyjmie do wiadomości faktu własnej śmierci i nie wyruszy na spotkanie z nią, ponieważ panicznie się jej boi. Woli więc pozostać wśród żywych i udawać, że nic się nie zmieniło.
Większość duchów opętujących to dusze ludzi, którzy nie wierzyli w "życie po śmierci", a więc materialiści, ateiści i sceptycy lub którym za życia wiele brakowało do ideału "cnoty", a więc pijacy, rozpustnicy, złośliwcy, przestępcy, mordercy i wszelkiej maści wredne typy. Nic więc dziwnego, że nie spieszą się na spotkanie z Bogiem. Zamiast tego wolą podczepić się pod jakąś słabą osobę i namawiać ją do tego, co tak lubili za życia, a więc do picia, rozwiązłości seksualnej, złośliwości, okrucieństwa, a nawet morderstwa.
Autor: astromaria o 01:14 1 komentarze
Etykiety: Ateizm, Nauka, Racjonalizm, Religia, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny
Śmierć
Śmierć ciała w naszym materialnym świecie, jest jednocześnie narodzinami w świecie duchowym i odwrotnie - narodziny tutaj są śmiercią tam.
Śmierć jest fikcją, ponieważ dotyczy tylko ciała fizycznego, podczas gdy dusza jest nieśmiertelna i niezniszczalna. Wiedziały o tym wszystkie ludy pierwotne i tego uczą prawie wszystkie religie.
Wygląda na to, że ostatnio ktoś zadbał o to, żeby człowiek "cywilizowany" o tym nie wiedział, ponieważ w obecnej epoce upadku duchowo-moralnego wiedza ta może być niebezpieczna dla instytucji sprawujących nadzór nad ludzkością. Nawet kościół, który powinien przekazywać prawdę na tematy duchowe zachowuje się trwożliwie wobec (jak to mówi) "jej majestatu i nieuchronności".
Dusza wraca wielokrotnie na plan ziemski, by tu się uczyć i doskonalić. Może rozwijać się również na innych planetach, w ciałach zupełnie innych od ludzkiego i w odmiennych niż ziemskie warunkach.
Każdy z nas, bez względu na to, czy o tym wie, czy w to wierzy i czy to na obecnym stopniu rozwoju akceptuje, wielokrotnie umierał i wielokrotnie się rodził. Dlatego w śmierci nie ma nic "majestatycznego" - jest to tylko stałe odradzanie się i przechodzenie z jednego świata do drugiego. Zmienianie ciał przez duszę można porównać ze zmienianiem zużytych ubrań na nowe.
Jeśli kochamy naszych bliskich zmarłych nie rozpaczajmy po ich śmierci, ponieważ sprawia im to ból i przywiązuje ich do ziemi. Pozwólmy im odejść w spokoju do świata duchowego i przygotować się tam do ponownego wcielenia.
Autor: astromaria o 01:06 1 komentarze
Etykiety: Ateizm, Nauka, Racjonalizm, Religia, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny
Dusza
Człowiek jest duszą, która na czas pobytu na planie materialnym zgodziła się przyjąć fizyczne ciało i podjąć tu naukę, której celem jest przyspieszenie jej indywidualnego rozwoju.
Dusza jest niewidzialna dla większości ludzi, a jednak jest bardziej realna od fizycznego ciała, ponieważ w przeciwieństwie do niego jest nieśmiertelna.
Ciało jest śmiertelne i po śmierci podlega zupełnemu rozkładowi (a więc przestaje istnieć), w przeciwieństwie do duszy, której niczym nie można zniszczyć ani w żaden sposób unicestwić.
Sceptycy, ateiści i racjonaliści są pozbawieni umiejętności logicznego myślenia i wyciągania samodzielnych wniosków z obserwacji, skoro wierzą, że człowiek jest wyłącznie materialnym ciałem. (Czym więc według ateistów różni się ciało żywe od martwego, czyli od zwłok)?
Ciało jest wyłącznie pojemnikiem, ewentualnie pojazdem, w którym czasowo przebywa nieśmiertelna dusza.
Człowiek żyje, dopóki w jego materialnym ciele przebywa niematerialna dusza. Gdy dusza opuści ciało, mamy do czynienia ze zwłokami.
Fakt, że duszy nie widać, że nie można jej dotknąć ani zważyć nie stanowi dowodu na jej nieistnienie czy nierealność. Jest to tylko dowód na jej niematerialność.
Wszystkie ludy żyjące na ziemi znały metody kontaktowania się z duchami (duszami) zmarłych przodków i czerpania z tych kontaktów praktycznej i pożytecznej wiedzy. Człowiek współczesny zatracił tę umiejętność, a nawet dał się "naukowo" i "racjonalnie" oszukać, że dusza nie istnieje, ponieważ siły ciemności, władające obecnie światem są zainteresowane utrzymywaniem ludzkości w stanie niewiedzy i duchowej nieświadomości. To pozwala im manipulować ludzkością poprzez jej ogłupianie i zasiewanie lęku.
Autor: astromaria o 00:59 4 komentarze
Etykiety: Ateizm, Nauka, Racjonalizm, Religia, Sceptycyzm, Słowniczek polemiczek, Światopogląd materialistyczny





