Co jakiś czas przychodzą lub piszą do mnie maile osoby, które otrzymały astrologiczną „przepowiednię”, która w najlepszym razie się nie sprawdziła, albo - co znacznie gorsze - spowodowała poważne zamieszanie w ich życiu. W tym wpisie opiszę kilka takich mrożących krew w żyłach autentycznych przypadków.
Koleżanka na swoim bogu podaje przykład nieetycznego postępowania osobnika, podającego się za astrologa wedyjskiego. Nie dość, że facet napędził strachu klientce grobowymi przepowiedniami, to jeszcze na końcu okazało się, że niczego nie mówił jej „z głowy”, lecz interpretację horoskopu cynicznie odczytywał z gotowego tekstu, wyświetlającego mu się na monitorze komputera. Żeby było jeszcze straszniej, miał przy tym problemy ze zrozumieniem sanskryckiego tekstu, więc co moment przełączał się na jego angielskie tłumaczenie. No i żeby wbić ostatni gwóźdź do jego trumny dodam do tej niewiarygodnej wprost historii, że po polsku mówił tak kiepsko, że co moment do pomieszczenia wpadała jego żona, żeby coś tam „dotłumaczyć”. Istna komedia pomyłek, braku fachowości i lingwistycznych wpadek.
Dlatego podam tu kilka rad, po czym poznać profesjonalistę i przed kim wiać w popłochu.
Otóż po pierwsze profesjonalista korzysta wyłącznie z wydruku tak wyglądającej mandali horoskopu i nie może klientowi w czasie sesji odczytywać żadnego wydrukowanego lub wyświetlającego mu się na monitorze „gotowca”. Może sobie oczywiście na boku wydruku porobić niewielkie notatki dotyczące siły planet, figur planetarnych, żywiołów, aspektów itp., ale interpretując horoskop musi mówić „z głowy”, a nie odczytywać tekst z kartki lub komputera! Jeśli cokolwiek czyta, szuka w książkach lub posiłkuje się ściągami, to znaczy, że nie ma o astrologii pojęcia i zwyczajnie oszukuje.
Pewna osoba opowiedziała mi, jak wyglądała jej wizyta u rzekomego astrologa, tarocisty, jasnowidza i maga w jednym. Otóż facet szybko rzucił na stół karty, powiedział kilka zdań, po czym spytał o dane do horoskopu. Osoba ta nie znała godziny swojego urodzenia, ponieważ pan magik umawiając ją na wizytę zapomniał ją poinformować, że będzie tego potrzebował. Brak godziny urodzenia jest poważnym problemem, ponieważ od tego zależy interpretacja życiowych kierunków i tendencji, zarówno tych wrodzonych, jak i pojawiających się w przyszłości. Dlatego pracując z klientem należy tę godzinę zdobyć, a jeśli to jest niemożliwe, spróbować odtworzyć ją na podstawie wywiadu (jest to bardzo trudne i zawodne, więc początkującym nie zalecam takich prób). A co zrobił nasz astrolog? Ano nic nie zrobił. Wrzucił do komputera dane podając godzinę 12 w południe, po czym najspokojniej w świecie wydrukował to, co komputer wypluł i za tę ciężką pracę zainkasował 150 zł.
To, co nazywa się „komputerową interpretacją horoskopu” to tylko spis elementów, które można porównać do cegieł, z których buduje się dom. Jeśli chcesz mieć dom, to nie wystarczy ci góra wysypanych na dziedzińcu cegieł, bo cegły to nie dom. Analogicznie komputerowy wydruk również nie jest interpretacją. Żądanie za taką „pracę” kilku stówek jest potwornym oszustwem, ponieważ ten, kto handluje podobnym towarem sam nie zrobił zupełnie nic, ale każe sobie słono płacić za pracę, którą wykonał za niego autor programu komputerowego.
Kolejna sprawa, o wiele groźniejsza.
Astrolog nie jest w stanie odczytać z horoskopu żadnych wydarzeń. Nie ma tam zerwanych zaręczyn, rozwodów, ślubów, nowotworów, zgonów klienta i jego najbliższych, wypadków itp. Są tylko nie do końca sprecyzowane prawdopodobieństwa. Jeśli astrolog wróży, a zwłaszcza wieszczy grobowe wyroki, to należy wstać i od razu wyjść, nie płacąc za usługę.
Oto kilka przykładów z życia wziętych, które nie dość, że się nie spełniły, to jeszcze spowodowały poważny rozstrój nerwowy klienta lub podjęcie niewłaściwych decyzji życiowych.
Koleżanka niedawno opowiedziała mi historię, której była świadkiem. Pewien bardzo znany astrolog, patrząc w horoskopy młodego małżeństwa orzekł, że są oni niedopasowani biologicznie i nigdy nie będą mogli mieć dzieci, więc żadna antykoncepcja nie jest im potrzebna. Ludzie ci mieli zamiar mieć dzieci, ale nie na samym początku życiowej drogi. Słysząc taką przepowiednię dziewczyna odstawiła pigułki. I rzecz jasna kilka tygodni później była w ciąży.
Pan ten znany jest szeroko w środowisku z tego, że każdą wizytę rozpoczyna od podania klientowi daty jego śmierci.
Inna panna od kogoś innego usłyszała, że konkretnego dnia będzie brała ślub w bieli. Niestety, nie było nie tylko ślubu, ale nawet kandydata do roli męża.
Ktoś inny dowiedział się, że konkretnego dnia bliska mu osoba popełni samobójstwo. Człowiek ten tak się przeraził, że zaczął ostro pić.
Przykłady mogłabym mnożyć, ale nie ma to większego sensu. Powiem tylko, że tak właśnie jak w powyższych przykładach kończy się wróżenie i wieszczenia zdarzeń z horoskopu. Jednak to nie astrologia jest winna w tym przypadku, lecz nieodpowiedzialny astrolog.
Co zrobić, żeby uniknąć podobnych wpadek?
Nie chodzić do osób, których się nie zna. Zanim wybierzesz się na wizytę wypytaj znajomych lub zapoznaj się z treścią strony internetowej astrologa i dopiero potem podejmij decyzję.
wtorek, 19 lutego 2008
Etyka zawodowa astrologa
Autor: astromaria o 05:15 1 komentarze
Etykiety: Astrologia, Etyka pracy, Prognoza, Przepowiednie, To nie jest astrologia
piątek, 15 lutego 2008
Naukowa weryfikacja astrologii
Bruno i Louise Huberowie, pedagodzy, terapeuci i astrologowie humanistyczni:
Dziś punkt ciężkości kładziemy na poznanie wewnętrznych psychicznych sił i ich roli w procesach życiowych w horoskopie dystansując się zdecydowanie od determinizmu, tak typowego dla astrologii minionych stuleci. Po wielu latach badań rozwinęła się astropsychologia. W naszych badaniach nastawieni byliśmy, przede wszystkim, na formułowanie pytań, które pojawiły się podczas terapeutycznej praktyki, a nie na teoretyczne rozważania.
Każdy nowy krok uczyniony na drodze poznania był rezultatem drobiazgowych porównań i analiz między psychologicznym obrazem człowieka, a niezależnie od niego zinterpretowanym astrologicznie horoskopem. Musiał on być poddany surowemu testowi codziennego stosowania w terapeutycznej praktyce. To doprowadziło do wielu korekt w materiale interpretacyjnym znanym z historii.
Pewne pojęcia trzeba było częściowo lub nawet w całości odrzucić, niektóre "reguły" okazały się nieuzasadnione, trzeba było odkryć nowe zasady. Nowa koncepcja tworzona przez lata powoli przybierała swoją ostateczną postać, nim stała się ostateczną konstrukcją.
Dzisiejsze jej ujęcie o wiele bliższe jest poglądom, które można odnaleźć we wczesnogreckich, a nawet babilońsko-chaldejskich źródłach, niż zagmatwanym regułom astrologicznym naszego stulecia (czyli XX wieku)
Zanim wygłosisz opinie świadczące o nieznajomości problemu zechciej zapoznać się przynajmniej z wynikami badań szwajcarskich pedagogów i psychologów, Bruno i Louise Huberów, z opinią doktora fizyki (który jako jeden z nielicznych uczonych astrologię osobiście studiował), z prawdą na temat rzetelności noblistów, zabierających głos w tej sprawie oraz z najbardziej nieprofesjonalnym, ale za to jak najbardziej "naukowym", bo przeprowadzonym na uniwersytecie w Manchesterze badaniem.
Autor: astromaria o 21:23 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Cytaty, Młoty na astrologię, Nauka, Prognoza, Racjonalizm
Determinizm gwiezdny
DETERMINIZM to przekonanie, że człowiek nie ma żadnego wpływu na swoje życie ani na swój los. Jest to bardzo stara, przedchrześcijańska doktryna, która zawsze stanowiła kość niezgody wśród filozofów. W chrześcijaństwie jej głosicielem był największy chyba święty Kościoła, nie tylko katolickiego, ale i jego protestanckich odłamów, czyli św. Paweł (List do Rzymian). Wierzący w determinizm chrześcijanie głoszą, że człowiek został z góry wybrany do zbawienia lub potępienia na długo przed swoim narodzeniem i że żadne wysiłki z jego strony nie są w stanie zmienić nieodwołalnego wyroku boskiego w tej sprawie.
Jeśli dziś Kościół tak stanowczo odcina się od wiary w determinizm i twierdzi kategorycznie, że sam "pan Bóg obdarzył człowieka pełną wolnością", to albo jest to negowanie nieomylności świętego Pawła albo dowód na to, że nauczanie Kościoła jest niezgodne z poglądami jego największego autorytetu. Ta niekonsekwencja jest uderzająca i chyba nie można udawać, że nie istnieje.
Determinizm astrologiczny, bardzo silnie akcentowany w tradycyjnych szkołach XVIII wiecznej astrologii (do dziś pokutującej chyba tylko w Polsce), zakładający że układy planet i gwiazd stałych całkowicie determinują charakter i los człowieka i że nie ma on żadnej możliwości, żeby się spod tego wpływu wyzwolić został chyba zainspirowany z jednej strony przez poglądy głoszone przez św. Pawła, a z drugiej przez przymus myślenia naukowego, czyli przyczynowo-skutkowego. Ta "kosmiczna matryca" ma być rzekomo wchłonięta wraz z pierwszym oddechem i sprawić, że człowiek zostaje ukształtowany przez kosmos, stając się bezwolnym pionkiem w grze potężnych, kosmicznych sił. Takie przekonania znalazły swój wyraz w ocenianiu horoskopów oraz ich właścicieli jako "dobrych" i "złych", podobnie jak doktryna religijna podzieliła ludzi na świętych i grzeszników, wybranych do zbawienia lub do potępienia.
Astrologia humanistyczna zdecydowanie odcina się zarówno od wiary w moc sprawczą gwiazd i planet, jak i od myślenia przyczynowo-skutkowego.
Tak jak włożenie termometru pod pachę nie wywołuje gorączki, a tylko ją mierzy, tak i układ planet, widoczny w Twoim horoskopie nie powoduje twojej podłości ani szlachetności. Horoskop pokazuje tylko, w jaki sposób ukształtowałeś swój charakter w poprzednich wcieleniach i jakie z tego mogą wyniknąć utrudnienia i ułatwienia w obecnym życiu. Dlatego nie jesteś niewolnikiem ani ofiarą ani gwiazd ani swojego horoskopu. Tylko od ciebie zależy, w jaki sposób poradzisz sobie ze swoją karmą, z pracą nad sobą i jak pokierujesz swoim obecnym życiem. Twój los zależy wyłącznie od twojej świadomości. Im jesteś bardziej świadomy, tym lepiej, bo mądrzej, kierujesz swoim życiem.
Jeżeli nie pracujesz świadomie nad sobą możesz mieć wrażenie, że los miota Tobą jak wiatr uschniętym liściem lub że jakaś potężna siła nie pozwala ci rozwinąć swojego potencjału ani uwolnić się z pęt złych skłonności. Astrolog spod znaku czarnej magii powie ci wtedy, że taki twój los, bo miałeś pecha wygrać zły los na loterii życia i że czeka cię tylko pasmo nieszczęść. Jeśli jednak rozpoczniesz świadomą pracę nad swoim charakterem oraz regularną praktykę duchową (medytacja, joga itp.) "złe moce" zupełnie stracą nad tobą władzę i poczujesz, że życie stało się proste i harmonijne, a przede wszystkim zrozumiałe.
Autor: astromaria o 04:03 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Prognoza, Przepowiednie, Wróżby
Astrologia a nauka
ASTROLOGIA NIE JEST NAUKĄ, LECZ SYSTEMEM PRASTAREJ WIEDZY EMPIRYCZNEJ
Ma ona wiele wspólnego z psychologią, natomiast nic (poza wspólną historią) nie łączy jej z astronomią. Dlatego astrologia, jeśli w ogóle miałaby podlegać naukowej weryfikacji, to wyłącznie na takich zasadach jak psychologia, socjologia czy filozofia, czyli nauki opisowe. W znacznie większym stopniu problem ten dotyczy duchowości, z którą astrologia jest nierozerwalnie złączona. Jeśli nauka nie radzi sobie z rozumieniem kwestii duchowych, tym gorzej dla nauki.
Jeśli WIERZYSZ, bez osobistego badania, że astrologia jest bzdurą, dajesz tym samym dowód na to, że jesteś człowiekiem ślepej i irracjonalnej WIARY, a nie człowiekiem rozumu. Czym wobec tego różnisz się od fundamentalisty religijnego?
Ktoś, kto swoje poglądy kształtuje wyłącznie w oparciu o opinie autorytetów zamiast na podstawie własnych, niezależnych dociekań nie zasługuje na szacunek ani na miano człowieka światłego i niezależnie myślącego.
Postępując w ten sposób ryzykujesz, że prędzej czy później wpadniesz w szpony jakiegoś bardzo sugestywnego i silnego guru w sekcie bądź staniesz się prawą ręką i wykonawcą rozkazów politycznego dyktatora albo innego "ojca chrzestnego" w mafii. Po prostu masz tendencję do podporządkowywania się osobom silniejszym i obdarzonym autorytetem. To bardzo niebezpieczna postawa, a skutki tego mogą być prawdziwie tragiczne.
Skoro chcesz uchodzić za kogoś światłego postaraj się postępować jak człowiek światły. Wykaż się samodzielnością w myśleniu i sprawdź osobiście, kto cię oszukuje. Przekonaj się, czy twoi wykładowcy zasługują na szacunek, czy przeciwnie, są ograniczonymi intelektualnie kłamcami bez polotu, którzy krytykują coś, o czym w rzeczywistości nie mają zielonego pojęcia.
Kup (choćby tylko dla zaspokojenia swojej zdrowej ciekawości) podręcznik interpretacji horoskopu i ściągnij z Internetu program astrologiczny w wersji demo, a następnie wykreśl i spróbuj zinterpretować swój własny horoskop. Przeczytaj uważnie całą książkę, a na pewno zdziwisz się, gdy stwierdzisz, że nie jest to instruktaż przepowiadania przyszłości dla Baranów ani podręcznik wróżenia z fusów, lecz książka zdumiewająca, a przede wszystkim zupełnie inna, niż się spodziewałeś. Następnie, z tym podręcznikiem w ręku, udowodnij z naukowym zacięciem, że twój charakter zupełnie nie pasuje do twojego horoskopu, a twoje życie nie podlega w najmniejszym stopniu cyklom tam opisanym. Pierwsza próba nie będzie na pewno interpretacyjnym mistrzostwem świata, ale i tak warto spróbować.
Gdy to wszystko zrobisz będziesz mógł powiedzieć, że naprawdę wiesz, co mówisz i co krytykujesz. A wtedy chętnie z tobą podyskutuję. Muszę cię jednak przestrzec, że gdy zrobisz to wszystko naprawdę dokładnie może się okazać, że łyknąłeś tego bakcyla i stałeś się prawdziwym astrologiem (wiele sław zaczynało od pragnienia udowodnienia, że astrologia jest oszustwem). Sam wiesz, jakie straszne mogą być tego skutki, więc uważaj co robisz. Od tej chwili staniesz się zwierzyną łowną dla swoich kolegów, którzy będą próbowali cię zniszczyć i spalić na stosie racjonalizmu. Pamiętaj, ostrzegałam cię!
AKCEPTACJA NAUKI NIE JEST ASTROLOGII DO NICZEGO POTRZEBNA, ponieważ astrologia od wieków radzi sobie doskonale bez niej.
Światopogląd naukowy nie jest ani jedynym obowiązującym, ani bezwzględnie słusznym światopoglądem! Jest wiele różnych sposobów pojmowania świata i każdy ma prawo wybrać ten, który mu najbardziej odpowiada.
Są różne rodzaje nauki i różni naukowcy, ponieważ w tym światku, tak samo jak wszędzie, są ludzie małego i wielkiego formatu. Wielcy naukowcy to ludzie światli, otwarci, odważni i niezależni intelektualnie, mający odwagę badać również to, co zakazane i wyśmiewane. Niestety jest ich tak mało, że nie są w stanie nadać tonu całemu środowisku. Większość to zwyczajni wyrobnicy, a właściwie utytułowani urzędnicy siedzący na wysokich stołkach i martwiący się jedynie o swoją ważność i dostojność.
Taka właśnie zapóźniona nauka z klapkami na oczach próbuje dziś przejąć rolę ogólnoświatowej religii i robić to samo, co robił kościół w średniowieczu, czyli gwałtem narzucać wszystkim ludziom światopogląd, który arbitralnie uznała za jedyny właściwy. Próbuje również prześladować "heretyków" i "kacerzy", którzy nie chcą się poddać terrorowi takiego pojmowania rzeczywistości.
Materialistyczna i nie nadążająca za przemianami zachodzącymi w świecie nauka zajmuje się wyłącznie badaniem twardej materii i silnych energii, ignorując zupełnie, a co gorsze uznając za nieistniejącą, całą resztę otaczającej nas przebogatej rzeczywistości i twierdząc, że jeśli czegoś nie da się zmierzyć dzisiejszymi prymitywnymi aparatami lub wyjaśnić metodami stosowanymi we współczesnej nauce, to znaczy, że dane zjawisko nie istnieje. Jest to nielogiczne i bezprawne przekonanie, ponieważ można udowodnić, że coś istnieje, natomiast nie można udowodnić, że coś nie istnieje. Trywialny przykład: bakterie istniały nawet wtedy, gdy nauka o nich nie wiedziała.
Jeśli natomiast chodzi o wojujących sceptyków, to z tego co widzę w Internecie nie są oni w ogóle naukowcami, lecz niedokształconymi dyletantami, a więc zwykłymi uzurpatorami, którzy udają tylko, że znają się na nauce. To właśnie oni podnoszą największy krzyk w obronie "naukowego światopoglądu", podobnie jak fanatycy religijni, którzy z reguły są bardziej papiescy niż sam papież.
JEŚLI NAUKA NIE POTRAFI WYJAŚNIĆ ZJAWISK, KTÓRE EWIDENTNIE ISTNIEJĄ, TO ZNACZY, ŻE TO NAUKA MA PROBLEM, A NIE TE ZJAWISKA.
Racjonalizm i mistycyzm są równoprawnymi światopoglądami i nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, że któryś z nich jest słuszniejszy. Skoro nie ma na to dowodów, nikt nie ma prawa wyśmiewać czy prześladować innych z powodu ich światopoglądu.
W demokratycznym i wolnym świecie każdy ma prawo wierzyć w co chce, nawet w duchy, krasnoludki i ufoludki i nikt nie ma prawa go z tego powodu prześladować.
Autor: astromaria o 03:39 1 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Nauka, Prawo, Racjonalizm, Sceptycyzm, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
Astrologia a Kościół Katolicki
POLSKA NIE JEST KRAJEM KATOLICKIM!
POLSKA JEST KRAJEM DEMOKRATYCZNYM!
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zapewnia każdemu wolność sumienia i religii, gwarantuje również rozdział Kościoła i państwa.
Powszechna Deklaracja Praw Człowieka głosi:
Każdy człowiek ma prawo wolności myśli, sumienia i wyznania(..)
oraz:
Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.
W świetle obowiązujących zapisów Konstytucji oraz Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Kościół Katolicki ani żadna instytucja państwowa nie mają prawa narzucać nikomu jakiegokolwiek światopoglądu ani kontrolować sumień i poczynań obywateli. Dlatego każdy obywatel, a więc i astrolog, sam decyduje o tym, czy i jaką religię wyznaje w życiu prywatnym.
Katolicyzm nie jest jedyną religią istniejącą na świecie, nie ma również żadnego racjonalnego i niepodważalnego dowodu na to, że rzeczywiście i jako jedyna gwarantuje ostateczne zbawienie.
Katolicyzm jest jedną z wielu religii i każdy ma prawo wybrać tę, która mu najbardziej odpowiada lub nie wybierać żadnej. Kościół katolicki nie ma prawa arbitralnie i według własnego światopoglądu ustanawiać i narzucać całemu światu praw, które obowiązywałyby wszystkich, w tym niekatolików.
Co jednak najważniejsze w tym sporze - astrologia nie ma absolutnie nic wspólnego z jakąkolwiek religią czy kościołem, nie jest również i nigdy nie była sektą ani grupą wyznaniową. Nie zajmuje się nauczaniem o Bogu, zbawieniu ani żadnymi innymi sprawami wchodzącymi w zakres działań i nauczania Kościoła czy jakiejkolwiek innej religii. Z tego powodu nie podlega władzy ani kontroli instytucji religijnych.
Astrologia nie głosi poglądu, że człowiek podlega gwiezdnemu determinizmowi; jeśli twierdzi tak jakiś konkretny astrolog, to wyraża wyłącznie swoje prywatne poglądy, za co astrologia jako taka nie ponosi odpowiedzialności.
Art. 53. KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. (...).
POWSZECHNA DEKLARACJA PRAW CZŁOWIEKA
ARTYKUŁ 18
Każdy człowiek ma prawo wolności myśli, sumienia i wyznania; prawo to obejmuje swobodę zmiany wyznania lub wiary oraz swobodę głoszenia swego wyznania lub wiary bądź indywidualnie, bądź wespół z innymi ludźmi, publicznie i prywatnie, poprzez nauczanie, praktykowanie, uprawianie kultu i przestrzeganie obyczajów.
ARTYKUŁ 19
Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.
Autor: astromaria o 03:32 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Młoty na astrologię, Prawo, Religia, Słowniczek astrologiczny, Słowniczek polemiczek
niedziela, 10 lutego 2008
SMS-owe wróżby z kart i horoskopy astrologiczne
W telewizji wciąż widzimy reklamy typu: "wyślij sms-a pod numer xxxx podając swój znak zodiaku oraz znak partnera, a dowiesz się, co czeka wasz związek". Ja dostałam ostatnio kilka sms-ów na mój prywatny numer telefonu z dramatycznie brzmiącym apelem: "Uwaga, to ważne! Chcę cię ostrzec - karty wykazują że czeka cię BARDZO TRUDNA decyzja. Nie możesz się pomylić! Napisz TAROT na numer 7928". Tak się składa, że nie miałam do podjęcia dosłownie żadnej decyzji, ale gdybym miała i nie była świadoma, co się za tym sms-em kryje mogłabym się przestraszyć.
Jeśli sądzisz, że ma to cokolwiek wspólnego z astrologią lub tarotem, to bardzo, ale to bardzo się mylisz. Oto jak wygląda prawda:
- W firmach świadczących podobne usługi zatrudnione są osoby nie mające zielonego pojęcia o astrologii i tarocie. Z reguły są to studenci i bezrobotne panie dorabiające sobie "robieniem w konia" naiwniaków, którzy dzwonią po wróżbę.
- Żaden profesjonalny tarocista nie rozkłada tam kart specjalnie dla ciebie, z tego prostego powodu, że nie zatrudniają tam nikogo takiego. Wszystkie te oszukańcze "wróżby" wysysane są na skalę "przemysłową" z palca i hurtowo rozsyłane do wszystkich bez wyjątku (taka sama wróżba dla każdego);
- Z solarnych znaków zodiaku (typu Baran, Byk itp.) nic nie wynika i nie da się z nich wróżyć, a zwłaszcza niemożliwe jest przepowiedzenie przyszłości związku - tego typu bujdy nie mają z astrologią absolutnie nic wspólnego;
- Zadaniem tych straszących sms-ów ("Uwaga, to ważne! Chcę cię ostrzec...") jest zaszczepianie podświadomego lęku u odbiorcy i zmuszenie go tym sposobem do skorzystania z usługi - jeden sms wysłany z tego numeru kosztuje 10 zł - czyż to nie złoty interes?
Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej na temat tego nieuczciwego biznesu przeczytaj relację z pierwszej ręki Józefiny Jagodzińskiej Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o wróżbach sms, ale boicie się zapytać.
Autor: astromaria o 23:27 1 komentarze
Etykiety: Astrologia, Etyka pracy, Przepowiednie, Tarot, To nie jest astrologia, Wróżby
piątek, 1 lutego 2008
Precesja a astrologia wg pisma "Focus"
Oto zdanie z rzekomo naukowego pisma "Focus":
... od czasów, kiedy greccy astronomowie wykreślali wszystkie gwiazdozbiory, zodiak przesunął się względem ich mapy nieba o jeden znak. Na przykład osoby urodzone na początku czerwca uznają się za Bliźnięta, choć dziś Słońce w tym czasie faktycznie mija konstelację Byka. Stało się tak na skutek wahań osi Ziemi, zjawiska znanego jako precesja
Całe to zdanie to straszliwy popis historyczno-astronomicznego nieuctwa i wprost niewyobrażalny, irracjonalny bełkot. Ci, którzy z dumą wygłaszają podobne „mądrości” dają smutny dowód na to, że nie znają ani pojęć naukowych ani historii, a ich sposób myślenia z racjonalizmem nie ma zupełnie nic wspólnego. Jeśli ktoś nie rozróżnia takich astronomicznych definicji, jak gwiazdozbiory i zodiak, nie może się uważać za osobę wykształconą i myślącą.
Na skutek precesji gwiazdozbiory rzeczywiście przesunęły się od czasów starożytnych, ale nie o jeden znak, lecz (w wielkim przybliżeniu) o jeden gwiazdozbiór. Problem jednak w tym, że astrologia nie wylicza położenia planet na tle gwiazdozbiorów, lecz na tle zodiaku (definicje do sprawdzenia w tym blogu lub w dowolnej encyklopedii).
Nikt przecież nie pyta "spod jakiego jesteś gwiazdozbioru", lecz "spod jakiego jesteś ZNAKU". I dlatego osoby urodzone na początku czerwca z całą pewnością są Bliźniętami, ponieważ w chwili ich narodzin Słońce znajdowało się w ZNAKU ZODIAKU BLIŹNIĄT, mimo, że jednocześnie mijało konstelację (czyli GWIAZDOZBIÓR) Byka.
Kolejny błąd: astrologia nie powstała w starożytnej Grecji, lecz dużo wcześniej. Kiedy? Nie wiemy tego, ale w pełni rozwinięta była już w czasach babilońsko-chaldejskich. Poza tym znana była nie tylko w kręgach naszej cywilizacji, lecz w takiej lub innej formie uprawiana była od zawsze i na całym świecie: w Azji, w krajach arabskich i obu Amerykach (Majowie, Aztekowie).
Autor: astromaria o 01:37 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Słowniczek astrologiczny, To nie jest astrologia
System heliocentryczny zadał ostateczny cios wierze w astrologię?
Dlaczego astrologia stosuje do obliczeń system geocentryczny?
Odpowiedź jest tak oczywista, że aż wstyd, że sceptycy na to nie wpadli: a dlatego, że horoskop wyliczamy dla mieszkańca planety Ziemi, a nie dla kogoś żyjącego na Słońcu.
W centrum mandali kosmogramu znajduje się CZŁOWIEK (zwany w astrologii "Właścicielem Horoskopu"), dla którego, z uwzględnieniem daty, dokładnej godziny i miejsca urodzenia, wyliczamy horoskop indywidualny.
Gdyby istniała astrologia dla Marsjan, to oni w swoich wyliczeniach stosowaliby zasadę marsocentryzmu. Wenusjanie stawialiby w centrum Wenus itp.
Gdybyśmy chcieli wyliczyć horoskop heliocentryczny, to w tym horoskopie w ogóle nie byłoby pozycji Słońca, które jest tak ważne, że tzw. astrologia gazetowa ogranicza się tylko do omówienia jego położenia w znakach. Z kolei gdyby Słońce znalazło się w centrum mandali, wtedy Ziemia byłaby jedną z planet, której znaczenie interpretowałby astrolog - z punktu widzenia ziemianina jest to totalny nonsens! Panowie i panie sceptycy, zanim napiszecie coś równie mądrego radzę popukać się porządnie w te wasze racjonalistyczne głowy!
Astrologia jest nie geocentryczna, lecz HOMOCENTRYCZNA!
Od czasów Kopernika wiadomo, że Ziemia jest okrągła, że jest planetą i że krąży wokół Słońca. Wie o tym każdy, nawet przedszkolak, wiedzą o tym również wszyscy astrolodzy. Jest to zupełnie oczywiste.
Kopernik był dzieckiem naszego narodu (podobno), więc uczą nas o tym już w przedszkolu i każą dzieciom czuć dumę z tego powodu. Jeśli więc jakiemuś sceptykowi wydaje się, że w naszym kraju można o tym nie wiedzieć, to chyba nie chodził nawet do przedszkola, nie mówiąc o ukończeniu jakiejkolwiek szkoły, choćby podstawowej.
Sceptycy twierdzą, że w czasach, gdy powstawała astrologia ludzie wierzyli, że ziemia jest płaska. I to jest wielki błąd sceptyków, nie pierwszy, który demaskuje poważne luki w ich wykształceniu.
Wiarę w płaskość Ziemi narzucono ludzkości wraz z dogmatami religijnymi w średniowieczu, jednak astrologia jest dużo starsza i chyba nikt naprawdę nie wie, kiedy powstała. Kultywowana była w okresie rozkwitu cywilizacji sumeryjskiej i w Babilonie, ale już wkrótce zostanie udowodnione, że jest (podobnie jak historia ludzkości) znacznie starsza; już niedługo dowiemy się całej, ukrywanej przed nami prawdy na ten temat.
Sumer jest najdawniejszą cywilizacją jaką (na razie) znamy, ale w tamtych czasach - uwaga sceptycy - ludzie wiedzieli, że Ziemia jest okrągła i że krąży wokół Słońca. Znali również planety transsaturniczne, z Plutonem włącznie, a nawet wiedzieli o tym, że za Plutonem jeszcze coś krąży wokół Słońca. Tak więc dla astrologii system heliocentryczny nie jest żadną rewelacją i w żaden sposób się z nią nie kłóci, ani jej nie zaprzecza. Wiedza ta została po prostu zakazana w okresie średniowiecza, ponieważ była niezgodna z doktryną kościoła. Kopernik tak naprawdę wyważył otwarte drzwi.
Autor: astromaria o 01:31 0 komentarze
Etykiety: Astrologia, Astronomia, Młoty na astrologię, Nauka, Racjonalizm, Słowniczek astrologiczny





